4 stycznia 2011

Śniegowi już dziękujemy

ale niestety śnieg ma gdzieś nasze sugestie. Tak więc pierwszy nius w tym roku będzie nudny - śnieg pada dalej, zaspy coraz wyższe, korytarze w labiryntach coraz głębsze, tylko coraz więcej ptaszków w karmniku. Sytuacja kryzysowa pogłębia się, zwłaszcza na dachach mniejszych i większych:

Ale od początku:

Goście Sylwestrowi byli dziarscy nie tylko w sprawie docierania do pensjonatu, ale i dziarsko jeździli na nartach biegowych

albo maszerowali kilometrami, a wieczorami grali w sabotażystę, w czym czasem braliśmy udział i wstyd powiedzieć, ale bycie złym krasnalem jakoś mnie bardziej bawiło - zawalić korytarz, popsuć praworządnemu krasnalowi kilof lub latarnię, skręcić w odwrotną stronę niż złoto… wydawało mi się ciekawsze:)

Potem był Nowy Rok i obfitym opadom śniegu towarzyszyła odwilż. Jedyna okazja, by ulepić bałwana.

Bałwan przypomina Muminka, może trochę gigantyczną Lodzię. Naprawdę próbowałam, ale takiego nudnego, zwykłego bałwana jakoś nie umiem…

Wieczorem znowu przymroziło, co nie przeszkodziło śniegowi padać dalej, tak więc Robert też przesiadł się z kangura na narty, żeby karmić koty na górce

a bałwan stracił wzrok i węch

I przyszedł dzień wyjazdu gości i tak jak napisali w komentarzach pod ostatnim niusem w zeszłym roku, przygody zawadzkiej był ciąg dalszy. Na szczęście tym razem wybrnęli z Zawad szybciej niż dobrnęli. A to za sprawą Rycerza Wojciecha z Cichej Wólki, który przybył na ratunek traktorem.

A śnieg padał dalej, i padał, więc na spacerach psy już nie mają szans iść gdzie indziej niż drogą, z wyjątkiem Lodzi, która nie odpuści, chociaż wpada w śnieg w całości, ale na szczęście sama Lodzia w kagańcu żadnej zwierzynie krzywdy nie zrobi. Gdy zboczenie z drogi jest musem (bo np. jedzie kulig), nawet w miejscu, gdzie niedawno była droga (tu do doliny rzeki), wygląda to tak:

Inne skoki w bok są dużo głębsze:)
W niedzielę po wyjeździe gości nawet wyszło słonko

ale już dziś, gdy moglibyśmy pooglądać jego zaćmienie (a podobno w naszych stronach miało być najlepiej widoczne), oczywiście nie było po nim śladu, za to co?? - oczywiście PADAŁ ŚNIEG. Za to byliśmy w Olecku i jeszcze trochę, miasto będzie sparaliżowane. Wszędzie korki z powodu zwałów śniegu na poboczach, tak że samochody się nie mieszczą na jezdni, parkingi oczywiście zasypane, pod moim gabinetem owszem można zaparkować, ale wyjechać z hałdy to już niekoniecznie i z bezsilności w walce ze śniegowymi wiatrakami tylko tabliczki „uwaga ślisko”. Teraz zdaje się, że dalej pada, ale już mnie to znudziło, więc na zakończenie ciekawostka przyrodnicza. Bardzo płochliwy ptaszek, niewidziany u nas do tej pory, uznał, że lepsza słonina mimo ludzi przyglądających mu się za oknem i szczekających psów, nie mówiąc o konkurencji (nawet jeśli nabitej w butelkę), niż głodówka.

Więcej zdjęć dzięcioła średniego w niusie przyrodniczym

PS: Przy okazji poproszę wszystkich, którym nie jest obojętny los zwierząt o podpisanie petycji:
PETYCJA W SPRAWIE ORZECZENIA BEZWZGLĘDNEJ KARY POZBAWIENIA WOLNOŚCI

Komentarze

Aurela, 2011/01/06 12:01
Wystarczył jeden słoneczny dzień w naszym mieście, a ptaki rozśpiewały się radośnie;) Wiosna już bliżej niż dalej;)))))))) Pozdrawiam:)))
ania, 2011/01/06 12:04
a u nas też niby słońce, ale za to taki mróz, że ptaszki przystąpiły do jeszcze szybszego pochłaniania pokarmów i ani im w głowie śpiewanie:)
Skomentuj:
XJUAX
 
 
sniegowi_juz_dziekujemy.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika