28 stycznia 2015

Sorry, ale znowu o sąsiadach

Uwierzcie, bardzo chciałam, żeby znowu nie było o sąsiadach. Mam ich tak dość, że najchętniej zapomniałabym o ich istnieniu, ale uporczywie się przypominają. Urządzają sobie kpiny w biały dzień. Sprawa poszła właśnie do sądu a oni w najlepsze zagrodzili pas przybrzeżny z drugiej strony (od plaży gminnej). Było tam też bezprawne ogrodzenie z furtką (po byłych właścicielach), którego nie dość że nie zlikwidowali, to dorobili siatkę tak, że z tej strony też już wchodzi w wodę. W poniedziałek wracałam ze spaceru z psami wzdłuż jeziora i na ich odcinku zostaliśmy zaatakowani przez psy.

nasza wreszcie zima a więcej większych w albumie Świat jak ze starej fotografii...

Tym razem oba były spuszczone, bo pracownicy majstrowali coś przy siatce a sąsiadka z psami była obok. O ile Forest zachowywał się normalnie, znaczy tylko nas obszczekiwał, Max rzucił się z zębami na Lodzię, która przerażona próbowała uciec piszcząc. Ale nie mogła, bo Max przyparł ją do siatki. W tym czasie sąsiadka rózgą okładała niewinnego Foresta;) zupełnie bez pojęcia, że wzmaga tylko w swoich psach agresję. Gdy zdenerwowana powiedziałam, żeby wzięła psa, bo gryzie mojego, usłyszałam, że nie powinnam chodzić z psami po ich terenie. No po prostu z ledwością się powstrzymałam! Nie chcąc jej nabluzgać wycedziłam przez zęby, że to pas przybrzeżny i mam prawo chodzić po nim z kim chcę. Na co usłyszałam, że powinnam mieć psy na smyczy, na co warcząc odpowiedziałam, że skoro ja powinnam to i ona. Wam dodam, że moje przerażone dziadki i skulona Lodzia chodzą tamtędy przy mojej nodze, dopiero napadnięte rozpierzchły się nieco, a chcąc uciec do domu nie mogły tego zrobić właśnie przez ogrodzenie (większość boi się chodzić po lodzie). Dzielnicowy ostatnio mi powiedział, że jeśli czuję się zagrożona, powinnam wezwać patrol.

tak wygląda życie zimowe na podwórzu, a więcej większych w albumie Zima na naszym podwórzu

Gdybym była złośliwa, wzywałabym patrol za każdym razem gdy spotykam Foresta po ciemku na naszym parkingu, za każdym razem gdy widzę ich psy na naszym terenie, i za każdym razem gdy przechodzę wzdłuż brzegu i jestem obszczekiwana, czyli prawie codziennie. Problem w tym, że od poniedziałku rzeczywiście zaczęłam się bać. O ile Forest jest póki co psem normalnym, choć to on jest wiązany linką pod domem, Max pokazał, że jest niebezpiecznym świrem. Bo jaki normalny pies rzuca się i gryzie małą skuloną, uciekającą i piszczącą ze strachu suczkę? Lodzia naprawdę jest przerażona na ich widok. To zupełnie nie ten pies. Zresztą po tym, jak ją Max skotłował, leżała resztę dnia w depresji;) Belfegor z kolei tężeje na ich widok, tak się boi.
Nie chcę być przeklinana przez policjantów, którzy musieliby jechać taki kawał przez nasze nieprzejezdne (w dużej mierze przez koleiny dotąd nienaprawione po budowie sąsiadów), zaśnieżone drogi za każdym razem, gdy powinnam ich wzywać, dlatego zadzwoniłam do dzielnicowego mówiąc mu o całej sprawie. Usłyszałam, żebym o tym wszystkim powiedziała w sądzie. Efekt jest taki, o jaki chodzi sąsiadom – przestanę tamtędy chodzić, bo boję się o swoje psy. I tak po 16 latach muszę zrezygnować ze spacerowania brzegiem jeziora.

Tymczasem po tej aferze, wieczorem, gdy wysiadałam z samochodu po pracy, znowu przywitał mnie Forest, a dziś w biały dzień, po południu w najlepsze Max z Forestem pogonili nasze koty i ujadali na nasze psy, jakby byli u siebie:(

więcej większych w albumie Dzisiejsza wizyta

Ale taka sytuacja, jak przy brzegu jeziora, może nas spotkać wszędzie, skoro chodzą samopas. Robert planuje kupić pistolet na gumowe kule albo na gaz pieprzowy. Póki co Max oberwał dziś pigułą. A my nadal marnujemy czas i nerwy na obronę przed sąsiadami.

a propos marnowania czasu tak wyglądała „wolna sobota” - Robert skuwał stopień schodów, by pasował do nowego progu, a ja robiłam kafle na zamówienie i na zwierzęce bazarki, jutro za to mam „niedzielę” i z tej okazji będziemy do stanu używalności doprowadzać niesprzątany od Sylwestra Domek na górce - na piątek. Więcej większych w albumie Wolna sobota;)

I tak ziściły się moje lęki i przepowiednie z niusa z 25 września 2013… Najgorsze jest to, że oni NIC NIE ROZUMIEJĄ! Jestem pewna, że są przekonani, iż jesteśmy złośliwi, czepiamy się, przeszkadzamy im w ich niewinnych planach ułożenia sobie idyllicznego życia w Zawadach, a jakaś tam ekologia, natura, dobrostan zwierząt, prawo i zwyczajny szacunek do innych, to dla nich nasze idiotyczne wymysły, by im uprzykrzyć życie. I wiecie co, nie napiszę dziś nic więcej, żeby nie zginęło w tłoku. Jestem bliska pójściu tam, gdzie może ktoś się przejmie, jakie świadectwo świadkom Jehowy wystawiają ci ludzie.

A na pocieszenie sierściuchy i obietnica, że w następnym niusie DUŻA FAJNA NIESPODZIANKA!!!

Komentarze

Monika North Carolina, 2015/01/29 02:33
Ojojoj, glupi sasiedzi naprawde potrafia zatruwac ludziom zycie. Na szczescie - nie zatruc calkowicie, ale systematycznie meczyc glupota. Szczegolnie, ze oni "nie wierza", ze sa problemem, bo uwazaja, ze nie musza sie niczym przejmowac. Co gorsza, zycie uczy, ze wladze z czasem tez staja sie obojetne na drobne sasiedzkie problemy - dopoki nie ma wielkiego wystepku. I oby nigdy nie doszlo do niego!
Mam nadzieje, ze w sadzie uzyskacie jakies rozwiazanie, aby powsciagnac sasiedzka pewnosc siebie. Nie wiem, jakie sa mozliwosci legalne, ale przypuszczam, ze grzywna i nakaz rozbiorki plotu wchodzacego do jeziora powinny pomoc.
A w miedzyczasie zycze jak najmniej kontaktu z wariatami. Wiem, ze to pewnie malo mozliwe, ale - oby choc troche sie udalo...
Monika North Carolina, 2015/01/29 02:48
Zime macie przepiekna, jak zawsze!
A Robert pracujacy na mrozie i sniegu nad remontem drzwi kuchennych zasluguje na nagrode Nobla. Aniu, pozwolisz, ze zglosze Twojego meza do Komitetu Noblowskiego. OK?
Moj maz, jak ma cos w domu lub kolo domu zrobic to musi byc piekna pogoda i wspaniale jedzenie na stole. Ale, jak on juz zje - NIE MA OCHOTY NIC ROBIC. Wiec bawi sie Facebookiem... Albo YouTube. Chyba wysle mojego meza do Twojego Roberta na nauki porzadkowo-remontowo-domowe. Beda to tzw. wakacje z kursem malzenskiego wychowania. W czasach PRLu, moj maz byl na wakacjach z nauka prawa jazdy, w Solcu Kujawskim. To teraz bedzie mial wakacje w Zawadach, z nauka u Roberta. Mam nadzieje, ze kursy u Roberta nie beda zbyt drogie, ale certyfikat bedzie wydawany tylko po zdaniu wszystkich testow.
ania, 2015/01/29 11:46
A za co ten Nobel? Jest taka kategoria?:)
Oczywiście, wysyłaj męża do Zawad, rąk jak wiadomo do pracy brakuje, a praktykanci zawsze byli dobrą tanią siłą roboczą!:)
Lui, 2015/01/29 06:47
Oczywiście ogrodzenie na pasie przybrzeżnym muszą usunąć. To pewne. Natomiast..hm, ich psy... jeśli mieszkały na ogrodzonej posesji, nigdy w domu, to mają instynkt terytorialny i poczucie ,że muszą pilnować. Nie ich wina; mnie tych psów szkoda, bo nigdy się nie dowiedzą tego co już wie np.LODZIA, o podusi :) Muuuuusicie się dogadać. To ich psy są konfrontacyjne, więc niech spędzają dnie przywiązane na 10m linkach, a nocą biegają, gdy wasze śpią w domku. Choć najlepiej by było gdyby zrobili ogrodzenie ,kawałek od linii brzegowej,z furtką,,,by mieli dostęp łatwy i radosny do brzegu..... Mam nadzieję,że ego nie zwycięży i się dogadacie..życzę tego!
ania, 2015/01/29 11:53
No nie zgodziłabym się tak całkiem. Psy mogą ganiać nocą po swoim ogrodzonym terenie (naprawdę ogrodzonym, a nie "na niby" jak teraz), a one ganiają m.in. po naszym, po łąkach, polnej drodze a tam dzika zwierzyna, koty, a i ludzie się zdarzają, więc wypuszczanie po nocy, żeby sobie biegały to owszem wiejska praktyka ("upoluje sobie, to mniej trzeba będzie żryć dać") ale równie karalna jak wypuszczanie agresywnych psów tak, by na pasie przybrzeżnym mogły atakować ludzi i zwierzęta.

A ogrodzenia wzdłuż brzegu i furtki wiadomo, że nie postawią, bo im widok na jezioro zepsuje.
Ruska Aga, 2015/01/29 07:33
Strasznie współczuję Wam sąsiadów, często z Grześkiem rozmawiamy o tym, jakiego trzeba mieć pecha, żeby znaleźć idealną działkę na odludziu, włożyć w nią dużo pracy i serca, przyzwyczaić się do ciszy i nie tracić nerwów na idiotów, i nagle po n latach pojawiają się sąsiedzi pokroju "chyba gorzej być nie może".

Domyślam się jakie musi być Wasze nastawienie i chęć do współpracy, ale ja bym spróbowała załatwić to pokojowo, bo ciągłe szarpanie się raczej tylko zwiększa do siebie niechęć. Może zaproszenie tej kobiety na herbatę i spokojne wyjaśnienie, że nie chodzi o ingerowanie w ich prywatność, sposób życia czy wymuszenie, aby robili to, czego Wy chcecie, tylko spróbować wywołać w nich trochę zrozumienia, że chodzi jedynie o swobodne spacerowanie. Powiedzcie, że od n lat tamtędy chodzicie i nie chcecie zmieniać swoich przyzwyczajeń tylko bo oni mają swoje widzimisie (z resztą nielegalne). Zaproponuj im zbudowanie ogrodzenia dla psów, bo zarówno Ty, jak i Twoje psy się ich boicie, i teraz jest zima, więc jeszcze spoko, ale w cieplejsze dni będą do Was przyjeżdżać goście. Co jeśli któryś z psów go ugryzie? Są w gotowości pokryć odszkodowanie/odszkodowania? Czy naprawdę musi stać się coś złego, aby zaczęli myśleć? Skoro mają psy to jest duża szansa, że kochają zwierzęta, więc postaw ich w swojej sytuacji, zapytaj co by zrobiła, gdyby chodziły wystraszone, bo Wasze psy by je atakowały. Co się stanie, jeśli Forest lub Max zrobią coś złego kotom? Powołaj się na miłość do bliźnich :P

Jeśli ich mózg tego nie ogranie to wkurzać ich, tak jak robią to oni. Proponuję skrzyknięcie wędkarzy, aby codziennie łowili na ich terenie. Niech wykopują tam jakieś dołki lub coś innego, aby były ślady po ich obecności (bez zaśmiecania oczywiście). Skoro oni mogą naginać prawo wodne, to Wy również ;)



Widzę, że zdjęcia już lustrzanką i wyglądają super, moja rada, że gdy zdjęcia wychodzą lekko niebieskie to warto je "ocieplić" w balansie bieli i jeśli są lekko ciemne to zmienić ekspozycję na +1/+2 EV. Ale i bez tego i tak wyglądają dobrze :)



P.S. Przepraszam, że napisałam wiadomość na "Ty" ale ciągłe pisanie "Państwo/Pani" wyglądało dziwnie :D
ania, 2015/01/29 11:54
Wprawdzie domek jeszcze nie sprzątnięty do końca, ale przerwa na obiad i czas na ułożenie w żołądku:) pozwala na odpowiedź.

No więc.
1)Czas rozmów pokojowych mamy za sobą. Z początku próbowaliśmy mieć dobrosąsiedzkie kontakty i przez czas jakiś się udawało, choć przy tak dużej różnicy w światopoglądzie nie była to wielka przyjaźń;) Ci, którzy czytają niusy od dawna, wiedzą, że dobre stosunki zakończyły się po tym, gdy sąsiedzi zostawili bez opieki świnkę morską, kota i psa. Pies nie był ich, tylko pilnującej pani, mieszkał jednak na ich posesji a pani dostała wolne na święta, ale kot i świnka owszem. Nie chcę do tego wracać, jak ktoś ciekaw, jest o tym tu: http://zawady-oleckie.com/wiki/misiek_dostal_odmowne. Wtedy pozwoliłam sobie wyrazić swoje zdanie sąsiadce, na co pan i władca jej mąż wkroczył do naszego domu i oznajmił Robertowi, jakbym nie stała obok (widać uważał, że tak być i u nas powinno, że Robert mi nakaże posłuszeństwo i załatwią to jak mężczyzna z mężczyzną;)), że mam zlikwidować nr telefonu do jego żony w komórce i nie wolno mi się do niej zbliżać. Więc jak widać zapraszanie sąsiadki na herbatę nie wchodzi w grę:) Nie żebym się tym przejęła specjalnie, tak jak i przy innej okazji, jeszcze w miarę pokojowej rozmowy, gdy zostałam nastraszona sądem za to, co piszę w niusach (głównie o bezprawnym pomoście) i że zamieszczam zdjęcia ich płotu i posesji z brzegu. Na szczęście polskie prawo nie zakazuje pisać prawdy a to co widziane z zewnątrz wolno fotografować, bo rozumiem, że nie jest to budowla mająca znaczenie militarne:) Moja ostatnia rozmowa w cztery oczy z sąsiadem zakończyła się moim wyznaniem, co mi się robi w żołądku, gdy muszę na niego patrzeć:) Niestety nic w tej kwestii się nie zmieniło:(
2)Tego nie wiedzieliśmy, dopiero później, że u większości świadków Jehowy to mężczyzna jest oddelegowany do obrony i reprezentowania rodziny, kobieta niewiele ma do powiedzenia, wychowywani są tak (co mogliśmy zaobserwować, gdy urodził im się syn, jak traktują jego a jak córkę), by kobieta była potulna. Więc to nie z sąsiadką rozmowa tylko z sąsiadem, a ten przy tych paru odbytych powiedział wprost, że i tak będzie robił co uważa i on nie z tych, którzy słuchają zdania innych, a poza tym nie obowiązuje go ludzkie prawo tylko boskie (wg. świadków Jehowy oczywiście). Więc rozmowa jest bez szans.
3)Sąsiadów stać i na prawnika, który będzie szukał luki w prawie byle sprostać ich bałwochwalczym potrzebom i to nie sąsiad będzie marnował czas na sądy, tylko my, i na grzywny, i na niepotrzebną robotę (już dwa razy musieli rozbierać pomost, który stawiali bez pozwolenia), i na mandaty za pogryzienie przez psa, więc to żadne dla nich argumenty. I to jest najbardziej smutne - że nawet ich religia nie jest w stanie powstrzymać tego, co robią, że aż tak brakuje im wrażliwości na to, co robią nam, przyrodzie, otoczeniu a więc innym ludziom, którym zależy na środowisku, którzy tu przyjeżdżają lub mają domy właśnie ze wzgl. na ten stan zastany, który sąsiedzi niszczą. Ale znowu nie mam co się rozwodzić - napisałam o ich grzechach (nawet w ich pojęciu) w niusie http://zawady-oleckie.com/wiki/uczucia_religijne

PS. Oczywiście żadnego paniowania w niusach nie trzeba!:)

PS2: Te zdjecia akurat nie lustrzanką. Mój urodzinowy nikon też robi dobre zdjecia:) - jest mi wygodniej nim robić reportaże, bo jestem do niego przyzwyczajona. Lustrzanką na razie pstrykam głównie wyroby na stronę. Ale za rady bardzo dziękuję, mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja na nauki:)
z FB, 2015/01/29 17:22
Monika: Ooo, nie przejmuj sie... Pamietam nauki mojego Ojca: "Glupich ludzi tez stworzyl Pan Bog. - Ale po co, Tato? - Widocznie byli swiatu do czegos potrzebni. Inaczej by ich nie stwarzal."

Anna P.: Aniu, może chociaż gaz pieprzowy?

Galeria Wiejska: tak, jest w planach, ale przydałby się jakiś gaz mądrości dla sąsiadów;)

Anna P.: ja noszę wkieszeni gaz pieprzowy - chyba za 22 zł - jeszcze nie musiałam uzywać, ale cieszę się, że go mam, - Oli też kupiłam to łatwiesze i bardziej realne niż mądrzejsi sąsiedzi ;-P

Galeria Wiejska: tylko że jak pies sąsiadów napadnie mojego, to oba tym pieprzem zostaną potraktowane..

Anna P,: oba przezyją

Galeria Wiejska: no wiadomo:) ale po co mój ma dodatkowo cierpieć za sąsiadóww);

Marta K.: Super sąsiedzi

Galeria Wiejska: o tak:(

Marta K.: Też mam taką sąsiadkę. Puszcza (puszczała? nie wiem, bo to w domu rodzinnym sytuacja) sukę husky. Przez tą krowę moja kotka od 5 sierpnia nie wróciła do domu. Pogoniła ją strasznie daleko i teraz mała boi się wrócić A ja nie potrafię jej już zlokalizować a tym bardziej złapać

Galeria Wiejska: nasze koty też gonią, na szczęście te uciekają na swoje podwórze

Marta K.: Moja Fifi nie zdążyła. Pies poprowadził mnie jej tropem okropnie dziwną drogą. Biegła wystraszona, ona nigdy dalej niż 50 metrów od domu nie odchodziła. Wiem, że jest gdzieś po drugiej stronie ulicy, próbuje się przedostać, ale ulica plus ta suka, przerażenie itd

Dorota Ł.-T.: No nie, wy się wykończycie w tej sytuacji:(

Gabriela: Dopiero teraz udalo mi sie dotrzec do niusa((((( straszne to wszystko.((( po tylu latach spokojnego zycia sasiedzi tacy jak wasi to naprawde koszmar(( nie wiem co powiedziec bo to naprawde niebezpiecznie wyglada.jak zaatakuja was i wasze psy szanse sa zedne((( to duze psy.lodzia malenka(( ogrodzenie tez macie niskie((a co jak zaczna ludzie przyjezdzac w lecie((((najgorsze ze ewidentnie widac ze to celowe postepowanie((( umknelo mi jak oni sie tam znalezli? Dlugo juz sa? To oni buduja pensjonat ???(((szkoda ze nie mozemy my byc waszymi sasiadami((

Galeria Wiejska: są od kwietnia 2008 roku, ale wprowadzili się na stałe niecałe pół roku temu, po prostu kupili dom z ziemią, który był koło nas na sprzedaż. Też sobie w brodę plujemy, że się wtedy nie zapożyczyliśmy i nie kupiliśmy tego. Wydawali się w porządku i nie sądzę aby celowo robili nam w poprzek. Oni po prostu żyją w swojej bajce i nie mają kontaktu z rzeczywistością - ekologia, ochrona przyrody, dbałość o zachowanie kulturowego dziedzictwa i takie tam są poza zasięgiem ich świadomości, tak jak prawdziwa odpowiedzialność za swoje psy. A do tego mają wizję swojego raju na ziemi który konsekwentnie realizują nie licząc się z nikim i niczym. I niestety mają tyle pieniędzy, że mogą wciąż i wciąż próbować to robić. Ale przyjdzie lato, będę miała większą czelność wzywać policję;) więc sądzę że nasi goście nie będą się mieli czego bać.

Aleksandra: Co za szczęście, że w sylwestra psy były zamknięte. Przeraża mnie myśl, że spotkałabym je, gdy byłam na spacerze z Piegusem i Buddym. Powiem szczerze, że mnie, jako Waszego gościa, przeraża wizja psów gigantów biegających gdzie chcą w okolicy.

Galeria Wiejska: one biegały i w sylwestra:) tylko z rana, gdy spaliście:) poza tym do tej pory nie były niebezpieczne, Max po raz pierwszy pokazał na co go stać i niestety są w wieku, w którym będzie coraz gorzej:(

Aleksandra: Ach, czyli opłaca się być sową, a nie skowronkiem. I czyli mieliśmy sporo szczęścia...

Galeria Wiejska: cała akcja z płotem nad jeziorem jest w przekonaniu sąsiadów właśnie po to, by ich psy nie biegały poza ich terenem, problem w tym, że bardziej im chodzi o odstraszanie innych przed wchodzeniem na ich teren niż o ich psy, dla których zagradzanie pasa przybrzeżnego nie stanowi żadnej przeszkody, zwłaszcza zimą, która trwa u nas prawie pół roku;) Najlepiej po tym widać ich nie liczenie się z ludźmi i przyrodą w imię czynienia sobie przyjemności - nieskalany widok na jezioro (bez ogrodzenia dla psów w poprzek działki) a nie tak by nie zagradzać przejścia wzdłuż jeziora i tak, by ludzie i zwierzyna bezpiecznie mogli nad brzegiem chodzić.

Gumiś: Pare razy mialem stycznosc z atakiem stada psow (w okolicznych lasach pultaja sie takie sfory ,nie wiadomo czy dzikie ,czy okoliczne psy).Od raz podnosilem rece do gory trzymjac w jednej z nich kij i wydajac dzikie dzwieki i atakowalem je .Pomimio ,iz psow bylo kilka 3-4 sztuki podwijaly ogony i uciekaly ,bo majac kij poniesiony w gore dla psow wydaje sie czyms dziwnym i troche za wysokim ,a takich dziwnych stworow przecietny pies sie boi ,tym bardziej ,iz nie wydawalem oglosow typowych dla ludzi,wiec nie mogly za bardzo zidentyfikowac co to za dziwny stwor je atakuje,wiec moze to dzialac takze na psy Twoich sasiadow.

Galeria Wiejska: tak, w swojej ofercie wczasowej napiszę, że dodatk. atrakcją jest samoobrona i możliwość wydawania dziwnych dźwięków:)

Gumiś: Ojtam ,ojtam czytajac co wyprawiaja tzw .szkoly przeżycia to za taka atrakcje jak atak sfory psow bralabys niezla kasiore ,a tak swoja droga to mialem na mysli ,ze tak mozesz te psy odgonic gdyby znow zatakowaly Twoje psy.

Galeria Wiejska: niezły cyrk bym zrobiła w towarzystwie sąsiadki i dwóch robotników poprawiających siatkę:)

Gabriela: Ciezko rzeczywiscie z takimi ludzmi ((( bardzo wspolczuje.(( mysle ze czym wiecej zgloszen na policje tym lepiej .psy mlode pewnie nie kastrowane.czasem o agresje nie trudno(( najgorsze jak z takimi pewnie nowobogackimi nie da sie dogadac((

Gumiś: Ano kiedys w lesie kilka psow zaczelo szczekac i biec w moja strone ,wiec klasycznie podnioslem lapy w gore i je pogonilem ,a tu okazalo sie ,ze psy uciekly pod ochrone przerazonych moim zachowaniem wlascieli .I Psy i ich wlasciele mieli mieli kotow srajacych na puszczy ,a ja mialem troche obciachu
Ruska Aga, 2015/01/30 04:08
No to nikon świetnie się sprawuje, zdjęcia są naprawdę dobrej jakości!!



No to widzę, że próbowaliście chyba wszystkiego.. To jest straszne. I oni i ich wiara i wszystko co z nimi związane. Nie znam ludzi a już ich nienawidzę:D
ania, 2015/01/30 12:03
I to właśnie mnie dziwi najbardziej. Świadkom Jehowy tak bardzo zależy na tym, jak są postrzegani. Myślą, że jak będą się miło uśmiechać, podwozić miejscowych i robić miłe wrażenie, to wystarczy? Wrażenia nie robi się akwizytorskim uśmiechem. I to nie ja opisując jako jedyna co robią, bo mieszkają za płotem i bezpośrednio i w pierwszej kolejności to we mnie trafia ich postępowanie, narażam ich na taką opinię i takie uczucia, choć z pewnością tak właśnie sądzą - że ich szkaluję i to przeze mnie. Każdy średnio inteligentny człowiek przyjeżdżający do nas w gości (a trochę się tych ludzi tu przewija), każdy, kto kocha Zawady i na sercu mu leży, co się tu dzieje, nie lubi ich. I to naprawdę nie moja robota. Sami to robią tym co czynią. I dlatego nie rozumiem jak to się ma do nauk które pobierają jako świadkowie Jehowy, bo przecież ludzie to łączą i opinia rozciąga się na resztę.
prawie sąsiad, to tylko 60 km, 2015/01/30 22:26
Słaba pociecha, ale ja po przejściu się brzegiem jeziora dookoła musiałbym do sądu podać z 50 "sąsiadów". To powinien zrobić nadzór budowlany starostwa, ale tu w pozwie zapewne chodzi nie tylko o płot. Współczuję sąsiadów, ale przestrzegam przed ludźmi w togach, bo mogą okazać się gorsi i głupsi od od psów sąsiada. Współczuję sąsiadów, bo też mam płot na granicy i budynek, który nie mieści się w miejscowych przepisach miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, mało tego - nie powinien tu stać! U Pani świadek, a u mnie miłośnik kosiarki i innych małomiasteczkowych prostackich zachowań. Potrafi strzyc te swoje 0,8 ha nawet przy księżycu, a jak zajedzie w sobotę srebrne audi to wiem już jaka przez weekend będzie muzyka nad jeziorem. Może świadkowie Jehowy nie znają takich przyjemności - to bym się zamienił na sąsiada przynajmniej na sobotę. Zachęcam - grają takie cudowne disco - umpa pumpa, bum, bum. Miłośnik kosiarki ma też psa, który biega wolno... Na dziś starczy tej piosenki - "jak dobrze mieć sąsiada..." Niestety drzewka rosną powoli i jeszcze parę lat będę musiał patrzeć na te "wysublimowane" gusta i guściki. Aha, byłbym zapomniał... płot do jeziora też ma, tylko był jeszcze bardziej "kreatywny" i w miejsce bramki wsadził wiklinę :) żeby mu z mojej strony na pomost nie wchodzili (???) Sic, tak jakbym nie miał swego. Mam jeszcze jednego trochę dalej, rodzimego, starego, z dziada pradziada wieśniaka. Tego bym nie oddał nikomu za żadne skarby. Pozdrawiam po sąsiedzku.
ania, 2015/01/31 01:22
My mamy "lepiej":) Mamy świadka i mistrza kosiarki w jednej osobie, a zamiast disco polo (to na plaży gminnej) miłośnik sportów warczących zabawia się nad jeziorem modelem samochodu z silnikiem spalinowym:(
Tak było, gdy przyjeżdżali na wakacje, strach pomyśleć jakie atrakcje czekają nas i naszych spragnionych ciszy i spokoju gości w tym roku, gdy sąsiedzi już tu mieszkają.
Tomek, 2015/01/31 00:02
Tacy ludzie rozumieją tylko siłę. Dobre wychowanie traktują jako słabość "przeciwnika". A tu trzeba ostro z góry pojechać. Przykre ale w ten sposób tylko zrozumieją. Widać psy tak jak właściciele potrzebują większego "burka" aby ich ustawił. Niestety jak przy następnym polowaniu będzie nieszczęście dla sąsiada to może coś do niego dotrze. Nie lubię takich rozwiązań ale dlaczego dla jakiś idei mamy narażać swoich najbliższych i podporządkować się burakom.
ania, 2015/01/31 01:23
Błagam, żadnych polowań!!!;)
prawie sąsiad, to tylko 60 km, 2015/01/31 14:36
Pani Aniu, odwołuję swoją propozycję zamiany sobotniej sąsiada :)
ania, 2015/01/31 15:20
:) tak myślałam
miki, 2015/02/20 09:38
Wasz problem to maly pikus z porownaniem z blokiem choloty i cpunów niemili sasiedzi ,zlosliwe spojrzenia itp , szkoda pisac zazdrosc najgorsza cecha czlowieka .
ania, 2015/02/20 09:59
Tak, wiem, tylko nie po to uciekaliśmy z bloku, żeby w naszej głuszy też mieć pasztet:(

PS. Zazdrość jest OK, popycha do rozwoju, to zawiść jest niszcząca.
ela, 2015/04/15 10:46
podczytuję ten blog, bardzo ciekawy :) ale nie boi się pani, że sąsiedzi czy inne osoby też mogą przeczytać? a jednak wynurzenia dość osobiste... z drugiej strony zdecydowanie 1,5 od wód publicznych nie można grodzić swojego terenu!! nie każdemu się to podoba, ale takie jest prawo (proszę spojrzeć: http://www.eporady24.pl/dojscie_do_brzegu_rzeki_przez_dzialke,pytania,8,113,9574.html) życzę wytrwałości w sporach :)
ania, 2015/04/15 17:35
Dziękuję za link, za podczytywanie i wsparcie.
Niestety dzisiejsza rozprawa w tej sprawie została odroczona do 18 maja czyli sezon zaczniemy z paskudną siatką w wodzie:(

Co do osobistych wynurzeń, nie sądzę, aby były aż tak osobiste;) a z całą pewnością osoby wiedzące kim jestem, czytają niusy - sąsiedzi, goście i dalsi mieszkańcy. Opisywani sąsiedzi może ostentacyjnie nie czytają, ale z pewnością ktoś im donosi, co piszę;)
Publikuję jedynie to, co dotyczy tzw. wspólnego dobra, a swoje przemyślenia do niusów starannie wybieram kierując się nadzieją na publiczne oddziaływanie:)
Skomentuj:
WLXMS
 
 
sorry_ale_znowu_o_sasiadach.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/20 10:19 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika