26 czerwca 2016, ok. 3 rano

pożegnaliśmy naszego pierwszego zawadzkiego zwierzaka i

To już nie te Zawady bez Wilkusia:(

Chciałabym, abyście go zapamiętali właśnie takiego, jak na zawadzkiej pocztówce. Bo widok Wilkusia, gdy dziś w nocy Robert go przyniósł do domu, był bardzo smutny.

Pisałam ostatnio, że to jego ostatnie dni. Jeszcze przedwczoraj dostał kroplówkę, a wczoraj rano spałaszował wątróbkę. Potem spał jak zwykle ostatnio pod bramą na rozgrzanych kamieniach. Potem na brzuchu Roberta oglądał mecz. I znowu wyszedł na dwór i leżał na kamieniach pod gankiem. A potem zniknął. Było gdzieś koło 22.30, gdy Robert wróciwszy z dachu spytał „a gdzie Wilkuś”. O tej porze zawsze był w domu, ale i o tej porze Robert zawsze już leżał na łóżku a kot przy nim. Poszukiwania pod każdym krzaczkiem na nic się zdały. Przeszukaliśmy dom, wszystkie otwarte pomieszczenia, podwórze, ogród, dookoła domów. Wilkuś ostatnio nigdzie nie wychodził - najdalej pod furtkę. Wciąż jednak myślałam, gorąca noc, może woli sobie gdzieś na ciepłej ziemi, na pewno leży gdzieś obok, tylko go nie widzimy, w końcu taki szarak w nocy… A może poszedł umrzeć, byśmy go już nie zmuszali do życia… O 1 w nocy Robert wsiadł w samochód i pojechał w stronę plaży gminnej. Przyszło mu do głowy, że Wilkuś poszedł umrzeć do swojego pierwszego domu. Do domu Maciejewskiego, który go osierocił jesienią 1998 roku. Ten dom stał tam, gdzie teraz landara. Po chwili przyniósł kota lejącego się przez ręce. Wilkuś leżał na drodze do sąsiadów, z boku drogi, w miejscu między dwoma wzniesieniami, w takim jakby kanionie. Był okropnie wychłodzony ale jeszcze oddychał. Położyliśmy go do łóżka między siebie. Tak jakby cichutko mruczał. Położył głowę na ręce Roberta i leżał tak w zgięciu łokcia, jak najbardziej lubił. O 2 w końcu zasnęliśmy. Obudziłam się o 3.20. Wilkuś leżał tak samo, ale już nie żył.

Pierwsze zawadzkie zwierzaki już razem w kocim niebie

Wilkuś żył minimum 19 lat (tylu udało się dojść), a taki był jeszcze niedawno:

Przed moim wyjazdem do Warszawy. Gdy mnie nie było, Robert mówił, że Wilkuś już bardzo słaby, ostatnie godziny. Agnieszka specjalnie przyszła pomóc przy kroplówce w sobotę, by doczekał mojego powrotu. Od tamtej pory żył jeszcze tydzień.

Gdy tylko było słonecznie, wychodził na dwór i grzał się na słonku, a potem chował pod krzaczkiem.

Lubił leżeć u Belfegora, czasem się nawet przysiadał (tu w maju)

Ale wyglądał już jak staruszek (zdjęcie Marcina)

Nie wiem, czy pamiętacie, że to Wilkuś sprawił, że Robert został w Zawadach na stałe, a więc i ja w końcu nie miałam wyjścia. Przyszedł do nas w kwietniu 1999 roku. Po prostu wszedł przez drzwi wejściowe gdy rozpakowywaliśmy się tuż po przyjeździe. To był nasz drugi pobyt w „naszych” Zawadach. Miał wielki puchaty ogon na znak, że się boi, ale śmiało przekroczył próg. Dostał michę (jakieś szprotki w oleju, bo nic innego nie było) i już został. Potem się okazało, że to kot najbliższego sąsiada Maciejewskiego, który umarł jesienią a kot jakoś przetrwał zimę. Podobno podchodził do wędkarzy i dostawał flaki z ryb. Gdy tylko ktoś się wprowadził w sąsiedztwie, wprowadził się do niego. Robert nie mógł wrócić ze mną do Warszawy, no bo jak tu zostawić kota. Zanim nastały psy, pełnił ich funkcję - stał na czatach i warczał, gdy w pobliżu pojawiał się obcy.

:zawady_stare_korytarz_ Wilkus.JPG U nas w korytarzu, gdy jeszcze była klatka, ale już wtedy wchodził przez uchylone drzwi do piwnicy a tam miał otwarte okienko na dwór

:zawady_stare_kot.JPG Pod bramą, jeszcze rozwaloną, na czatach

Jako że Wilkuś miał za sobą ciężką, samotną zimę, odtąd, wraz z pierwszymi chłodami zaczynał jeść, jeść, jeść, aż robił się z niego Wilkuś vel Szczuplaczek, ewentualnie Worek :). Na lato nieco chudł ale z wiekiem coraz gorzej mu to wychodziło, dopóki nie wysechł na stare lata.

:zgraja.jpg A tu z resztą (wtedy była jeszcze Puma) w czasach, gdy w sypialni stał jeszcze piec.

Zawady bez Wilkusia to już nie te Zawady:(

z Guciem w lipcu 2013

typowy obrazek zimowy jeszcze z Białką - luty 2015

maj 2015

jeszcze z obiema dziewczynami - lipiec 2015

już tylko ze Strzałką przy miskach

w sierpniu 2015 na zdjęciu pani Aldony

z największym swoim psim przyjacielem w październiku 2015

jeszcze z Krecikiem i Białką

gdy chorował w październiku 2015 - wtedy zaczął dostawać leki na niewydolność nerek

wspólne grzanie się w styczniu 2016, a więcej piesokotów z przewagą Wilkusia w albumie Wasz ulubiony album;) PIESOKOT

już za czasów Bilbo (luty)

I zdjęcia jeszcze z Mrówcią:

koty_dwa2.jpegkoty_dwa3.jpeg z kotów na kafelkach w kociej stołówce już żadnego nie ma:(

koty1.jpeg

I już po pogrzebie. Dołączył do reszty kotów:(

Dostał największy kamień, jako najbardziej zasłużony. W ogóle Robert uważał, że Wilkuś jest Arcykotem. Miał więcej wąsów jak ten z serii „Kot, który…” A propos Lodzi słyszałam czasem taki tekst: Ten twój pies nie umywa się intelektualnie do mojego kota :)
Śpij kotku, Twoja dusza na pewno odrodzi się w jakimś bardzo dobrym człowieku.

Komentarze

Monika, North Carolina, 2016/06/26 12:23
Bardzo ladna opowiesc o Wilkusiu, kochanym kotku. Ale i bardzo smutna. Poplakalam sie.
Nasz Lucky tez zmarl na rekach mojego meza, w naszym lozku, glaskany i pieszczony do konca.
Po takich najblizszych przyjaciolach dlugo i szczerze sie placze.
Dorota Tyszkiewicz, 2016/06/26 14:24
Aniu i Robercie, zryczałam się. Cudny Wilkuś. Bardzo Wam współczuję:(
ola z Katowic, 2016/06/26 16:27
Wilkuś pobiegł za Krecikiem, Alienem, może Białką ...i jest już po słonecznej stronie tęczy!
z FB, 2016/06/26 21:04
Ola T: Wyrazy współczucia...

Ewa N: Ojej, jaka smutna wiadomość... :'(
... niech mu się dobrze wiedzie za tęczowym mostem...

Elizabeth S: Spij spokojnie Wilkusiu <3

Monika L: Bardzo ladnie opowiedzials o Wilkusiu. Text do Nagrody Pulitzera.

Grażyna Maria K: Żegnaj kotku ...bardzo Wam współczuję .. piękne pożegnanie poryczałam się

Gabriela Z: Tak mi przykro((((

Gabriela K-C: Pięknie napisała Szymborska o swoim psie, myślę , że możemy odnieść to do Kota nad koty, do Wilkusia ...

Modlitwa za...
Panie Boże, nie jestem aniołem,dziś niewielu jest takich na świecie,
może ci, co na ziemskim padole pokochali zwierzęta i dzieci.
Panie Boże, powiedziałeś „Proście”, rzekłeś
„Proście, a będzie wam dane”…
Wiesz, że wczoraj po Tęczowym Moście szedł do Ciebie mój pies ukochany?
Panie Boże, poznasz go z łatwością, miał sierść jedwabistą,
cztery łapki, ogon,proszę, o Panie, zawołaj go głośno,
bo miał w zwyczaju nie słuchać nikogo.
Panie Boże, nie proszę dla siebie, znajdź mu jakąś osobę przyjazną,
by głodny i smutny nie był i żeby przy kimś bezpiecznie mógł zasnąć.
Panie Boże, a gdy tak się stanie, że i mnie zabrać stąd będzie trzeba,
pozwól, by wyszedł mi na spotkanie...

Maria K: Miał długie i piekne kocie zycie. Trudna młodość, tragiczne doswiadczenia, a potem ciepły piec zimą i słoneczko latem wsrod przyjaciol. Pewnie niektorzy ludzie nie maja takiej bezpiecznej przystani oraz miłości. . Wybrał sobie wspaniałych ludzi i dozył sędziwego wieku. Zasłuzył na piękna laurkę w postaci wspomnień i niezwykłych zdjęć i kamienia na grobie. Bardzo miło było przeczytać taka piękna historię. Będzie z Wami.
Ewa U., 2016/06/27 00:04
Byłam z Wami i Wilkusiem od pierwszego chyba postu. Bardzo mi smutno i przykro.
Ewa B., 2016/06/27 09:34
o, biedaczek....juz wolny na zielonych pastwiskach....chociaż u was miał raj
ola z Katowic, 2016/06/27 10:48
Szymborska the best
Bartek, 2016/06/27 12:06
Kochani, wyrazy głębokiego współczucia. To był kochany, długowieczny kot nad koty! Smutno.
Monika Rybak, 2016/06/27 23:02
Jestem fanatyczną miłośniczką kotów, dlatego każda śmierć kota, boli. Zwłaszcza TAKIEGO kota. Bardzo Wam współczuję! Będzie mu dobrze w kocim niebie, nie będzie już cierpiał.

Śpij Wilkuś... Moje trzy koty zmówią za Ciebie koci paciorek...
Skomentuj:
EEZNX
 
 
to_juz_nie_te_zawady_bez_wilkusia.txt · ostatnio zmienione: 2016/07/03 10:27 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika