28 kwietnia 2015

Rozejm na urodziny

Dziś są moje urodziny. Wczoraj jeszcze nie pamiętałam. Nie mam już profilu na fejsbuku, więc żadnych życzeń z całego świata;) Za to dostałam życzenia od ekipy pomagających przy chodniku, dżem truskawkowy od pana Romana, a na podwórku czekał na mnie prezent pod płachtą - oszlifowane dębowe pieńki. W ramach urodzin dokończę sprzątanie pensjonaciku i udam się na 15 do pracy w Olecku. W tych samych ramach, zanim zakasam rękawy, machnę szybki nius na urodziny. Bo największy prezent zrobił mi Robert wczoraj. Wspiął się na wyżyny emocjonalno-mentalne, przeskoczył swój wk…w i poszedł porozmawiać z sąsiadem.

Wiecie co to? To nasz pieniek do rąbania drewna pokrojony w plasterki!

Wczoraj było apogeum. Telefon od dzielnicowego w sprawie nasadzenia wierzby w przejściu, że nic się z tym nie da zrobić, wszystko w mocy prawa, najpierw sprawił, że śniadanie stanęło nam w poprzek, potem zaczęliśmy się kłócić, wyzywać od „ch… za płotem”, a potem wrócił nam rozum do głowy i każde rozpoczęło swój proces myślowy oddzielnie.
Mój w drodze do pracy, w przerwach i po wyglądał tak: trudno, nie wygramy, jesteśmy za marni w uszach, nie mamy zdrowia, siły, pieniądze na adwokatów potrzebne są na ważniejsze sprawy, ale przede wszystkim szkoda życia. Od roku żyjemy zatruci tą sytuacją. Tracimy z oczu to co ważne. Tracimy na tym zdrowie psychiczne i fizyczne. Gdy zaczyna się obmyślać odwet, to się jest już straconym! Nie można żyć zemstą ani wyglądać z której strony kolejny atak. Nawet niusy przestały być normalne. Zawsze wojuję ze światem, ale są ważniejsze sprawy do wojowania. Goście niedługo zaczną nas omijać łukiem nie ze względu na siatkę w jeziorze tylko zapiekłą atmosferę. Koniec. Trudno. Trzeba się pogodzić z rzeczywistością. Jeśli się nie da, może trzeba będzie sprzedać Zawady, wynieść się do Hiszpanii, Grecji, Apulii, Prowansji… Oglądam na Domo Wielkie Projekty – tam ludzie zmieniają swoje życie nawet mając 80 lat. Nie wiem czy dożyjemy, ale co ma być, będzie. A może się jakoś ułoży. Ale koniec z niszczeniem życia. Odpuszczam.

krętogłów, któremu powiesiliśmy budkę na lipie, musi jeszcze wygrać o nią bój ze szpakiem

Roberta nie wiem jak przebiegał, ale gdy o 20.00 wróciłam z pracy i poszłam go szukać, stał na brzegu jeziora i rozmawiał z sąsiadem. Nie powiem Wam w jakim celu tam poszedł;) grunt że mu się po drodze odmieniło. I ogłaszam, że to koniec rozjątrzania ran odsąsiedzkich na łamach niusów. Obiecałam sobie i Robertowi, że nie napiszę już nic w tym temacie. Co miałam do powiedzenia, wiecie, co myślę na temat dotychczasowy, też wiecie, teraz mam nadzieję jedynie dzielić się z Wami dobrą wolą sąsiadów. I w tym momencie muszę to napisać: na szczęście są Świadkami Jehowy. Dlatego ufam, że w umowach Z NAMI będą uczciwi.

a oni niech dają przykład:)

I to tyle z okazji urodzin, reszta w fotoreportażu z frontu:

obudowa wanny już dobiega końca, pokażę jak będzie gotowa!

próba przywrócenia wiaty Pod tulipanem dla naszych wiernych gości

przy okazji odgruzowywania pracowni znalezione w ciemnym kącie kwitnące żonkile!

No i hit sezonu!
Robert przedwczoraj spytał, czy nie chciałabym mieć takiego eleganckiego podwórka u nas, jak na górce. Po czym wbił łopatkę w ziemię pod pensjonatem i zaczął odkrywki archeologiczne:

noc ciemna go zastała, więc teraz mamy niezły kipisz pod pensjonatem a goście jutro…:)

odzyskana darń wędruje w różne ubytki wkoło

Nowe wyposażenie na górkę:

Żeliwna ryba na wąż ogrodowy i badziewny metalowy stolik z Kauflandu przerobione na pasujące do Domku na górce

Wciąż zapominam zrobić zdjęcie mebla PRZED, widocznie myślami zawsze jestem PO. Ten stół pochodzi z kuchni mojej babci. W zasadzie nogi tego stołu i to trzy w kupie. Czwarta była wyłamana, bo inaczej ten prawie stół nie mieścił się w furgonetce, która wiozła do nas meble z przeznaczonego do rozbiórki domu mojej babci. Noga jechała oddzielnie a potem nie mogliśmy jej znaleźć w naszym bałaganie. Chciałam te nogi pomalować na turkusowo, ale po oskrobaniu ze starej farby uznaliśmy, że tylko zaolejujemy. Blat i szuflada, a właściwie deska ją udająca, dorobione przez Roberta. Skrobanie moje.

I roboty ziemne dzięki Grzegorzowi i jego wspaniałej maszynie, a potem Robert wypożyczył zagęszczarkę i ubił to wszystko z nasionami trawy, ale zdjęcia nie ma.

Na koniec, przez okno w kuchni, urodzinowy Wilkuś odspawany od pieca, cały w kwiatach, no.. prawie cały;) (różowe niezapominajki przytargane żakbusem z Warszawy!)

PS. Dostałam jeszcze jeden prezent - parową myjkę karchera do okien! Cóż… taki los sprzątaczki:)

Reportaże większe z większymi zdjęciami w albumach:

Dzisiejszy urobek

Dziś na górce

Wiata na majówkę, prowizoryczna ale jest

Niespodzianka pod pensjonacikiem!

Komentarze

Ewa U., 2015/04/28 14:43
Boszszsz, jaki piękny bruk! Mój niemiecki gospodarz widocznie nie był taki pracowity. Prace odkrywkowe nic nie dały, pod darnią żadnych niespodzianek, aż nie chce mi się wierzyć, że niczym gumna nie utwardził. W złudnej nadziei ciągle wbijam łopatę tu i tam, ale nic...
Pięknych, kolejnych i licznych urodzin! Może kiedyś dostaniesz pierścionek z brylantem zamiast myjki? Chociaż dębowe plastry są prawie tak samo piękne:)
ania, 2015/04/28 20:20
Dzięki Ewo!
Tylko gdzie ja bym ten pierścionek z brylantem nosiła?? Zaraz bym go zgubiła, bo bym zdejmowała do roboty;)
Ewa U., 2015/04/29 10:46
Ojtam, to taka metafora:)
Tomek, 2015/04/28 21:59
Wszystkiego najlepszego, zdrowia i spokoju.
Monika, North Carolina, 2015/04/29 00:54
Ach, ile dzis dobrych wiesci i jeszcze lepszych widokow! Chyba znow musze wziac ze 2 dni wolnego, zeby wszystko skomentowac. No, to zaczne wieczorem, z domu...
A co do urodzin to sie przygotowywalam, bo pamietalam date z dziecinstwa i nawet Nasza-Klasa mnie zawiadomila e-mailem, ale jak widac - cos mi sie pozajaczkowalo, ze to jutro. A jako, ze w Polsce JUZ od godziny JEST jutro, to na wczoraj, spoznione, ale TYM BARDZIEJ serdeczne wysylane na cito:

HAPPY BIRTHDAY,
Dearest Ania, Galeria & Pensjonacik!
Gorace urodzinowe calusy - od Moniki
OlQa, 2015/04/29 06:32
Wszystkiego najlepszego i oby się poukładałao!:)
bonku, 2015/04/29 07:35
Czyli da się porozumieć ? juuupiii!!!
z FB, 2015/04/29 10:42
Dorota Ł-T: Ech, no właśnie, FB nie przypomniał:) Aniu, miłości, radości, szczęścia, zdrowia dobrego, sukcesów wszelkich, a szczególnie z ulubionym sąsiadem:)

Dorota Ł-T: Teraz dopiero czytam niusa, ech też nie będę już wspominać o sąsiedzie:)

Gumiś: 100 lat Aniu.

Doris: Aniu, wszystkiego dobrego.Na codzien

Julita: Wszystkiego najlepszego od sąsiadów z Sokółek!

Ewa N: Wszystkiego najlepszego z okazji Urodzin! Lepiej późno niż wcale ;) Facebook nie przypomniał, bo teraz inny jest Wasz status

Ewa N: Dębowe plastry są wspaniałe!!!:)
kinga m, 2015/04/29 12:46
Wszystkiego najlepszego , pogody ducha i mnóstwo pozytywnej energii !
Bartek, 2015/04/29 18:34
zdrowia, radości i satysfakcji!
Monika, North Carolina, 2015/04/30 08:39
Pieknie, pieknie! Jeszcze raz przeczytalam wszystko, by sie upewnic, ze dobre wiesci nie sa tylko sennym marzeniem, ale realnym wydarzeniem. Gratulacje!
Ale... po co ten pieniek pokroiliscie w plasterki? Na kanapki sera Wam zabraklo? Czy to maja byc deski na sprzedaz do Galerii?

A tak naprawde o naturze swiata swiadcza i ciesza "znalezione w ciemnym kącie kwitnące żonkile!" - Bo to wlasnie najlepiej mowi, jak Pani Przyroda nie daje za wygrana. I tego sie trzymajmy.
ania, 2015/04/30 10:07
Pieniek się wysłużył/zużył a poza tym zawsze był dla Roberta za niski. Ale że taki pięknie wysuszony dąb to skarb, Robert dokonał recyklingu. Jeszcze nie wiem, do czego te plasterki będą. Nowoczesne stoliki na industrialnych nogach po półtora tysiaka na pewno by z tego wyszły, ale może jednak znajdę temu bardziej wsiowe zastosowanie. To strasznie grube i ciężkie plasterki, więc jeszcze nie mam pomysłu. Może ktoś ma?
Monika, North Carolina, 2015/04/30 12:43
Stoliki - genialnie! Moze tez stolki/taborety z tych mniejszych/gornych?
Ewa U., 2015/04/30 22:20
Za mało plastrów dostałaś. Może by jakiś kawałek podłogi w malutkiej sionce? Albo na ścianę z nimi - jak kafelki! Albo schodki do wanny?
ania, 2015/04/30 22:40
Małą sionkę najpierw by trzeba zbudować:) Ale szkoda ich pod nogi moim zdaniem. Są takie gładkie, że tylko je głaskać:)
Ewa U., 2015/04/30 23:42
To może niech to będzie taka atrakcja dla gości - drewno do głasków - po jednym do pokoju i oczywiście odpowiednio wyższa cena. Taka terapia przez głaski.
Monika Rybak, 2015/05/01 09:44
Spóżnione (byłam na durnym szkoleniu i nie korzystałam z internetu ),ale bardzo naj,naj... życzenia z okazji OSIEMNASTKI ( bo gdzieżby inaczej! ).
Strasznie tęsknie za Zawadami, więc błagam: odłuzcie Hiszpanię na rok ...2040. Stworzyliście magiczne miejsce z duszą. To nie kolejny przystanek wakacyjny, to panaceum na wściekłe czasy, od których coraz trudniej uciec.
Zresztą zawasze, gdzieś będzię sąsiad-dureń. Ludzie z natury są egoistyczni, krótkowzroczni. Nie zastanawiają się co będzię po nich ( choćby potop ...).
Też mamy wokół takich sąsiadów. Nie ma rady na głupotę. Wściekam się, awanturuję, robię prelekcje na temat szkodliwości np.roundapu ( nie pamiętam jak się to,to pisze ), ale ręce i piersi opadają. Beton!
Trzeba tylko prosić Bozię,o więcej takich ludzi jak Wy. Bo bezmózgowie było i będzie.
Jeszcze raz: NAJLEPSzEGO!
ania, 2015/05/01 12:12
To prawda, wszędzie będzie jakiś sąsiad myślący inaczej. Więc jeśli Hiszpania to z domem na środku wielkiej działki, by sąsiedzkie płoty były poza strefą oddziaływania.
Ale miejmy nadzieję Hiszpania nie będzie konieczna.
Bardzo dziękuję za życzenia, zresztą wszystkim!
Egretta, 2015/05/08 12:19
Trochę mi ulżyło. bo już zaczęłam się czuć nieco niekomfortowo wchodząc na Twojego bloga. Mam nadzieje , że się ułoży i tego Wam i Waszym sąsiadom z całego serca życzę i pozdrawiam cieplutko.
ania, 2015/05/08 13:13
Też o tym za każdym razem myślałam, gdy pisałam o sąsiadach. Znaczy o Tobie i innych świadkach.
Dość napisałam co myślę, także w kontekście wyznania, zdania nie zmieniłam, ale od dawna nie jest potrzebne, bym wciskała je innym, zwłaszcza tym, których to jakoś dotyczy a nie robią mi krzywdy, wręcz przeciwnie;)
Przepraszam Egretto i inni byli i obecni świadkowie. Jeśli możecie skorzystać z mojej wiedzy, którą się przy tej okazji dzieliłam w tak niefortunny sposób i wziąć z tego coś dla siebie, będzie mi miło, ale przepraszam za formę i kontekst.
Egretta, 2015/05/12 09:34
Nie ma sprawy, każdy ma prawo do własnego, subiektywnego spojrzenia.
Skomentuj:
USNCP
 
 
rozejm_na_urodziny.txt · ostatnio zmienione: 2015/04/28 21:36 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika