8 czerwca 2015

Robert wrócił z Nadleśnictwa

Robert wrócił z Nadleśnictwa. Pan Nadleśniczy, miły, szczery człowiek na dzień dobry poczęstował go uściskiem dłoni i tekstem, że bardzo wiele złego o nim słyszał. Roberta zamurowało. Gdy spytał o co chodzi, dowiedział się, że wróbelki ćwierkają tu i tam. I to nie wróbelek dzierżawca jeziora ale pan nic więcej nie powie. Pominę fakt, że taki szczery tekst bez podania przyczyny a więc możliwości obrony, przedstawienia swojej wersji, itd. to niezwykle humanitarne zachowanie, ale ciekawość nas zżera, co takiego Robert zawinił Nadleśnictwu? Może to, że dziki z jeziora wyławiał, gdy wpadły pod lód, a może to, że dokarmia ptaki zimą, zakłada budki lęgowe, walczy, w przeciwieństwie do nadleśnictwa, które z ulgą pozbyło się problemu jeziora, o zachowanie jego dzikiego stanu..? Robert sądzi, że chodzi o to, co piszę o polowaniach. Ale to czemu O NIM złe słyszał?

Przypominam wszystkim, co czytają w Nadleśnictwie i tym, którzy donoszą, że niusy piszę JA, a JA to nie ROBERT. Jesteśmy odrębnymi bytami. W naszym związku istnieje zasada rozdzielności myślenia i czynów, mamy oprócz wspólnego życia, także życia odrębne! A przy okazji dowiedziałam się, jaki jest stosunek Pana Nadleśniczego do zwierzyny nad jeziorem, która straciła przejście brzegiem i jest zagrożona przez chodzące samopas psy: Och, niech pan nie przesadza! Tylko proszę nie pomylić mnie z Robertem! To JA teraz piszę: BEZ KOMENTARZA.
I od razu dopiszę jeszcze: NIE ODPOWIADAM ZA TREŚĆ KOMENTARZY PONIŻEJ.

a tu właśnie misiowi puszyści u sąsiadów dbają o zachowanie dzikiego stanu brzegu, a odkąd nasi goście wrócili z krzykiem z plaży, bo ich psy sąsiadów pogoniły, ci zatarasowali nam dodatkowo swobodny dostęp do jeziora łódką przyczepioną żelaznym łańcuchem do słupka bezprawnego ogrodzenia…

Komentarze

ola z Katowic , 2015/06/08 12:57
wyjątkowo miłe, jak na dzień dobry słyszysz takie słowa ... taaaa...
ania, 2015/06/08 13:00
Ja tam myślę, że dobrze, że Robert wie, tylko szkoda, że nie dane mu jest się bronić przed pomówieniami.
Sylwia Sobczyk, 2015/06/08 14:22
Bardzo to smutne! Jakby nie było nadleśniczy to chłop na urzędzie .... i łeb powinien taki mieć zatem i jaja jakieś :) Niedopuszczalne jest ani takie podjudzanie człowieka na powitanie, ani samo podejście do sprawy.

Ale w sumie się nie dziwię ... znajomi biolodzy zawsze powtarzają, że przyrodnikowi nigdy po drodze z leśnikiem - i wiele w tym prawdy. Nie dziwię się żeś zła, miałabym podobnie. Najsmutniejsze jednak, że mamy proste przepisy, których nikt wyegzekwować nie może. Rączka rączkę myje i tyle...

ps. sprawdź wyznanie leśniczego :) (taki żarcik)
Robert Maluchnik, 2015/06/08 14:52
Z zasady nie pisuję komentarzy ale tu oto trochę mnie wywołano do tablicy.
Sylwia ma rację. Ja jestem z wykształcenia leśnikiem (upadłym, bo od 1990 nie w zawodzie i nietypowym,
bo pracę pisałem z ornitologii) i biologiem (prawie, bo nie zdecydowałem się na kurs biochemii a więc i pracy mgr nie napisałem).
Więc w/g Sylwii nie po drodze mi ze sobą samym (-:
No ale w końcu jestem też Bliźniakiem (znak zodiaku) więc taki lekko schizofreniczny stan to nic nowego.

O polowaniach przegadaliśmy w studenckich czasach dziesiątki godzin. Byłem w opozycji do większości, bo uważałem, że przy
odstrzałach zwierzyny za dużo jest wódy/testosteronu/adrenaliny* a za mało wiedzy, profesjonalizmu, pewnej ręki i celnego oka.
Brałem udział w ramach zajęć z łowiectwa w kilku polowaniach jako naganiacz więc wiem o czym mówię.
To tak w wersji skróconej.
Pana Nadleśniczego pozdrawiam.

* - niepotrzebne skreślić
Monika, North Carolina, 2015/06/08 19:16
Oj, kreci sie, nadal sie kreci...
No, ale dobrze chociaz, ze wiemy o co chodzi, tzn. ze chodzi o pieniadze.
Las wszak ma zarabiac. Na Nadlesnictwo.

No coz... Za duzo nie warto sie wywnetrzac, bo w Nadlesnictwie moga jeszcze pomylic wypowiedzi komentujacych z pogladami Roberta.
Teraz juz tylko kurtyna.
Wujek Samo Zło, 2015/06/10 17:50
Przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl, którą się dzielę.
Dla mnie to zupełnie nieważne, że jakiś(ieś) matoł(y) coś komuś nakłamał(y) na mój temat.
Takie rzeczy często się zdarzają (nie tylko tutaj).
Ważne natomiast i nad tym ubolewam, że ten ktoś, czyli Pan Nadleśniczy (dyrektor sporego
państwowego przedsiębiorstwa, człowiek z wyższym wykształceniem) bezkrytycznie to przyjął za prawdę i pewnik i nie dał mi ŻADNEJ szansy.
A tak właśnie wynikało ze sposobu w jaki mnie potraktował i jak ze mną rozmawiał.
W końcu zasłyszane "bardzo wiele złego" pewnie do tego upoważniało...

W tym miejscu jeszcze dodam, że:
Nie jestem i nigdy nie byłem członkiem gangu pruszkowskiego.
Nie jestem byłym narkomanem.
Nie żyję ani nigdy nie żyłem z żadnego rodzaju renty.
Nie jestem Norwegiem.
Nie kłusuję z naszymi psami saren na naszych łąkach.

Panu Nadleśniczemu życzę (nieco) więcej refleksji* i wyczucia. Czasem też dobrze sprawdzić u źródeł.

*refleksja
1. «głębsze zastanowienie się nad czymś»
2. «myśl lub wypowiedź, będąca wynikiem takiego zastanowienia się»
Monika, North Carolina, 2015/06/11 12:46
Norweg-narkoman na rencie z gangu pruszkowskiego klusujacy sarny?
Moze chodzi o Belfegora albo o Piesa?
Nie wiem, czy wszystko - ale moze choc troche by pasowalo...
ania, 2015/06/11 17:15
Czegóż to ludzie nie wymyślą:)
ola z Katowic , 2015/06/12 13:09
OJ TAM, OJ TAM ... :-)
Skomentuj:
BQXEW
 
 
robert_wrocil_z_nadlesnictwa.txt · ostatnio zmienione: 2015/06/23 12:28 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika