30 lipca 2015

Strych na Saskiej Kępie

Postanowiłam zrobić oddzielną zakładkę z "naszymi mieszkaniami". Czyli mieszkaniami, które urządzaliśmy. Właściwie mogłabym zacząć od kawalerki w Ursusie, a potem mieszkania na 9 pietrze na Jelonkach, ale one były przez nas tylko czasowo anektowane. Jedno było zakładowe, drugie lokatorskie i w pierwszym i drugim wypadku dostaliśmy klucze od mieszkańców, którzy ukradkiem uciekali na zachód, nie mogli więc oficjalnie zdać swojego lokum. Udawaliśmy, że jesteśmy nimi, całe lata podpisywaliśmy za nich różne dokumenty ze spółdzielni a następnie przekazywaliśmy mieszkanie „dalej” takim jak my. Nie wiem, co się na koniec wydarzyło, czy kolejni mieszkańcy zasiedzieli któreś z nich, czy z hukiem musieli się wynieść. Zdjęcia z tych mieszkań byłyby swoistym dokumentem, jak w PRL-u urządzić dom tym co jest, licząc się z tymczasowością, nie znając dnia ani godziny. Ale z mieszkania w Ursusie zdjęć nie mam, a z Jelonek owszem, mam, czarno-białe i może kiedyś… w długi zimowy wieczór…

Dziś pokazuję nasze pierwsze własne mieszkanie - strych na Saskiej Kępie w kamienicy z 1960 roku, w której przeżyłam pierwsze 18 lat a potem kolejnych… nie wiem jak liczyć, w każdym razie od 1989 roku do niedawna, licząc pomieszkiwanie, póki dzieci też mieszkały. Tak, strych adoptowaliśmy w czasie zawieruchy dziejowej, gdy cena dolara spadła na łeb na szyję, gdy wszystko się przewartościowało a materiałów budowlano-remontowych nie można było nigdzie uświadczyć, po kafelki i umywalki stało się nocami w kolejkach a ekipa remontowa pracowała po starych stawkach (taką mieli umowę) i przez nasz strych splajtowała. Zanim splajtowała, próbowano załatać dziury w budżecie zatrudniając cyganów, którzy pojęcia o tynkowaniu nie mieli a murowana z cegieł ściana w kuchni do tej pory leci na pysk. W 1996 dołączyliśmy do mieszkania sąsiadujące z nim kolejne pomieszczenie strychowe, bo ewidentnie brakowało sypialni. Do tej pory sypialnię mieliśmy właściwie w korytarzu (połączonym z salonem i łazienką) i gdy Borys zaczął przyprowadzać kolegów, nie był to najlepszy pomysł.
Rok po zamieszkaniu na strychu, czyli jeszcze w starej wersji, napisano o nim i udokumentowano zdjęciami w zacnym tygodniku Na przełaj, w dziale na ostatniej stronie: Nasz styl.

większy artykuł z Na przełaj

Na skanie widać, choć zdjęcia wyblakły, a zresztą od początku były kiepskiej jakości, materac do spania we wnęce, tam gdzie teraz stoi kanapa. Siedzi na materacu i przeprowadza ze mną rozmowę do artykułu Jacek Szmidt (pisał do rubryki Nasz styl pod pseudonimem, stąd podpisane: Łukasz), obecny redaktor naczelny Twojego stylu:)

W 1999 roku przyszły do nas Cztery Kąty i w lipcowym numerze ukazał się obszerny artykuł z dużą ilością zdjęć na 11 stronach. Gdy się ukazał, Robert mieszkał już w Zawadach a ja rozpoczęłam swoją dziewięcioletnią tułaczkę między Warszawą a Zawadami. Cztery Kąty zeszły potem na psy, ale wtedy to było najważniejsze pismo wnętrzarskie. Do tej pory ludzie pamiętają nasze mieszkanie z tego numeru. Było wtedy w rozkwicie…
Gdy klikniecie w zdjęcie lub link obok, ukaże się powiększenie, na którym można poczytać i dokładnie obejrzeć, a pod spodem dzielę się z Wami różnymi wspominkami i uwagami na temat zdjęć z artykułu.

większa 1-sza strona w Czterech Kątach

większa 2-ga strona w Czterech Kątach

większa 3-cia strona w Czterech Kątach

większa 4-ta strona w Czterech Kątach

większa 5-ta strona w Czterech Kątach

większa 6-ta strona w Czterech Kątach

Potem już nie było tak pięknie.
Po pierwsze zapał lokowałam już w Zawadach.
Po drugie nasz syn nie miał i nadal nie ma serca do tego mieszkania. Tak to jest, gdy zostaje się obdarowanym nie tym, co się lubi i co emocjonalnie należy do kogoś innego. W dodatku od 7 do 31 roku życia tu żył, nie wyprowadził się na swoje, tylko wciąż jakby mieszkał u matki. A chciałby urządzać coś swojego od nowa.
Po trzecie Madzia i Borys mają inny gust niż ja/my, dokładnie nie wiadomo jaki, bo im się nie dałam rozwinąć:) a na to, jak dostosowywali strych do siebie, wolałam nie patrzeć;) W ten sposób radziłam sobie z konfliktem między chęcią zachowania swojego ukochanego mieszkania a dania młodym wolnej ręki.
I po czwarte, strych po półtora roku mieszkania w nim lokatorów, którzy uznają pieprzony minimalizm, w związku z tym co się da wystawili na strych publiczny i ususzyli wszystkie moje kwiaty, stał się już kompletnie nie moim strychem.

Tak wyglądało mieszkanie, zanim wprowadzili się lokatorzy - zdjęcia robione przez kolegę Magdy szerokokątnym aparatem:

Takie mieszkanie znacie z niusów i starusów z czasów, gdy Gucio był malutki. Na drugim, trzecim i czwartym zdjęciu trzecia odsłona wanny, którą znacie z kąpieli Gustawa i z moich dekoracji. Wanna jest w kształcie serca (innych odpowiednio dużych w dostępnej cenie wtedy nie było;)), akrylowa i ciekawa jest historia wnoszenia jej na piąte piętro po schodach, a raczej mało ciekawa dla tych co wnosili;) Na zdjęciach nie ma nowej łazienki (ani starej, znaczy przeciwległej ściany). I wiele innych elementów z tego mieszkania znajdziecie w Dekoracjach Ani.

Jak wygląda teraz, lepiej nie pokazywać. Pora pożegnać się z „naszym strychem”. Gdy już wreszcie suszyciele kwiatów wyniosą się i zrobimy mały remont, urządzimy mieszkanie pod wynajem, będzie to ostateczne pożegnanie. Bo Madzia i Borys nie chcą tu mieszkać, a nawet jeśli, to czy wrócą z Prowansji i kiedy, nie wiadomo. Niech więc pozostanie ten nius - obraz dawnej świetności mojego ukochanego warszawskiego mieszkania.

Stan strychu z dnia 16 września 2015

Wszystkie zmiany do obejrzenia w niusie Przyczyna nieogarnięcia

powrót do: Nasze wnętrza

Komentarze

Beata, 2015/07/31 09:11
Pani Aniu ale teraz nie jest do wynajecia?
ania, 2015/07/31 10:22
Jeszcze nie, ale jakoś od połowy września. Tylko to ogromne mieszkanie, myślałam że potrzebna kawalerka:)
Ewa U., 2015/07/31 22:51
Z przyjemnością ogromną przestudiowałam każdy drobiażdżek. Śliczne, klimatyczne mieszkanie. Szkoda go...
ania, 2015/08/01 00:07
Szkoda. Ale tak to jest - zostawiamy coś swojego, to marnieje:(
Skomentuj:
YGVDZ
 
 
strych_na_saskiej_kepie.txt · ostatnio zmienione: 2017/12/09 13:31 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika