3 listopad - 1 grudnia 2019

Składanie domu z bali

Zanim „mury zaczęły się piąć do góry” Robert uznał, że nie bardzo ma z czego składać dom;) Wiele bali ma takie ubytki, że trzeba je naprawić. Potrzebny jest do tego materiał w postaci innych starych bali. Przeszukanie internetu wskazało, że najbliżej jest pod Białystok. Wcześniej już raz w tym celu jechał pod Augustów, ale wtedy głównie przywiózł fajne drewno do wykorzystania jako dekoracja :-)

pod koniec października kangur gotowy do drogi z pożyczoną dwuosiową przyczepą

przywiezione bale

I zaczęły się przymiarki, sztukowanie i układanie na nowej modrzewiowej podwalinie (stara była całkiem spróchniała, bo była z sosny)…

na tych zdjęciach widać uzupełnienia w balach, a właściwie prawie nie widać:)

Na fajrant ułożone bale przykrywane są folią, a i tak codziennie, gdy nie pada, praca zaczyna się od suszenia bali opalarkami.

między balami kładziona jest lniana wyściółka, którą Robert wozi samochodem by na budowie nie zjadły jej myszy :-)

Po powrocie z miesięcznicy warszawskiej (co miesiąc na 3 dni jadę do pracy w Warszawie) zastałam nawet część futryny! Gdyby nie konieczność na bieżąco naprawiania bali, wstawiania na miejsce wyciętych kawałków - nowych, poszłoby już szybko…

suszy się przekładka kładziona między bale; musiała być zdjęta, tak jak i dwa bale na ścianie szczytowej, które trzeba było podheblować, by pasowały do siebie i podwaliny

Bale na pewnej wysokości wymagają użycia maszyn prostych, bo na ludzkich barkach już się nie da ich włożyć na miejsce. Stanęły też rusztowania.

Listopad to kiepski miesiąc na budowę domu z bala, bo często pada.

widok z drogi, wreszcie wyłania się dom;)

widoki z okien :-)

widok z drzwi balkonowych; oczywiście ta skarpa będzie musiała być zebrana

15 listopada - jest tak ponuro, że zdjęcia musiałam edytować i rozjaśniać, żeby coś było widać… Robert z pomocnikiem dalej składają ścianę szczytową od strony drogi.

Robert w lnianej wyściółce robi otwory pod kołki

widok z okna bardziej z okna :-)

Dziś jest 21 listopada, zima się dziś zakradła, zimny wiatr i pod koniec dnia pracy zaczął padać lekki deszcz ze śniegiem. Wszystkie bale są już na placu budowy (opróżniona stodoła na górce) ale robota posuwa się pomału. Zobaczcie na zdjęciach jak wyglądają niektóre bale - wygryzione przez lata służby. Robert te najbardziej pokiereszowane uzupełnia balami z Białegostoku. Dziś na domu znalazły się tylko dwa bale, za to naprawianie ich zajęło resztę czasu.
Zdjęcia z ostatnich dni:

z okna w kuchni widok na staruteńkie jabłonie i trzmieliny

o na te

i na drogę do Domku na górce

a ze szczytu schodów, na które wspina się Lodzia…

…taki widok

a to widok z łazienki na dole :)

Po kolei przegląd postępów (daty z godzinami po podkreślniku, gdy najedziecie na zdjęcie):

I przełomowy moment - czy bale nad otworami okiennymi i drzwiowymi wejdą na swoje miejsce, czy wszystko się zepnie??

Tę ścianę (od strony cmentarza) trzeba było naciągnąć, bo leciała na pysk;) Robert wbił wielki stary dwuteownik w łąkę, przyczepił jeden koniec pasa transportowego do ściany, drugi do teownika i dom naprostował, a wtedy bal elegancko wszedł na miejsce:

I koniec składania bala! Jest 1 grudnia 2019.

belki przerosły budowniczych, są zbyt ciężkie by wciągnąć je sprzętem, który mają; i tak są tylko trzy z pięciu, w tym jedna nieoryginalna, Robert myśli;)

Komentarze

Skomentuj:
BGQZN
 
 
skladanie_domu_z_bali.txt · ostatnio zmienione: 2019/12/02 00:43 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika