19 lipca 2009

Szukamy domu dla Ryszarda

Nigdy nie sądziłam, że do tego dojdzie, że będę chciała oddać kota, zamiast wziąć. Jesteśmy bezsilni i bliscy uśpienia Ryszarda, po to, by go już nie narażać na dalszą poniewierkę. Każda opcja, jaką wymyślimy jest zła i czasem myślę, że jemu lepiej byłoby nie żyć niż cierpieć. Ale od początku.

Ryszard to obecnie 3-4-letni brytyjczyk z długim włosem, został znaleziony przywiązany do płotu w szelkach jako młody kot i teraz już wiem, dlaczego ktoś to zrobił. Nie mógł znaleźć mu domu a nie miał sumienia zabić. Wzięliśmy go do domu w Warszawie, gdzie mamy psa ze schroniska i wtedy były jeszcze dwa koty. Jakoś się dostosował, poza tym, że co jakiś czas sikał na łóżka. Ryszard zamieszkał z Borysem i Magdą (ja jak to ja, bywałam u nich raz w miesiącu) oraz z Modelem (drugi 14-letni kot chory na nerki, wciąż na kroplówkach), z Lunetką (nieżyjąca już matka Modela, umarła po dwóch latach kroplówek na nerki mając 15 lat) i Krecikiem (pies).

Odkąd Magda była w ciąży, sikanie Ryszarda stało się prawdziwą udręką, wiadomo wtedy ma się wyczulony węch. No i bała się, co będzie, gdy urodzi się dziecko. Stosowaliśmy różne próby. Najpierw kot był leczony lekami uspokajającymi, co nic nie dało. Przyjechał na próbę do nas na wieś, ale szybko zrozumieliśmy, że jest to skazanie kota na bycie zagryzionym przez nasze 3 psy o instynkcie łowcy (nawet swoim kotom nie przepuszczą na dworze, tylko że nasze koty były tu wcześniej od psów i dobrze sobie radzą) a stres z powodu kontaktów z naszymi kotami i dzika wokół przyroda, podczas gdy Ryszard jest tchórzem i nigdy nie opuszczał mieszkania, dostarcza mu stresu ponad jego wytrzymałość. Nie mieliśmy sumienia patrzeć na to, jaki jest przerażony.

Oddzielenie go, trzymanie w jakiej budce oznaczałoby zamknięcie go w samotności, a mimo wszystko Ryszard jest kotem towarzyskim, choć za bardzo nie lubi pieszczot (tylko głaskanie po główce). Potem prawie 3 miesiące stosowaliśmy się do zaleceń znanej pani psycholog od zwierząt – bez skutku. W czasie terapii kot parę razy nasikał na łóżko - mimo że był pilnowany, udało mu się. Teraz, gdy tylko uda mu się przemknąć, a trudno trzymać drzwi do pokoju z dzieckiem zamknięte i w ogóle pilnować kota przy absorbującym noworodku, sika już w zasadzie wszędzie, także do wózka dziecka, sika też już na kanapę, którą jako jedyną oszczędzał.

Magda jest bliska załamania nerwowego. Poza pieluchami pierze na okrągło obsikane rzeczy. Postanowiłam, że tak nie może być. Mimo wszystko jej stan ze względu na wnuka jest ważniejszy. Nie możemy nikomu oddać Ryszarda, bez poinformowania, co robi. Nie znam ludzi, którzy mają serce do zwierząt i nie mają ich już w dużej ilości, a każdy inny natychmiast wyrzuciłby go za drzwi. Myślę, że gdyby Ryszard mieszkał w jakimś domku, w którym nie ma psów i z którego powoli mógłby eksplorować świat, w końcu by się przyzwyczaił i mając rozrywki przestałby żyć w takim napięciu i sikać - może ktoś wziąłby go NA PRÓBĘ? A może ktoś zna jakiś przyjazny „ludzki” azyl - chętnie będziemy płacić na jego utrzymanie. Inaczej pozostaje uśpienie go, no, bo przecież nie uwiązanie do drzewa w lesie:( Bardzo prosimy o pomoc!

A oto Ryszard:

Komentarze

pixie65, 2009/07/19 13:03
A czy Ryszard miał robione badanie moczu? Bo może on sika z powodów "pęcherzowych"?
ania, 2009/07/19 13:16
Miał wszystkie badania, sikanie jest ewidentnie związane z różnymi wydarzeniami, z napięciem, choć behawioralnie też do końca nie da się tego wytłumaczyć. Jak nie ma gdzie (czyli psiego posłania, łóżka..) to nie sika (znaczy sika do kuwety), więc to na pewno nie pęcherz. Stale jest na lekach homeopatycznych.
daga, 2009/07/20 08:52
A Krople Bacha?
ania, 2009/07/20 13:13
Owszem, krople Bacha też przerabialiśmy, teraz dostaje Kalm Aid
Tess, 2009/07/20 10:15
Wrzuciłam ogłoszenie na kocie forum i trzymam kciuki za dom dla Ryszarda.
zula, 2009/07/22 16:55
Boże, jaki on jest piękny !
Skomentuj:
WHVFE
 
 
szukamy_domu_dla_ryszarda.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika