12 czerwca 2018

Sabat czarownic

Sabat wprawdzie odbywał się między 8 a 10 czerwca, ale znowu nie wiem, jak się nazywam, zaraz Warszawka (ostatni raz przed wakacjami!!!), relacja więc z lekkim poślizgiem. Krystynę już znacie z widzenia sprzed roku. Teraz przyjechała z Becią. Robert Beci nie widział ze 30 lat, ja trochę mniej, ale też w poprzednim wcieleniu. Becia czyta niusy od początku, śledzi nas na FB, więc wciąż powtarzała, że czuje, jakby znalazła się w książce. Że ma rozdwojenie jaźni. Wszystko zna, widziała, a widzi po raz pierwszy. I co i rusz krzyczała:

O! Celebryckie pieńki!

O! Celebrycki kot!…

A to czarownice:

Z tej okazji wyszykowaliśmy pokój nad Tulipanem, Robert zainstalował kibel, no bo już dwie damy do wiaderka… byłoby ciężko!:)

więcej w albumie Co nowego nad Tulipanem

Dlaczego czarownice? Wprawdzie tylko Becia jest czarownicą certyfikowaną, ale każda ma na tym polu sukcesy. Becia przywiozła puszkę pełną wonnych specjałów do czarowania i… Ale o tym zaraz.
Taki czas, gdy ktoś do mnie specjalnie przyjedzie w odpowiedni weekend, to jak małe wakacje. Prawie nic nie muszę, tylko siedzę i gadam, chodzę na długie spacery,

ogniskuję (do ogniska jeszcze wrócę!)

i jeszcze mi szykują jedzenie!

À propos spacerów, wyciągnęłam kobity do doliny rzeki… Ale mi się dostało! ;)

fakt faktem, że w dolinie trawa po pas

w poszukiwaniu skoszonej łąki przeprawiłyśmy się przez rzekę…

i wreszcie!

tu jakiś niezidentyfikowany obiekt przeleciał

ale potem już tylko było gorzej…

najpierw przedzieranie się przez pokrzywy

potem muchy obsiadające człowieka

udało się jakoś dotrzeć do plaży gminnej

a nawet do domu! (więcej w albumie Ten okropny spacer w dolinę rzeki )

Następnego spaceru czarownica certyfikowana odmówiła, więc tylko z Krystyną…

i tu rozwiązuję zagadkę, co robię na tych zdjęciach, czyli nad brzegiem jeziora Cichego.

A więc udaremniam Lodzi wejście do bobrowej nory, wyciągam ją w ostatnim momencie za szelki!

odbywało się też zwiedzanie domku na górce znanego z niusów

porównywanie naszych łąk w realu z tymi ze zdjęć i filmów

i obfotografowywanie po swojemu:) (więcej w albumie Reszta Zawad okiem Krystyny:) )

Zanim czarownice wyjechały, odbyło się pożegnalne ognisko i czary. W intencji pewnych zmian wrzucaliśmy na żar miksturę. Zgaduj zgadula, w jakiej głównie intencji było odczyniane! :)

Przy okazji serdecznie zapraszam moich daaaawno niewidzianych kolegów/koleżanki, tudzież wirtualnych przyjaciół - zaznajcie Zawad w realu!

Ale wróćmy do szarego żywota.

choć niektórzy mają jak w niebie…

Niestety dziś skończył się lodziny raj a zaczął Lodzi nieszczęść ciąg dalszy. Urwała drugi pazur a w czasie skoku w bok ze spaceru wróciła czarna i z jakimś dziwnym śladem na czole…

gdy wróciłam z pracy wieczorem ślad zmienił się w ogromny bąbel. Giez gigant?

Wczoraj też skończyło się lato. Kapkę popadało, ale nawet w beczce nie przybyło tyle, by umoczyć konewkę :( Za to się oziębiło.

a było upalnie jak w lipcu (więcej w albumie LATO w Zawadach )

widok z dzisiejszego spaceru

tak wyschła rzeka!

Trzeba też donieść o spóźnionych ogrodnikach

pewna powtórka z ubiegłego roku, tym razem nieco później, bo 6 czerwca!

niektórym zmarzły warzywa, na szczęście nasze przymrozek ominął!

a w szklarni pierwsze pomidory

i mam nadzieję, że to koniec przymrozków, bo dynie i cukinie wyszły ze szklarni, gdyż się już nie mieściły!

Przy tej okazji przypomina mi się kronika szkoły w Zawadach i wzmianka o kilku stopniach mrozu w czerwcu, które zmasakrowały uprawy. (Sprawa kroniki toczy się dalej! Przystąpiła do konkursu o dofinansowanie oficjalnego wydania!)

dlatego należy być zawsze przygotowanym do mrozów! ;)

Wspomnę jeszcze tylko, że powoli ale rozkręca się sezon…

nawet odbyły się pierwsze warsztaty z gliny!

Andrzej nazbierał

w międzyczasie Robert miał imieniny (7.06) i dostał w prezencie… Misia:)

A może ktoś wie, jak nazywa się ten kwiatek z naszej wiaty?? Bo ja zapomniałam:(

Jeszcze na koniec apel w sprawie zaskrońców, których u nas zatrzęsienie. Ludzie! Zaskroniec to wąż NIEJADOWITY, nie należy mu robić krzywdy, ani się go bać. Jest bardzo pożyteczny (zjada myszy i nornice). Poniżej na zdjęciu z ropuchą (foto Andrzeja).

PS. Okiem Beci:

*

Wasze reakcje na FB (kliknij w dymek):

Komentarze

Becia, 2018/06/13 09:37
No tak, rozczuliłam się i zatęskniłam totalnie .To był niesamowity czas Aniu .I ja jestem celebrycka 😘
Krystyna, 2018/06/13 11:24
A ja zasypiałam mając w oczach Twoje miejsce na Ziemi :)
Orka, 2018/06/13 12:09
Czarowanie w intencji....poprawy współżycia ze somsiadami/;)
ania, 2018/06/13 12:19
Nooo... Można tak powiedzieć, choć poprawa współżycia ma się odbyć w pewien szczególny sposób!

PS. Oczywiście czary wykluczają czynienie krzywdy bliźnim :)
Monika, North Carolina, 2018/06/13 12:17
A ja podziwiam, jak pieknie zostal urzadzony pokoj/apartament Nad Tulipanem. No, po prostu cudo!
Sylwia, 2018/06/13 13:49
Pokój marokański niezwykle mi się podoba! Czary i gusła są obrzydliwością w oczach Jehowy! O tak! Napewno się świadkom pogorszyło! Coś podejrzewam, że świadki farbowane z nich skoro starszyzna zboru nie ma na nich wpływu, ale przecież czary działają i na takich. Ja bym się bała w każdym razie i odczyniać czary póki świeżo rzucone zaczęła! U nas wczoraj chłodniej, a dziś wrześniowo... i pada. Na serio pada.. ale chyba szybciej paruje mimo zimna, niż pada :(
Ewa U., 2018/06/13 15:34
W życiu nie zgadnę w jakiej intencji i w jaki sposób. Chociaż... może zaleją Was teraz czynionym dobrem i będą naprawiać szkody oraz się kajać? Oby i amen. Podobnie jak Sylwia podejrzewam, że oni farbowani - z jakiegoś powodu im to pasuje, zapewne chodzi o kasę, wiadomo.
Lodzia mnie zesłabiła, doigra się kiedyś. O kilimach nie mówię, bo już nie raz mówiłam, że przepiękne i że u nas nie ma.
ania, 2018/06/13 21:00
Kierunek myślenia właściwy! (w sprawie czarów:))
Skomentuj:
KBLOW
 
 
sabat_czarownic.txt · ostatnio zmienione: 2018/06/23 21:30 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika