19 listopada 2020

Spóźniony nius wnętrzarski z Marginesu

No niestety i tym razem sprawdziła się zasada, że czego sobie sama nie zrobię, tego nie będę miała. Zdjęć profesjonalnych z wnętrz się nie doczekałam, więc przycisnęłam Madzię, aby zrobiła zdjęcia ajfonem. Są jakie są i Wy też się musicie pogodzić;) Pora więc na marginesowy nius wnętrzarski. Może kiedyś dojadę do Warszawy z canonem i dołączę tu swój album z barbera.
Tym razem z powodu świrusa moja pomoc w urządzania odbyła się całkowicie wirtualnie. Nawet przy wirtualnym remoncie i urządzaniu mieszkania w Chorzowie dojechałam na koniec, a tu nie:( Madzia musiała na finiszu poradzić sobie sama. Więc prawda jest też taka, że niektórzy z Was pewnie więcej widzieli niż ja, bo już byli, a ja wciąż tylko na zdjęciach i filmikach. No ale takie życie, zaczynamy!

Ta piękna tapeta, której autorem jest słynny szwedzki projektant i ceramik Stig Lindberg, pochodzi z lat 70. To motyw przewodni. Ja po obejrzeniu ostatniego filmu Almodovara znowu znalazłam się pod urokiem tych lat. Ustaliliśmy, że podążymy tym tropem i pierwsze co zrobiłam, znalazłam tapetę. I tak się zaczęło…

nawet logo ma swoją historię - tu wstępny zamysł grafika, nieoczywistość płci, brak wyraźnych granic między płciami, niebinarność płciowa

a na tym stanęło:

Zanim pokażę Wam wnętrza i jak zwykle historię ich powstawania, nieco historii samego Marginesu (na początek pobrana z fanpage Marginesu ze starej wersji fejsbuka):

Nasza historia – margines

MARGINES BARBERSHOP·SOBOTA, 22 SIERPNIA 2020·
Jesteśmy Tim i Borys, a margines powstał tak najbardziej to chyba z pasji oraz pragnienia stworzenia wyjątkowego miejsca na mapie Warszawy (tak szczerze to też trochę z potrzeby robienia czegoś w swoim imieniu, pracowania na siebie a nie dla kogoś innego i spróbowania własnych sił 🙈).
Co to znaczy wyjątkowe miejsce? Nooo… w naszym przypadku to barbershop z małym aneksem kawiarnianym, do którego chcielibyśmy zaprosić wszystkich, którzy chcą:

  
  • fajną fryzurę,
  • wypielęgnowaną brodę,
  • nochal bez włosów (choć przecież są w sumie OK i wszyscy je mamy 😅),
  • czuprynę bez siwych nitek (choć przecież są urocze 😇 ),
  • przepięknie wycieniowane boczki,
  • poznać fajnych ludzi (którzy może akurat też będą na strzyżeniu, lub kawie),
  • poczuć się dobrze - akceptowanym, chcianym, równym, u siebie... 
  

Nie jesteśmy jednak tacy superfajni - nie chcielibyśmy współpracować z rasistami, homofobami, szowinistami ani nikim innym, kto nie szanuje praw człowieka do równego traktowania. Chcemy po prostu, aby każdy nasz klient czuł się bezpiecznie bez względu na to kim jest i jak wygląda.

Lokal na Świętokrzyskiej był chyba naszym ostatnim wyborem 😂 - taka rudera w podwórku… Ale potem pomyśleliśmy, że to idealne miejsce na stworzenie klimatycznej miejscówki. W lokalu był kiedyś fryzjer, ale już od 5 lat stał pusty. Tak to od zewnątrz wygląda:

margines barbershop & cafe :)

Remont trwał 2 miesiące. Pochłonął mnóstwo kasy naszej, krewnych i tych które pożyczył bank 😭 Pomagała na nasza przyjacióła Magda oraz mama Borysa. Wystrój miał być á la lata 60. jak ze scenografii filmów Almodovara, ale chyba zabrakło nam jaj i kasy… Ostatecznie wyszło trochę eklektycznie, ale pięknie, tak?
Pierwszą rzeczą, jaką kupiliśmy był tęczowy słupek barbeski :D Cudowny! Zastanawialiśmy się, ile dni powisi zanim ktoś nie walnie w niego kamieniem. Ten eksperyment jeszcze przed nami. Zobaczymy.

A to już znowu ja:

Oto rzeczony słupek. Pomysłodawcą był Gustaw.

róg Jasnej i Świętokrzyskiej dostosował się do nowego miejsca na mapie Warszawy :-)

wejście od Jasnej

Tak było na otwarciu lokalu:

cała imprezka na zdjęciach autorki - margines queer barbershop i u nas - Otwarcie Marginesu

Powstała reklama, którą możecie obejrzeć tu (nie mogę osadzić, bo prawa autorskie nie pozwalają).

A to filmik o tym, jak powstawała, choć jak widać, nie wtedy powstała:

Ukazał się też na Noizz.pl wywiad z założycielami Marginesu, czyli z Borysem, Madzią i Timem! Oczywiście zrobiła się pod oryginalnym postem o tym gównoburza bardzo założycielom na rękę.

Tylko nie pomylcie Borysa z Madzią ani z Żenią tak jak autor artykułu :-)

początki

No i wreszcie wnętrza i historia ich powstania, ale w podniusach:

Komentarze

Ewa U., 2020/11/20 00:13
Omatko, jaki ogrom pracy! Wnętrza "przed" to jakiś koszmar, od którego mi duszno i ciemno przed oczami.
Tapeta piękna, w zasadzie "robi" całe wnętrze. Jest pięknie, charakterystycznie i z ekstra pazurem. Szkoda, że nie mieszkam w Warszawie, bo - jak dotąd - nikt i nigdy dobrze mnie nie ostrzygł (w dodatku w takim wnętrzu), w związku z czym robię to sama. Dziewczynom i chłopakom życzę, żeby drzwi od Barbera się nie zamykały i żeby omijały ich wszelkie męty. A jeśli zdarzy się, że męt zasiądzie na barberskim fotelu, niech go uskrzydli nowa fryzura, dzięki której na zawsze stanie się łaskawszy dla nie-mętów.
Poza tym uwielbiam sytuacje "przed" i "po".
Monika, North Carolina, 2020/11/20 14:21
No tak, patrzac na "przed i po" - widac, ze robota byla ogromna. Dlatego wyszlo pieknie i bardzo klimatycznie. Gratulacje i podziw.
Bardzo dobry pomysl z polaczonym relaxem: fryzurowym i kawiarnianym. Tapeta super!
Skomentuj:
YMLLO
 
 
spozniony_nius_wnetrzarski_z_marginesu.txt · ostatnio zmienione: 2020/11/19 23:48 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika