15 maja 2018

Szybki nius po urodzinach Kseni głównie o biednej Lodzi

Wczoraj były drugie urodziny Kseni. A przecież dopiero się urodziła. Powtórzę po raz enty - jak ten czas zap…. (każdy niech sobie wstawi wersję do przyjęcia dla siebie;)) Księżniczkę Ksenię złapałam po pracy na skype, ale oczęta jej się zamykały, więc nie pogadałyśmy. Niestety pracuję do późna:(

na wypadek wypadu z fejsbuka, który wiele robi, by to zrobić

A poza tym nie zaleję Was milionem zdjęć, bo najpierw zaiwanialiśmy pomajówkowo, potem byłam w pracy w Warszawie i zdjęć jest mniej.
Temat główny - poparzenie Lodzi. A miało być lekko, strup się zaraz zrobił, elegancki, rana wysuszona, tylko że Lodzia go zjadła:( No i się zaczęło. Coraz czerwieńsze się robiło, coraz bardziej się ślimaczyło. Plastry ze srebrem na oparzenia są może dobre, ale nie dla psów, maści używać nie wolno, bo nie może mieć styczności z ustami, kołnierz, czyli klosz, żeby nie lizała, nie dość że Lodzia w kloszu to masakra, to jeszcze rana bez lizania wyglądała gorzej…

w plastrach i seksownym kubraczku porażka - ślimaczyło się po nocy okropnie

Po moim powrocie pojechaliśmy z Lodzią do weta. Niby rana jeszcze niezainfekowana, ale lekarka mówi, że to kwestia dni, więc w ruch poszedł antybiotyk i leki przeciwzapalne. Efekt wizyty - dziura w moim przedramieniu i zadrapanie. Lodzia nie z tych, co sobie dadzą zrobić zastrzyk albo coś w tym stylu;)

stan z dziś - jest lepiej ale Lodzia bardzo pokrzywdzona i samą raną i chodzeniem w szelkach (przy okazji - nie zżymajcie się na nieuczesanego Czarliego, ale jego się nie da uczesać, od razu kładzie się na plecach, a na brzuchu nic do czesania nie ma;))

A poza tym szybko donoszę:

tak wygląda rzeka koło tamy, gdy bobry spuściły wodę, do tego susza okrutna

Gdy odkorkowany został odpływ z jeziora koło nas, momentalnie spadł poziom wody!

Teraz jest jeszcze płycej, zaraz pokażę, ale najpierw zobaczcie drzewo, po którym pozostałością są te pieńki:

drzewo uschło i zostało wycięte w 2012 roku, o czym w podniusie Reportaż nadwodny (przy okazji piękny dowód na to, jak wyglądał brzeg i jedna z nielegalnych wersji mola)

stan wody z 7 maja

z 10 maja

a to z dziś

À propos jeziora, to poczepiam się znowu, w końcu jestem czołową czepiaczką i wiecznie mi się coś nie podoba, bo oprócz kupy i mola, zamiast widoku na jezioro, mamy jeszcze ohydnawy (jak to współczesne, plastikowe obiekty pływające) rower wodny sąsiadów:(

Ale dzięki bobrom przestał śmierdzieć szlam, który stał przy brzegu, krzesełka przestały się zapadać, a przy okazji odrestaurowana ławka, co z tego, skoro bez widoku:(

więcej zdjęć w albumie Dziś nad jeziorem

Poza tym susza. Dziś w nocy postraszyło burzą, błyskało w oddali, na to konto nie podlałam ogródków, spadły trzy krople i znowu nic. Rano pochmurno, a teraz słonko nadaje w najlepsze. Trawa na podwórkach spalona, rośliny w ogródkach ledwo zipią:( Mam nadzieję, że jak zwykle spadnie deszcz, gdy napiszę, że tyle nie padał;)

suszę też widać na łące

No i robota znów wre, tylko nie tam gdzie potrzeba:( Znaczy potrzeba bardziej, dlatego, nie tam, gdzie siwieję z rozpaczy. Wiadomo było, że okna w pensjonacikowej kuchni, te od strony jeziora, wymagają szybkiego remontu. Super duper farba, którą się malowało trzykrotnie trzema różnym frakcjami, nie wytrzymała nawet dwóch lat. Doraźny ratunek przestał wystarczać. Wyjęcie jednego okna wykazało ogólną masakrę. Okna w zasadzie należy robić od nowa:(

Robert się z lekka załamał

Gdy wróciłam z Warszawy, nie dość, że kuchnia bez okien, to jeszcze rozebrany ganek…

Ptysiowi nie przeszkadza;)

Bo ganek też już próchniał. Tak więc łazienka nad tulipanem… pralnia na górce… łazienka kotów na górce… czekają.

No i szkoda, że bzy kwitną tak krótko:( I jabłonie… no ale zaczyna co innego. Więc na pamiątkę:

tu stan kwiecia z 8 maja, a więcej w albumach Kwitną bzy, kwitną jabłonie... i Fotografuję, póki kwitną!:)

Od ostatniego niusa łąki zbielały a trawy urosły:

Przybył nam nowy kącik wypoczynkowy na górce, odzyskany z opału, ale jeszcze musi schnąć:

A Misio-Ptysie nieustająco ocierają nam łzy po trudach życia:

Ptysio zwany przez Ksenię Niemisiem

Na koniec zawadzka zdobycz Łukasza, niebawem wstawiona do ptaków, z którą Wam szybko poszło:

Komentarze

Monika, North Carolina, 2018/05/15 13:28
Ojojojoj, az mnie wszystko rozbolalo, jak czytalam o cierpiacej Lodzi. Bardzo wspolczuje biduli i Wam, ze sie tak nia martwicie. Oby sunia wkrotce sie wykurowala.
Xenia 2latka - co za sliczna dziewczynka! I te oczy niebieskie, i blond wlosy... Dobra produkcja ludzka!

Wspolczuje niekonczacych sie remontow. Wiem, zwariowac mozna, bo jak nie to - to tamto, czyli wiecznie cos. Ale chociaz dobrze, ze przy tych remontach macie cieplej niz zimniej, i suszej niz mokrzej. (Jest takie slowo "mokrzej"? - Jesli nie ma, to ja wlasnie je stworzylam.)
ania, 2018/05/15 20:34
Mokrzej jak najbardziej istnieje!

Produkcja ludzka? :) Nasze wnuki rzeczywiście wzorcowe dla faszystów, ale to pozory, to lewackie nasienie! :)
MACIEK, 2018/05/19 16:33
A GORECEJ ? Wlasnie teraz skonczylem Solzenicyna "Zagrode Matriony"(polecam Maluchowi) i przerzucilem sie na Szalamowa "Opowiadania Kolymskie" Tam raczej goscie przynajmniej sie nie zastanawiaja czy istnieje ZIMNIEJ. Znalazlem cytat specjalny dla Anki: "Jedyną grupą zachowującą ludzkie oblicze w łagrze byli oddani religii – sektanci i ludzie Cerkwi".
ania, 2018/05/19 20:40
Goręcej też jak najbardziej.

Nie sztuka zachować ludzkie oblicze ze strachu przed Bogiem czy z nakazu religijnego.
Sztuka samemu wiedzieć, co jest właściwe, jako wyraz dojrzałości.
Skomentuj:
FFJJM
 
 
szybki_nius_po_urodzinach_kseni_glownie_o_biednej_lodzi.txt · ostatnio zmienione: 2018/05/15 22:22 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika