9 grudnia 2008

Rozdziobią nas kruki i wrony...

ale to na deser, bo wcześniej…

podkopią nas krety:

rozryją dziki:

wygryzą bobry:

i schrupią myszy.

Nie wiem, czy Państwo się ze mną zgodzą, ale w tym roku zwierzyna wyjątkowo w ekspansji. O myszach pisałam i w odpowiedzi doszły mnie słuchy o mysim problemie z całej Polski - i z południa (pozdrawiamy myszy Baśki), i z północy (pozdrawiamy myszy Tess), i z Mazowsza (pozdrawiamy myszy pp. Wojtka i Mychy). Nasze myszy wycwaniły się. Mam podejrzenie, że świetnie porozumiewają się między sobą i te wypuszczone z naszej pułapki rozpowiedziały w okolicy, że nie należy do pułapki wchodzić. A że boczek wciąż pachnie, próbują dostać się do niego inną drogą, bez konieczności wpadki.

Dziki rozryły nasze (nie nasze też) łąki wzdłuż i wszerz.

Żerują też tuż za płotem doprowadzając do szału psy.

Nie wiem, czy to oznacza, że zima będzie tak sroga, że próbują się najeść na zapas, czy też dzięki lekkim zimom przez ostatnie lata, tak się namnożyły.

Przy okazji fotografowania zrytej ziemi zwiedziliśmy z Piesem dołek w górce, czyli samotnię odyńca, który go poturbował. Oczywiście najpierw sprawdziłam, że nikogo tam nie ma, ale Pieso i tak był ostrożny.

Jest nadzieja, że czegoś ta historia go nauczyła. Ostatnio miałam też inny dowód - nad rzeką niespiesznie przemieszczała się watacha dzików, Belfegor - wielki bohater oszczekiwał je z dala z górki, Pieso był nieco bliżej, na drodze, ale jednak nie poleciał w środek stada, jak zwykł robić do tej pory.

No i bobry! Niedługo zostaniemy bez jednego drzewa!

Istna Kanada. Właściwie wieś powinna się nazywać Zawady Kanadyjskie. Jedyne co nam zostaje, to czekać, aż ściśnie mróz, by wyciągnąć z rozlewiska powycinane drzewa i porąbać na opał.

Przy okazji można dowiedzieć się mnóstwa ciekawych rzeczy o bobrach na stronie www.bobry.org

A krety to już tradycyjnie dają czadu!

Problem w tym, że chyba są wielkości Piesa, bo kopce jakieś takie wielkie…

A po domu ktoś chodzi… Siedzimy wszyscy w ciepłej sypialni (czyli nasz cały zwierzęcy dobytek z nami), a na strychu słychać rumor, jakby jakiś wielki zwierz chodził po składzie porcelany. Strach się bać!

Komentarze

fred, 2008/12/13 08:25
Myślę , że drzew w żadnym wypadku nie wolno wycinać bo są widowiskowe , a napewno warto jakieś smakowite wierzby czy brzozy dosadzić boberowi do konsumpcji.Gdy mieszkaliśmy w Zelkach miejscowym zwyczajem przechowywaliśmy zboże na strychu.I tam właśnie schowaliśmy kiedyś kaczany kukurydzy w celu wysuszenia.Przez cztery lata nasze szczury grały nimi w ślepą piłkę .Całymi nocami.Fajny pomysł ta żywołapka dla myszy.Z kretami walczymy tu w ten sposób , że Aga ustanowiła stanowisko Łowczego , wyposażyła Go w kilka pułapek i onże prowadzi ciągła nierówną walkę z dziką watachą kretów usiłując obronić dwa trawniki i boiska.Twarda walka-ot co . I NATO musicie się nastawić.
Tess, 2008/12/31 16:41
Ja też stawiam, że na strychu macie w gościnie szczura. My z naszymi prowadzimy nieustającą walkę ( właściwie Wojtek prowadzi, bo my z Ewą już zaczynamy przywykać do nowego zwierzątka w domu...) Jak na razie szczury górą! Myszy nam się wyniosły dzięki kotom i tak sobie żyjemy w zgodzie z przyrodą... PS. Szczury łapie za to dziki kot, który zamieszkał u nas w stodole. Jednego upolowanego widziałam na własne oczy. Wojtek uwielbia tego kota...
Skomentuj:
LUUGM
 
 
rozdziobia_nas_kruki_i_wrony.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika