3 czerwca 2015

Urodziny w Giżycku

Mam pewne zaległości. Póki co relacja z Giżycka, gdzie wybyliśmy z okazji urodzin Roberta. Urodziny 3 czerwca, ale byliśmy wcześniej, gdy była Ola, bo została na gospodarstwie i mogliśmy pohulać. Żeby data Wam się utrwaliła;), podaję tę. Dlaczego do Giżycka? Bo gdy Robert był piękny i młody, spędzał w okolicach Giżycka każde wakacje. Na żaglówce z bazą w pobliskiej wsi nad Tajtami. Zawiozłam go więc tam, by się poczuł młody;) tymczasem on poczuł się bardzo stary, bo Giżycka nie poznał…

Pojechaliśmy przez Puszczę Borecką i jak zwykle pobłądziliśmy, ale że możliwości jest niewiele, zawsze się trafia. Za to jazda przez puszczę jak zwykle cudna!
Do tej pory mijaliśmy Giżycko jadąc dalej. Tym razem obraliśmy je za cel. Niestety nie rzuciło nas na kolana. Powiedzmy wprost - jest paskudne. Doceniliśmy Olecko, Gołdap, Wydminy (gdyby nie te straszne wiatraki nad nimi!), nawet Ełk i Suwałki. Tylko Augustów w kategorii „paskudne” może stawać w szranki z Giżyckiem. Do tego był akurat jakiś ogólnoludzki piknik, człowiek na człowieku, stragany, kiełbaski, występy, zawody siłaczy, głośna muzyka, ścisk, tłok, czyli to, czego nie lubimy najbardziej. I znowu, gdy wróciliśmy do Zawad, Robert filozoficznie stwierdził - WSZĘDZIE DOBRZE LECZ W ZAWADACH NAJLEPIEJ. I taka prawda:)

kanał giżycki między Kisajnami a Niegocinem poznał

Akurat pan mostowy kręcąc korbką przestawiał most dla samochodów:

I idziemy nad Niegocin:

Idąc brzegiem natrafiamy na piknik:

Robert zażyczył sobie posiłek w nadwodnej knajpie, a potem poszliśmy dalej wzdłuż brzegu, do nowego betonowego portu:

no tu ruskie czołgi nie wjadą;)

na ten most podwieszany weszliśmy

i przeszliśmy nim nad torami…

do pasażu z nowoczesnych kamieniczek - widok smętny, połowa stoi pusta i trochę mnie to nie dziwi. Paru umoczyło tu kasę…

uwieńczenie pasażu

Na pocieszenie na tej oto głównej ulicy Giżycka…

poszliśmy na lody, ale też były paskudne. Robert jadł grzybowe, choć zamówił śmietankowe;) Na szczęście dalej był sklepik regionalneprzysmaki.pl gdzie poszaleliśmy. Nalewają tam do butelek prawdziwy litewski kwas chlebowy i niepasteryzowane litewskie piwo (pyszne!!!). To jedyne, czego pozazdrościliśmy giżycczanom.

A wracając taką oto perełkę wiejskiej architektury mijaliśmy:

mam nadzieję, że po bawarskich i toskańskich budowlach ten styl do Zawad nie dojdzie:(

Więcej większych zdjęć w albumie Urodziny Roberta tym razem w Giżycku

Komentarze

ola z Katowic , 2015/06/06 22:20
wszechobecne budy czyli popularny budking ...
z FB, 2015/06/07 22:09
Pod postem:
A tak w ogóle Robert ma dziś urodziny. Z tej okazji zafugował kilometry podmurówki, skosił całą górkę, a w ramach urodzinowej imprezy będzie ciąg dalszy oporządzania domów przed jutrzejszym najazdem gości;)

Aurela: :)

Marzena S: Sto lat, sto lat dla Roberta :)

Anna P: urodzinowe uściski i życzenia wielu powodów do radości :)

Bartek: To dla zmęczonego jubilata sto lat i painkillery: https://www.youtube.com/watch?v=sPxQEoIVdqQ

Tomasz B: Wszystkiego najlepszego I dużo zdrowia

OLQA: Sto lat siły i radości :)

Dorota Ł-T: Aniu, proszę pozdrów Roberta urodzinowo:) Niech mu się szczęści!

Monika L: Spoznione, ale tym bardziej przy weekendzie - serdeczne Happy Birthday, Robercie!!!
Lepiej pozno niz wcale - powiedziala staruszka - spozniwszy sie na Dworzec Wilenski...

Galeria Wiejska: Jubilat padł ale wszystkim bardzo dziękuje!

Pod zdjęciem z Giżycka:

Joanna M-B: wszystkiego najlepszego dla Jubilata, zdrowia, radości i może + kilku kg ciała :) pozdrawiam

Galeria Wiejska: ciała lepiej nie, bo kręgosłupek nie wytrzyma;)
Monika, North Carolina, 2015/06/08 21:54
Piekny dzien mieliscie, przy udanych urodzinach, zakonczonych marnymi lodami, ale za to o ciekawym grzybowym smaku. Wiec znowu zaspiewam: STO LAT, sto lat... Robercie!
Nie znam wlasciwie Mazur, nie jezdzilismy tam, bo nie mielismy zadnej mety. Pamietam jednak, chyba z poczatku lat 1970-tych, jedna wakacje spedzone w Ostrodzie, nad jeziorem. W porownaniu ze znanymi mi wowczas dobrze Zakopanem i Trojmiastem, gdzie zawsze spedzalismy wakacje - Mazury to byla NEDZA! Nedza pod kazdym wzgledem. Nie widzialam Polski od 2008, ale widze, ze wciaz bardzo sie zmienia na lepsze. Niby nic dziwnego, bo i czlonkowstwo w EU, i czasy nowe... ale chwala Bogu, ze dzisiejsze Gizycko, z ladnymi czystymi ulicami, odnowionymi domami i zadbanymi drogami/wybrzezem/portem/ wyglada bardziej na kurort wakacyjny, niz na zapuszczona dziure, z ktorej kazdy chce uciec i w ktorej nikt nie chce nawet sie zatrzymac na grzybowe lody. Zachecilam sie: gdybym miala dzis urzadzac moje urodziny - to tylko w Gizycku!
Skomentuj:
PXDJF
 
 
urodziny_w_gizycku.txt · ostatnio zmienione: 2015/06/07 22:14 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika