6 kwietnia 2014

Schronisko dla zwierząt

Jestem rozczarowana Waszymi nielicznymi komentarzami pod ostatnim niusem;) Tyle pracy i taki wątły odzew! Nie musiało Wam się podobać, żeby skomentować. Przecież krytykować też można! Spada mi motywacja do pisania.
No ale jak wiadomo niusy piszę też dla swojej sklerozy, więc…

Zostawiliśmy wczoraj zwierzaki na podwórku by pojechać do Domku. Widok za bramą był jak w schronisku. Gdy wszyscy wylegną na trawę, dopiero widać ile ich jest. Tylko kiciusia z piwnicy czyli teraz z drewutni nie było. W nocy też go nie było, pewnie był na lumpkach, bo jedzenie w miskach nieruszone.

tu psiarnia z deskami, których 12 sztuk robiliśmy dla pizzerii/restauracji Pappatore we Wrocławiu - z tej okazji musiałam wykonać 12 takich samych kafelków z napisem i czapką kucharską … straszne!

Nie wiem co będzie, gdy przyjadą goście…

Po pierwsze psy w kółko ujadają. Gdy byliśmy na górce, słychać było cały czas. Robert powiedział, że nie chciałby być naszym sąsiadem. Sąsiadem to sąsiadem, ale naszym gościem!?

Najgorszy jest Pieso z Krecikiem. Pieso dziamga cały czas, gdy nas nie ma, a jak jestem zajęta, a nie ma Roberta, też dziamga. Krecik mu wtóruje. Nie wiem, czy robią to z nudów czy co? Pieso już całkiem głuchy więc nawet opierniczyć go nie można. A nie mam czasu wciąż wychodzić by dać mu szturchańca. Zresztą wszyscy są dobrzy. Najgorzej, gdy dziadkowi Belfegorowi coś się przewidzi, w zwojach mu coś stuknie, biegnie do bramy, więc reszta za nim ujadając, zanim zauważą, że nic tam nie ma, trochę trwa. Czasem wychodzę ich uciszyć, a każdy szczeka w inną stronę. Pieso w ogrodzie nie wiadomo na co, Kret z Belfegorem pod bramą na drogę, a Lodzia na psiej górce na łąki. A co będzie gdy na drodze naprawdę zacznie się ruch??

Po drugie koty nadal nie korzystają z przejścia przez piwnicę, choć kiciusia dawno tam nie ma. Robert wniósł Wilkusia do piwnicy, żeby mu pokazać, to wierzgał i warczał przerażony. Dziewczyny też wolą nie ryzykować.

To oznacza korowody z kotami. Trzeba je w tę i z powrotem wypuszczać i sprawdzać czy w nocy są w domu. Bo u nas w nocy mrozy, czasem i minus 6.
Kiciuś wyekspediowany do drewutni dostał dodatkowy styropian i przykryty jest kocem.

Po trzecie psy budzą mnie w nocy trzy razy. Najpierw Belfegor, potem Lodzia, a na koniec Lodzia z Krecikiem. Z Belfegorem nie mam co dyskutować, bo i tak nie słyszy, tylko stoi nade mną jak wyrzut sumienia. A że ma słabe zwieracze na starość, wolę nie ryzykować. Oczywiście jak wychodzi Belfegor to Krecik razem z nim. Czasem uda mi się namówić Lodzię, żeby spadała. Ale za godzinę znowu piszczy a ja i tak nie śpię. Oczywiście za Lodzią Krecik i urządzają jazgot.

jedyny plus to takie widoki o świcie

Robert straszy, że zbuduje psiarnię (naoglądał się Ucieczki na wieś – tam wszyscy mają psiarnie w tej Anglii). A koty do stodoły. I byłby porządek. No i bym może przespała choć jedną noc.
Ale najgorsze się odbywa, gdy idziemy na spacer. Jazgot trwa dopóki wszystkich nie ubiorę łącznie z sobą i nie wyjdziemy za bramę. Gdy tylko widzą, że wykonuję ruchy świadczące o spacerze (a naprawdę się staram, żeby się nie domyślili;)), już się zaczyna. Kreton dodatkowo rzuca się na Belfegora, Lodzia na Piesa, choć Lodzia Piesa popędza, a Kret rzuca się na poważnie. Muszę więc Kreta wiązać do płotu albo zamknąć w kuchni, aż reszta będzie gotowa i dopiero wtedy z Krecikiem na smyczy idziemy. Zanim to się stanie, trzy okoliczne wsie słyszą, że wychodzimy;)

potem jest już spokój o ile jakieś dzikie zwierzę lub kot sąsiadów nie pojawi się na horyzoncie

Teraz też, siedzę i piszę, bo schną kafle i muszę czekać, zanim zasiądę do roboty, a Pieso szczeka na zmianę z Krecikiem. Oszaleć można! Gdy przyjadą pierwsi goście w Wielkanoc, oddam chyba wszystkie psy do schroniska i odbiorę w październiku;)
A propos starych głuchych psów. Wiecie, że Żurek Agnieszki ze skrzyżowania zaczął 21 rok życia!!?? Agnieszka pisze, że pomimo, iż na nogach nie może już ustać i przeraźliwie jest chudy (choć je za trzech) to taką ma wolę życia, że ani myślą o usypianiu.

Tymczasem Puszek z Suwałk nie ma tyle szczęścia. Gdyby nie ten psi oddział geriatryczny u nas to bym go wzięła, choć pewnie byłby przerażony taką szajką. Jego pani wyjechała do sanatorium, syn wyjeżdża zagranicę, więc przyprowadził Puszka do lecznicy na uśpienie. Bo stary. Teraz Puszek szuka domu, bo na szczęście w lecznicy odmówili, jako że piesek w całkiem dobrej kondycji. Całe życie psiego oddania i taka podzięka. Ludzie to jednak idioci.

A poza tym zaczyna się. Razem z wiosną wróciły siły do pracy a praca się rozmnożyła.
Domek na górce przechodzi następny etap robót:

Jadą do nas płytki-cegiełki do ułożenia podłogi w wiacie, a na tarasie wreszcie ułożony kawałek z „desek”, żeby gościom drinki z parasolkami się nie wylewały - Robert wolał to zostawić fachowcom:

I robi schody na strych. Miała być klatka ale wpadł na inny pomysł, o czym mam nadzieję wkrótce…

więcej zdjęć w Historii Domku na górce

problem w tym, że na Wielkanoc przyjeżdżają goście…

nowe krzaki i stare przesadzone z donic w celu zasłaniania oczyszczalni

i koty wreszcie szczęśliwe!

Remontujemy Domek, problem w tym, że Pensjonacik w międzyczasie zszedł na psy i nie tylko z powodu dziamgaczy. Farba sypie się ze ścian bo fundamenty nie są dobrze zaizolowane (i gdzie ta niemiecka solidność?? – jak widać obory już nie obejmowała) a ciągłe odmalowywanie już nie wystarcza. I to zarówno w pokojach jak i na zewnątrz. Podłoga w korytarzu pękła jakby dom się rozchodził i zaraz się przepołowi a w środku będzie rozpadlina jak po trzęsieniu ziemi… Dach w kuchni jak ciekł tak dalej cieknie, tylko że niestety nawet jak nie pada, sufit straszy… Nie wspomnę o nieistniejącym wciąż tarasie, ścianie w apartamencie, którą zalali świecą goście będzie już 2 lata temu i wygląda nieapetycznie, trzeba skuć tynk, położyć na nowo, odmalować… Boisko od koszykówki czyli wyłożony niegdyś pomalowanymi płytami chodnikowymi taras przy wiacie wygląda, jakby mieszkały pod nim podziemne potwory, wiata też mało wykwintna… Nie mówiąc o wiosennych porządkach…
I kto ma to zrobić wszystko? Chyba jakieś bogate, młode krasnoludki;)

A do tego ledwo wróciłam z prowadzenia zajęć w Warszawie i znów muszę jechać, a po drodze w Ełku zostawić kangura, bo znowu mu wspomaganie kierownicy nie działa, a spróbujcie skręcać kangurem bez wspomagania! I po co to wspomaganie, na co komu? Kiedyś nie robili i nie miało co się psuć, a skręcało, w przeciwieństwie do teraz, gdy padnie. W drodze do Ełku mnóstwo zakrętów, ale mam nadzieję, dojadę;) Kangur skończył 10 lat, a ja mam dosyć wysłuchiwania od Roberta ile to tygodni życia kangur mu odebrał i tutejszego mechanika, jaki to bym sobie samochód kupiła za te wszystkie naprawy. Tylko żaden jakoś nie wymyślił samochodu, który by kangura na 4 koła godnie zastąpił…

tak pięknie przeświecają trzciny, gdy słonko się chyli (więcej w albumie Tym razem w zachodzącym słońcu)

i jeszcze psie spacery:

powrót ze spaceru

A na koniec parę ciekawostek:

Zobaczcie co się stało z sosenkami przy Domku. Goście powiesili na nich sznurek i wieszali pranie.

Miseczka pełna wody dla psów na środku łąki!

Aha! Mamy wciąż miejsca na majówkę! W obu apartamentach! Może jakiś miły ktoś by nas odwiedził?! ZAPRASZAMY! Tylko czy ktoś zechce po tym niusie?:) Nie zrażajcie się! Jeszcze nie jest tak źle!:)

Tymczasem w Prowansji…

kocia sjesta

fajna melina:)

wiadukt w Montpellier

mecz rugby

Komentarze

z FB, 2014/04/06 21:37
Gabriela: Jak zawsze u was przepieknie.a niusa czyta sie z zapartym tchem.zdjecia podziwiac. Moje psiaki tez szczekaja .i jak widze nie tylko ja w nocy musze wstawac )))).nie moge sie doczekac spotkania z wasza psiarnia )))
Ewa U., 2014/04/06 22:27
Niech Ci motywacja nie spada, bo my tu som. Po prostu czasem mowę mi odbiera:) Pod Chorzowem się wpisałam, ale chyba niekoniecznie tam, gdzie powinnam - w niusie remontowym, czy gdzieś. Nie wiem, bo sama nie mogę znaleźć.
Mam nadzieję, że Puszek znajdzie dom, serce się rozpada na kawałki. Pisać o ludziach, że idioci - to komplement. To bestie z piekła rodem. Ktoś, kto coś takiego robi psu, sam na to zasługuje.
Bardzo przepraszam, ale akcja "spacerek" mnie rozśmieszyła.
ania, 2014/04/06 22:55
Ewo, nie chcę nic insynuować, ale chyba Ci się śniło, że pod Chorzowem coś napisałaś;)
Ewa U., 2014/04/07 08:44
Napisałam pod niusem "Gotowe" pytając, jak udało Ci się tak idealnie dobrać kolory dodatków. Nie wiem, dlaczego tego wpisu nie ma. Podejrzewam, że odruchowo klepnęłam "enter" jak przy GG i nie czekając, poszłam sobie. A może to już??? Ty mnie nie strasz...
ania, 2014/04/07 10:17
jak wpiszesz tam gdzie trzeba jeszcze raz, to Ci odpowiem:)
Zlewnia, 2014/04/06 22:54
Psy widzieliśmy i słyszeliśmy w akcji. Śmiałam się do męża, że niezły chórek. U nas wystarczają dwa - nasza Bajka została niestety pokonana przez babeszjozę, ale Łatek się trzyma i do tego mamy 2,5 miesięczną sunię. Droga nad jezioro rzeczywiście w opłakanym stanie, a bobry też u Was nieźle nabroiły. U nas po zimie też jest co robić,a jak wiadoma robota lubi głupich, więc czeka nas pracowita majówka. Domek na górce prezentuje się całkiem ładnie, więc może i na pensjonat znajdzie się czas. :)
ania, 2014/04/06 22:56
Tak myślałam, że słyszeliście...;)
Monika, North Carolina, 2014/04/07 03:30
Nie chce Cie, Aniu, buntowac, ale te zwierzaki juz calkiem na glowe Wam weszly... Nic dziwnego, ze kazde chce o kazdej porze dnia i nocy pelnej obslugi - skoro Pani jest do tego ZAWSZE skora. Moje koty, jak nie zdaza wrocic do domu przed moim snem - czekaja do rana na moje obudzenie. Troche im wprawdzie zmarzna lapki itd, ale za to ja sie wysypiam jak krolewna.
Inna sprawa, przyznam, ze z psami nie daje sie prowadzic takiej polityki twardej reki. Wiec nie bede sie juz tak madrzyc. Cierpliwosci zycze...
ania, 2014/04/07 10:23
Robert powtarza to codziennie wieczorem, gdy się na łóżku nie mieścimy, że je rozbisurmaniliśmy. Koty w nocy mi nie przeszkadzają a spać nie mogę, gdy myślę, że marzną. Z psami to rzeczywiście inna inszość. Piszczy to, dyszy, potem kupę znajduję w galerii, mniej snu marnuję, gdy wypuszczę. Psy w blokach się dostosowują, ale takie, które wiedzą, że mają podwórze za 3 metry, chyba nie widzą powodu, znaczy się pies Lodzia, bo Krecik tylko w towarzystwie, Pieso ma pęcherz z gumy, a Belfegorowi wybaczam z racji wieku i zwieraczy. A jak wiadomo Lodzia to nie pies, tylko produkt psopodobny, zrzut z Marsa.
Marzena, 2014/04/07 11:43
U Was tak pieknie slonce swieci a tu ciagle leje, ze w depresje popadam. Jedyne co mi zostalo to planowanie urlopu... i do listy parasolki do drinkow dopisac musze ;) bo wczesniej o tym nie pomyslalam.
ania, 2014/04/07 12:46
na pocieszenie - u nas też dziś pada.. dzięki czemu w nocy mrozu nie będzie!
Żurek ze skrzyżowania, 2014/04/07 13:16
Czuję się zaszczycony, że moje zdjęcie znalazło się obok fotek czworonożnych kumpelek i futerkowych kolegów z Zawad!
I tak sobie myślę, że jeśli Ludzie (patrz: Goście) żyją w harmonii ze sobą i światem, to nie przeszkadza im ani poszczekiwanie piesków w ciągu dnia, ani śmiech bawiących się dzieci. Co innego taka na przykład kosiarka...
Hau! Hau! Zdrowia i wesołej zabawy (oraz przespanych nocy) życzy
Żurek ze skrzyżowania
Marzena, 2014/04/07 14:17
Zapewne poszczekiwania przeszkadzac mi nie beda, ale moje wlasne dzieci..., kto wie ;) Co do kosiarki to bron Cie Panie Boze! A narobilo mi sie ochoty na zurek, ale taki do jedzenia ;) Wyglada na to ze humor odzyskuje! Dziekuje!
ania, 2014/04/07 20:14
Po tym niusie śniło mi się, że Lodzia miała metalowe ostrogi na łapach, mieszkała w Warszawie, wpadła pod samochód bo bawiąc się z nią wypuściłam smycz z ręki (mało brakowało a spowodowałaby kolizję), ale niegroźnie i przekonywałam pana, który był jej właścicielem i chciał się jej pozbyć, żeby mi ją oddał, po czym martwiłam się, jak mam ją wziąć, skoro mam tyle zwierząt... To tyle w kwestii wiary, że będzie dobrze:)
Monika, North Carolina, 2014/04/08 04:01
Nooo nie! Jeszcze jeden pies? - Na szczescie to byl tylko sen.
zośka, 2014/04/17 11:08
Ale u Was pięknie :) niestety psiaki zostawione same sobie raczej bedą ujadać, i już. Jedyna metoda, to nie zostawiać ich samych na podwórku, a jak się jest z nimi, to odwracać uwagę od źródła niepokoju, uczyć samokontroli, uczyć polecenia "cicho" i takie tam, ale dużo by opowiadać, długi proces i nie każdemu się chce, zwłaszcza jak dotyczy tu kilku psów, w dodatku dwóch głuchych :) Głuche psy też są "wyuczalne" - na gest lub na światło, ale to też długa historia :)
ania, 2014/04/17 11:53
Kto przede wszystkim ma czas!;)
Skomentuj:
FPVNP
 
 
schronisko_dla_zwierzat.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/11 19:29 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika