8 lutego 2014

Tylko żurawi brakuje

My też mamy wiosnę. Zupełnie jakby był już marzec, tylko żurawi nie słychać. A jeszcze trzy dni temu w nocy było minus 12 choć w wiadomościach twierdzili, że minus 1. Robert naiwnie wierzy, że może to już koniec zimy. Ja jako znana pesymistka twierdzę, że jeszcze nas zasypie po dach. A poza tym dalej się dzieje. Przyjechały chłopaki z Klarą, Białce opadły uszy, posądzany jest o to Łaciaty z piwnicy, remont w Chorzowie zbliża się do końca i zaczęła się olimpiada, do której stosunek mam taki, jak do tej w Pekinie. Ale po kolei.
Może od końca. Nie mogę spokojnie patrzeć na zadowolonego z siebie Putina. Zresztą możecie się domyślać, nieraz tu o takich pisałam. Mój „ulubiony” typ – za cenę wszystkich i wszystkiego śni na jawie sen o swej omnipotencji. Zdjęcia z pogromu psów w Soczi wywiesiłabym mu w złotych ramach w sypialni. Na tym skończę, żeby się nie denerwować.

Za drewutnią kałuża niczym na koniec zimy

a tuż po Biegunie Zimna, w poniedziałek było jeszcze tak:

obcy obsikali!

W Chorzowie sprawy zbliżają się do końca. Pewnie za dwa tygodnie pojadę robić ostatni szlif i zobaczę naocznie efekt, bo póki co, decyzje remontowo-dekoratorskie podejmuję w ten sposób:

Dostaję zdjęcie i wypowiadam się: tak czy nie. Albo dostaję taką wiadomość: zabrakło tych brązowych kafli w łazience. Włos mi na głowie się jeży, bo tam miały być kafle stalowe, więc jakie brązowe??!! Oczywiście kafli nie widziałam na oczy, tylko przez okienko w tekturce i w internecie. Kolor farb wybierałam we wzorniku, co jak wiadomo ma się nijak do farby na ścianie, wysyłałam recepturę a na miejscu pan Tomek mieszał w castoramie czy innym leroyu. Całe wyposażenie wybrane w internecie i wysyłane bezpośrednio do Chorzowa lub Katowic. Na zdjęciach wygląda nieźle, lecz w realu nie wiem co zastanę. Jeśli ten remont zakończy się sukcesem, będzie to oznaczać, że mogę się nie ruszać z Zawad! Mogę nie tylko ludzi leczyć przez internet ale i robić remonty!

Ostatni szlif miałam nadzieję połączyć z wyjazdem do Warszawy, by przynajmniej połowę drogi mieć z głowy, ale się nie uda. Za tydzień, gdy mogłabym wyruszyć ze środka drogi po pracy w sobotę, będzie za wcześnie. A potem nie będzie z kim jechać, bo Borys, Madzia i Gucio odgrażają się, że już będą w Prowansji. Krecik ląduje u nas, Rysiek ma jechać z nimi obszczywać francuskie kanapy, chyba że zdążą znaleźć miłośnika szczyli i mu go podrzucić. Mieszkanie warszawskie pójdzie w obce ręce a ja zobaczę wnuka nie wiadomo kiedy, bo nie wiadomo co przyniesie los i ile ich czasu nie będzie. Może im się spodoba i powiedzie i zostaną na stałe. Jak się domyślacie, mam na ten temat konflikt wewnętrzny i ogromną ambiwalencję.

Łaciaty rządzi, reszta kotów nie schodzi do piwnicy. Kuweta stoi w korytarzu, Białka ze Strzałką wymykają się drzwiami a potem czekają, aż ktoś drzwi otworzy, by wrócić. Strzałce to specjalnie nie przeszkadza, bo to kot zimnolubny, kładzie się na śniegu i godzinami hasa nie wiadomo gdzie, ale domatorka Białka, tzw. Baryła lub Wałek, siedzi pod drzwiami bardzo nieszczęśliwa, więc niechętnie w ogóle wychodzi. Wilkuś na stałe zajął miejscówkę pod piecem i udaje, że podwórza nie ma.

Białce opadły końcówki uszu…

Wraz z nastaniem Łaciatego w piwnicy, Białce opadły końcówki uszu. Nie wiem, czy ma to związek, ale takie są fakty. Do scottish folda trochę jej brakuje, tak czy siak wygląda dziwnie. Znalazłam nawet na forum kociarskim taki temat, czyjemuś kotu też końcówki uszu opadły ale nikt nic nie wie. Tak jak i właścicielka tamtego kota, kotów miałam całe mnóstwo w swoim życiu ale żadnemu nie oklapły uszy! A może Wy coś wiecie na ten temat?

Poza tym zamówiliśmy mnóstwo specjalistycznego żarcia dla sierściuchów. A bo jeden ma sraczkę, drugi stare niewydolne stawy, dwóch jest starych, troje sterylnych… Tylko bądź tu mądry przy takiej ilości zwierząt… O sraczkę podejrzewany był Wilkuś. Po tym, jak brał antybiotyki na szmery w oskrzelach. Faszerowaliśmy go wtedy probiotykiem na jelita, karmą na łagodzenie kosmków jelitowych, ale w kuwecie w piwnicy wciąż Robert znajdował miękką kupę. Już byliśmy bliscy wywiezienia na pobranie krwi i wysłanie tej krwi na badanie w kierunki zapalenia trzustki, ale moja niechęć do wożenia starego kota do weterynarza wygrała. No i odkąd Wilkuś zaczął rąbać kupę za ławką, okazało się, że kupy ma wzorcowe! Za to Strzałka została przydybana na robieniu na miękko, znaczy że faszerowaliśmy Wilkusia, zamiast Strzałkę, która od dziecięctwa najwyraźniej dalej ma kłopoty z brzuchem. No to sypiemy karmę na jelita Strzałce, ale gdy tylko reszta usłyszy, lecą na łeb, na szyję, zwłaszcza Baryła. Najbardziej im ta na jelita (droga jak piorun) smakuje. Za to najdroższy super-duper, co szedł do nas miesiąc, bo w krakwecie mieli problemy z realizacją zamówienia (taki specjalistyczny!), pokarm dla dużych psów z problemami stawowymi nikogo nie interesuje poza…

kotami;)

Belfegor go olewa i wyjada z misek Piesa i Lodzi. Polewam mu różnymi smakowitymi sosami, wyliże, pochrupie co najbardziej pochlapane i zostawia. Tylko Łaciaty zna swoje miejsce i nie grymasi na kitekata, którego ani tulipanowe ani górkowe koty…

A tu zimy stan z dzisiaj:

Na podwórku opustoszało, po drodze nikt się nie kręci, tylko chłopaki z Klarą na górce nieco zdegustowani tą aurą, bo przyjechali zakosztować zawadzkiej zimy.

A tu… zima niczym plaża na Cabo Verde! Jak tu jestem 15 lat, czarnego śniegu w Zawadach nie widziałam!

PS. Na olimpijskie pocieszenie:

Bohater fejsbuka Igor Ayrapetyan - miłośnik psów - zabrał swoim samochodem 11 psów z Soczi po tym jak przeczytał, że lokalne władze wynajęły hycla by zabił bezdomne psy i koty przed Olimpiadą (z www.facebook.com/MoscowTimes)

Komentarze

Monika, North Carolina, 2014/02/09 12:15
Sroczi 2014 to banka mydlana. W dzisiejszych czasach wiekszosc takich baniek sklada sie na tzw. cywilizacje. Przy tak ogromnych nakladach, jakie poniesiono na organizacje olimpiady - mozna byloby urzadzic wiele schronisk dla psow i kotow, bez potrzeby zabijania ich. Ale - Rosja to stan umyslu...

Mieszkanie w Chorzowie wyglada na pieknie urzadzane. Bardzo jestem ciekawa, jak bedzie to wszystko wygladac. Gratuluje remontu poprzez ekran!
ania, 2014/02/09 12:58
Rosja - stan umysłu... dobre!
kinga morderczyni:), 2014/02/10 12:21
To smutne ,ze jestem przedstawicielką zawodu budującego piękne budowle i wszystkiego tego co jest z tym związane dodatkowo. ( wypadki na budowach , śmierć niewinnych zwierząt- zupełnie niepotrzebna , brak poszanowania dla miejsc kultu ) wszystko to w imię ambicji jednego człowieka. Najgorsze ,ze to nic nowego ( Piramidy ,katedry, wysokościowce . )
ania, 2014/02/10 12:46
Wystarczyłoby aby architekci nie zatrzymali się w rozwoju ani w fazie analnej ("walnę sobie swoją wielką kupę gdzie mi się podoba i co mi zrobicie"), ani fallicznej ("zobaczcie jakiego mam wielkiego i jak dużo mogę!"), tylko projektowali z troską o zastane miejsce. Są na szczęście i tacy. Można projektować i stawiać piękne, nowoczesne budowle, które komponują się ze starym i wzbogacają środowisko a nie niszczą. Ale do tego trzeba być WIELKIM ARCHITEKTEM a nie małym człowieczkiem z rozdmuchanym Ego.
Ewa U., 2014/02/11 20:41
Olimpiada to normalnie igrzyska są, ale śmierci. Cały współczesny sport en masse to wyjątkowo trujący i niszczycielski przemysł, jak mało co skorumpowany i oszukańczy. Też nie będę się pienić, bo już się napieniłam na ten temat. Niestety, niewiele z tego wynika.
I ja pierwszy raz słyszę o kocich uszach, które opadły. Może Białka ma szlachetnie urodzonych przodków? W Zawadach na pewno aż się roi od rasowych kotów.
Nie ma u Was żurawi, bo są tutaj! Widziałam wczoraj trzy w oziminie!
ania, 2014/02/11 23:10
I niech te żurawie u Ciebie zostaną! Bo nam tu zapowiadają powrót mrozów i to cięższych.

Co do rasowych kotów to z pewnością - nasz waciany Wilkuś jest na to dowodem, ale żeby uszy opadły po roku i 4 miesiącach??
Ewa U., 2014/02/11 23:18
Zostaną, one mądre są.
kinga m, 2014/02/12 21:47
najlepsze,że to nie ego architektów - a inwestorów :)
Skomentuj:
QKNND
 
 
tylko_zurawi_brakuje.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/11 20:03 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika