15 lutego 2013

Terror sierściuchów

Dziś dla odmiany mniej słów, więcej obrazków

choć z niektórymi był kłopot

A ja dla ”odmiany” jestem chora. Ostatnio, jak zapewne zauważyliście, jestem co miesiąc chora czyli po każdym kontakcie z wnukiem. Jakoś moja słynna odporność wspierana oparami czosnku rozwiewa się z wiekiem:( Ale dziś jestem chora najbardziej ze wszystkich razów, do tego stopnia, że na spacer z psami poszedł Robert. Pierwszy raz w życiu! Znaczy ubrał się, ja ubrałam psy, wziął smycze, wyszedł za furtkę, gwiżdżąc zachęcająco doszedł do sosenek… a w tym czasie psy okrążyły pensjonat by piszczeć w oczekiwaniu na mnie przed furtką przy bramie. Uznałam, że może drogą bardziej zrozumieją, że to jednak spacer, kopnęłam w tyłki na rozpęd, Robert gwiżdżąc zachęcająco odszedł drogą 100 m… a psy okrążyły pensjonat by piszczeć w oczekiwaniu na mnie pod furtką od strony jeziora. Zostały wyzwane od głupków i betonów, po czym założyłam czapkę uszatkę, owinęłam twarz grubym szalikiem i poczłapałam na spacer z psami;( I tak to Robert się wykazał a psy pokazały, kto do czego służy.

wystarczy przejść do pozycji horyzontalnej, by natychmiast… (Lodzia pod kocem)

Największy terror odchodzi na łóżku. W nocy towarzystwo psie podpełza do góry i dość szybko Pieso ląduje w zgięciu nóg Roberta a Lodzia między nami, pod naszym, zamiast pod swoim prawowitym kocykiem.

ani się przekręcić, ani wstać na siku… (ktoś widzi jakieś pieski?? jakie pieski??)

Lemury w nocy wprawdzie w klatce, ale dziś pobudka była o 5 rano i nie dały się przeczekać, w końcu musiałam wypuścić, bo gęby darły i spać nie dały. A że noc miałam ciężką przez zatkane zatoki, wolałam nie słuchać ich do bielszego rana – na szczęście, gdy wszyscy śpią, one też układają się do snu, tyle że na nas i trzeba spać ostrożnie. Tylko czasem można się obudzić z pazurem na nosie, gdy któraś z dziewczyn odbija się z twarzy do biegu gotowi start.

odkąd nie ma miejsc świętych, za kocie zabawki robią rzeczy różne. Najlepszy był druciak, aż trzeba go było schować, więc zadowalają się gąbką do naczyń. Polują na nią, więc nieco jest zszargana.

za to Lodzia rozdrabnia kocie zabawki

Robert przestał nazywać małe koty Szatanikami, przeszedł na Szatany. Jeśli nie śpią, to przechadzają się po domu niczym za naszych czasów wyrostki po Gocławiu (to taka dzielnica w Warszawie, gdzie są blokowiska, obok czcigodnej Saskiej Kępy). Co by tu… a może napluć, a może śmietnik kopnąć, lusterko w samochodzie ukręcić… Lemury mają w oczach to, co kiedyś pewna posłanka Samoobrony.

nurkowanie w pełnym zlewie w poszukiwaniu zmywaka lub smakowitych resztek. Ziemniakami nawet nie gardzą, bo, jak twierdzi Robert, jako wiejskie koty dietę z ziemniaków i sznurka do snopowiązałki mają w genach (*wiem, wiem, pisałam kiedyś że uwielbiam zmywać…;)).

Najgorsze są roszady z jedzeniem. Nie dojdziesz.

psie też może być, dopóki nie przyjdzie Lodzia

Lemury preferują wilkusiowego seniora. Może chcą sobie lat dodać, jak to wyrostki. Za to Wilkuś odwrotnie, chce się odmłodzić – gardzi swoim ale juniora to owszem. Niestety w sprawie miękkiego jedzenia z saszetki wszystko im jedno czyje. Wilkuś dostaje przy zamkniętych drzwiach, bo inaczej oba naraz nogami wchodzą mu do miski. Pełny wypas ma dopiero, gdy lemury w klatce, czyli w nocy, bo inaczej wciągają jego mleko błyskawicznie, a potem robią uszami.

Strzałka resztki po Wilkusiu łapą wybiera

A gdy im się do misek nakłada, trzeba zamknąć drzwi, bo inaczej ma się rozharatane nogi – po nogach wspinają się (tak w ogóle nie pytajcie, jak wyglądają moje nogi, ręce, twarz…). A słuch mają niepojęty, a może węch? Na drugim krańcu domu wiedzą, kiedy torebkę z żarciem otwierasz i lecą na złamanie karku. Tak samo wskakują do wanny, gdy się tam wkłada miski.

zgaduj zgadula do czego służy wanna

Za to regał na pościele robi za Himalaje:

a może by jeszcze wyżej??

co tam się dzieje?? (samoobsługowy Belfegor wietrzy dom - otworzyć drzwi otworzy, ale nie zamknie)

wabienie kotów, by zeszły z regału (na miski)

ja też bym chciała michę, ale jak zejść???

panuś oferuje swoje plecy

z powodzeniem

Strzała nas trochę martwiła, bo nie pisałam, ale w wieku 3,5 miesiąca dostała pierwszą ruję! Najpierw myśleliśmy, że jakieś ma zaburzenia neurologiczne, bo w zabawie z Białką nagle wyginała się w łuk, ale szybko zaskoczyłam, że przecież zachowuje się jak kotka w rui. Później już pełen zestaw objawów, turlanie po podłodze, przeraźliwe mrałczenie, wypinanie tyłka w każdym kierunku. Skończyła się pierwsza, a po tygodniu dostała drugą. Do tego taka jest chuda niemożebnie, no jak nic jakiś rak mózgu czy przysadki. Ale pani weterynarz nas obśmiała, powiedziała, że takie geny, a poza tym zdrowa kicia, która na dowód zdrowia podczas wizyty pozrzucała jej słoiki z półek.

zawadzkie perpetuum mobile - poduszki i dywanik nieustająco opuszczają skrzynię i lądują na podłodze

Niestety Wilkuś ma chore oko i kuracja jedynie na chwilę pomogła i już do końca życia będzie dostawał sterydy z małymi przerwami, żeby nie mętniało i nie łzawiło, a starowina Belfegor nie dość że kompletnie głuchy, to nieco popuszcza, zwieracze już nie te, więc jego osobista kanapa nieco capi siuśkami, a że Belfegor większość dnia na niej leży, też capi. Takie życie staruszków.

Na koniec zwierzęta w postaci, którą lubimy najbardziej;)

A u nas już wiosna!

O nowym biurku, obiecuję!, jutro, jeśli dożyję;)

Komentarze

Aurela, 2013/02/16 07:11
to macie wesoło z taką gromadką;))wirusy zmutowane atakują nas też choć na chwilę dały spokój:) chyba jest nowy rzut złośliwych wirusów, bo trudno dojść do siebie;) kuruj się;)
Monika, North Carolina, 2013/02/16 07:22
Zdrowiej, Aniu, bo psi spacerowy obowiazek musisz wypelniac!
OLQA, 2013/02/16 08:46
dużo zdrowia i wytrwałości!
Tess, 2013/02/16 10:01
Nie daj się Aniu wirusom i sierściuchom! Radość dzika odczuwam czytając o Waszych łaciatych zbójach, bo moje łaciate zbóje mają tipez topez to samo!. Włażą na plecy, włażą wszędzie, robią co chcą, a w domu istne pandemonium! Widać ten typ tak ma...
Zdrowia!
Asia
PS. A syrop z czarnego bzu może masz? Albo z czarnej porzeczki? Petardy na podniesienie odporności!
A.
Ewa U., 2013/02/16 12:16
Lodzina dupeczka jest prześliczna. Zwierzaki są ósmym cudem świata, a nawet dziewiątym. Wybaczam im wszystko - cokolwiek zeżrą, oplują, pogryzą, zrzucą, stłuką...
Pozdrawiam Stado wraz z Przewodnikiem.
ania, 2013/02/16 13:24
A wiesz kogo pozdrawiasz?:) W różnych sytuacjach jest różny przewodnik, ja jestem tylko przewodnik spacerowy!
ania, 2013/02/16 13:25
A w ogóle dziękuję Wam za słowa otuchy w chorobie, informuję, że dziś jakby trochę lepiej, twu, twu..
Ewa U., 2013/02/17 12:21
Pozdrawiam Przewodnika, ktokolwiek nim jest w danym momencie! U nas przewodnikiem jestem ja, ale tylko w momentach tuż przed napełnianiem misek.
ania, 2013/02/17 12:48
U nas przewodnictwo oscyluje między Lodzią, Belfegorem (ten już dawno abdykował, ale Lodzia usilnie go prosi, by w pewnych sytuacjach był jej panem), mną (tylko gdy pora na spacer i to też tylko w chwili wyprowadzania za płot, potem rządzą się same) a Robertem. Kiedyś rządził Wilkuś, ale też mu się znudziło. Tylko Pieso i Mrówka nigdy nie mieli takich zapędów. Pieso jest w hierarchii najniżej, bo nawet koty go nie poważają i jest ich ulubionym kolegą (małe koty teraz też). Myślę, że niebawem do stada przewodników przechodnich dołączy Białka;)
zośka, 2013/02/18 10:59
Jeśli chodzi o Belfegora i jego popuszczanie - szczerze polecam legowiska typu "dry bed", trochę kosztują, ale naprawde warto http://animalia.pl/szukaj.php?search=Dry%20Bed

Super się to pierze, wilgoć jest odprowadzana w dół tkaniny, same pozytywy. No i dodatkowo pies nie będzie capił siuśkami :)
ania, 2013/02/18 11:01
Tak, tak, znamy, ale najpierw pod spód prześcieradło gumowane...
zośka, 2013/02/19 11:00
gumowanego prześcieradła nie trzeba, no chyba że Belfegor już tak mocno "przecieka"..., ale dry bedy dobrej jakości wytrzymały odchowanie 14 szczeniaków, a wiadomo jakie to lejki ;) Podłodze nic nie było, szczeniaki suche, wymieniało się tylko 3 razy dziennie mokre na suche, mokre do pralki i po kłopocie :)
ania, 2013/02/19 11:11
dry bed i prześcieradło już zamówione na allegro, myślę, że gdy pies leży na kanapie, która jest z gąbki, lepiej aby miał jeszcze izolację pod dry bedem, zwłaszcza że pewnie będzie coraz bardziej popuszczał, a taki wielki pies to nie szczeniaki:)
Ewa U., 2013/02/18 11:08
Te hierarchiczne układy są skomplikowane. Moje stado wprawdzie dużo mniejsze, ale i tak niepodzielnie rządzi kotka. Mała, drobna (raptem 4 kilo), ale psisko (ok. 50 kilo) jej nie podskoczy. Zgodni są tylko w domaganiu się żarcia. Zgodność kończy się przy pełnych michach, przy czym pies kotu wyjeść z miski się nie ośmieli, natomiast odwrotnie, jak najbardziej. Ona wyżera, a on stoi i patrzy bezradnie przebierając nerwowo nogami. Kota czai się czasem za drzwiami i wyskakuje na przechodzącego właśnie psa. Taka zabawa (dla niej), a pies za każdym razem się nabiera (bo to zawsze te same drzwi) i wieje, jak oparzony! Codzienny cyrk, bez którego nie wyobrażam sobie życia.
Skomentuj:
NAJUQ
 
 
terror_siersciuchow.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/10 14:21 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika