15 listopada 2008

Słabe wieści z placu budowy

Co rok obiecujemy, że już, już, na wiosnę, w lato, w przyszłym roku… ale na pewno oddamy pokoje na strychu pensjonatu. W tym roku mówimy, że na bank w przyszłym sezonie będzie gotowa góra, czyli 3-4 osobowy (3 łóżka z możliwością wygodnej dostawki) pokój rodzinny z łazienką, i jednoosobowa kanciapa z łazienką wspólną dla ewentualnych namiotowiczów. Bo czasem się tacy zgłaszają, a my, i tym w pojedynkę, co nie stać ich na płacenie za dwójkę, i tym, co chcieliby być pod namiotem, z braku ogólnodostępnej łazienki, póki co odmawiamy. Przyszła pora na realizację obietnic, tymczasem jesteśmy załamani. Po wizycie konstruktora, którego zawołał architekt wystraszony stanem więźby dachowej i wobec mojego veta na rozbiórkę całej góry i budowania jej od nowa, mamy słabe wieści.

Niewiadomo, czy uda nam się zdążyć z budową dodatkowych pokoi przed latem. A latem budować nie możemy, by gościom nie zakłócać odpoczynku. Konstruktor ze spokojem wysłuchał mojego veta i kazał wymienić parę kluczowych elementów, na co Robert jęknął i spać teraz nie może po nocach. Bo chyba zdjęcie dachu i zrobienie całej konstrukcji od nowa byłoby łatwiejsze, niż ta wymiana „paru elementów”. Pan architekt narysował, co konstruktor powiedział.

Wszystkie ciemne kreski, to drewniane elementy do wymiany.

Tylko że na papierze to żaden problem wymienić kawałki murłaty i krokwie bez zdejmowania tego, co na nich wisi, gorzej w realu. Może dzięki temu przybędzie nowych drewnianych wyrobów w galerii, bo teraz Robert będzie robił wszystko, by odkładać tę robotę z dachem;)

Potem przyszło do planowania wnętrza, które to plany ja oczywiście od dawna mam w głowie, tylko jak zwykle musiałam je zrewidować. Wygląd lukarny, czyli podniesienia dachu od strony parkingu, tak by zmieścić na dość skośnej górze łazienki, musi licować z tym, co w środku.

W tym miejscu, gdzie na zewnątrz powinno być okno, wewnątrz wypada prysznic. Oczywiście można brać prysznic polewając szyby od środka a nawet można sprzedawać bilety na występy dla okolicznej ludności, ale chyba wolelibyśmy nie musieć budować ławek dla gapiów na parkingu:), kibel też wypada przy oknie, ale to akurat nie problem, zawsze milej posiedzieć na tronie z widokiem na szumiące brzozy:)

Kanciapa dla samotnika wychodzi tak mała, że ten chyba szybko się sparuje i wynajmie dwójkę. No i drzwi do łazienki dla namiotowiczów muszą być pod tzw. mieczem, czyli będą się musieli tam nieco wczołgiwać, ale w końcu do namiotu też tak wchodzą, więc nie wyjdą z wprawy:)

W każdym razie decyzja jest taka, że wszystkie te piękne elementy więźby muszą być zlikwidowane, co najwyżej będą przystrajać pomieszczenia jako elementy dekoracyjne nie nośne, i to nie tam, gdzie są teraz.

Budowa lukarny i tak oznacza zdjęcie jednej połaci dachu i znając życie jeszcze wiele niespodzianek nas czeka już w trakcie. Współczuję Robertowi! Ja będę się modlić, by ta część dachu, która na moje życzenie ma być nie ruszana, nie rozleciała się całkiem. Te karkołomne wyczyny będą dokonywane zimą na nieocieplanym strychu, nie wróżę więc, że skończą się szybko:(

Jedyna dobra wiadomość jest taka, że taras można budować. Najwyżej będzie można sobie wejść na górę i pooglądać widoki:)

Komentarze

Monika, North Carolina, 2016/05/09 14:10
Poczytalam troche dla zrozumienia rysu historycznego. Nic dziwnego, ze budowa ciagnie sie od 8 lat.
Skomentuj:
KMUDK
 
 
slabe_wiesci_z_placu_budowy.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika