1 marca 2018

W ramach walki z nadmierną robotą

Robię niusa w ramach przyrzeczenia, żeby robić częściej a krócej. Dużo mniej mam wtedy roboty. W domu bajzel niepojęty, jutro przyjeżdżają dzieci na narty (i przywiozą kapliczki), kuchnia w stanie rozkładu, Robert szpachluje na nocną zmianę, ja już zaolejowałam podłogę w łazience, więc jedyna taka okazja.

Zacznijmy od choruska:

Pieso po antybiotyku nie ma krwi w moczu! Ale z okazji mrozów najpierw nie chodził na spacery (tylko kawałek i wracał) albo chodzi w kubraczku:

Największym wydarzeniem było poniedziałkowe morsowanie.

Robert wykuł przerębel w niedzielę a w poniedziałek kuł od nowa

Mieliśmy morsować w niedzielę, ale zanim się zebraliśmy, naszło chmur, zawiało, a to nie są warunki dla morsów. Najlepiej, gdy jest super wyż syberyjski, słońce, zero wiatru i duża różnica temperatur między wodą a powietrzem.

więcej w albumie Kolejny nudny album dla wielbicieli spacerów z Ptysiem

Trafiliśmy w okno pogodowe (jak to pewne wyrażenia nagle robią karierę;)) w poniedziałek, ja po spacerze a przed pracą,

a potem za czas jakiś Robert. No bo razem trudno. Jedno musi być ogarnięte, żeby wszystkiego pilnować.

najpierw rozgrzewka, bo dobra rozgrzewka to podstawa!

przyszli gapie z jeziora:)

więcej w reportażu Zrobiliśmy to dziś! Reportaż z morsowania

Reportaż z morsowania zrobił furorę, jak wejdziecie w album, zobaczycie ilość polubień i komentarzy. Także pod Waszymi udostępnieniami i u Roberta:

A potem było tak:

miejsce zbrodni:)

Ten mróz jakoś nie daje się nam we znaki, zaprawieni jesteśmy, bywały większe i dłuższe, a odkąd mamy super ocieplenie dachu nad Tulipanem, dużo wolniej wyziębiają się pokoje i nie grozi tak zamarznięciem rur. Choć jednego dnia już zdążyło przymarznąć, w ostatniej chwili Robert spuścił wodę i napalił w piecach.

Jakoś dajemy radę w tym remontowym bałaganie;)

W domu luz, choć remont kuchni wykazał szpary aż do pustki między ścianami, przez które napiep…. zimne powietrze. Zaczynamy poważnie myśleć o ociepleniu domu. Zawsze mieliśmy to z tyłu głowy, ale… Jakoś dawaliśmy radę bez. Ale na stare lata i kręgosłupy byłoby fajniej mniej drewna dźwigać do pieców. Nawet mamy śruby, na których przymocowane są okiennice do ścian domu, odpowiednio dłuższe, wystające na pokoje, aby po ociepleniu starczyły. Najpierw jednak podlanie fundamentów, żeby nam ściana od ogrodu nie runęła;)

Zresztą co tam zima.
Zimy to były kiedyś. Przed wojną albo w takim 1708/9. Obiecywałam, że już nigdy nie będę narzekać na aurę po przeczytaniu kroniki szkoły zawadzkiej. A ten tydzień mrozów na całą zimę to zimowa farsa. Choć mam wrażenie, że w ostatnich latach zima się przesuwa w stronę wiosny. Śnieg na Wielkanoc czy majówkę, mróz w czerwcu… Czytaliście „Dzieci Jerominów” Wiecherta? ( tu zdjęcie wsi Sowiróg ) Lektura obowiązkowa następców Prusaków i nie tylko. Tak jak „Muzeum ziemi ojczystej” Lenza. To powinny być lektury szkolne! A propos mentalności wiejskiej. Ale gdy czyta się Wiecherta, mimo całego prymitywizmu wynikającego z biedy, nawet najgorszy wieśniak z Prus wydaje się sympatyczniejszy niż niejeden Polak od grilla, piwa i golonki (cytat za Maryną z Nieadekwatnych). Chłopska wizja świata zawsze była straszna. Straszna dla przeciętnie wrażliwego człowieka.
Przeczytajcie artykuł z Polityki z 2011 roku . I nie chodzi mi o to, by wieszać psy na ludziach ze wsi od pokoleń. Staram się ich zrozumieć, żeby mnie tak bardzo nie złościło, co robią.

Te psy zamarzające teraz w budach, te koty bez sensu rozmnażane, te dziki, które stały się kozłem ofiarnym…

Zresztą wszyscy wiedzą, co. Na szczęście wielu liznęło świata i mentalnie przewyższają niejednych miastowych. Niestety wielu jeszcze wiele brakuje.

Pozostając w temacie przytoczę jeszcze tylko wypowiedź znowu z Nieadekwatnych naszej czytelniczki a propos nas i naszych sąsiadów i tego, jak ludzie postrzegają konflikt w sprawie niszczenia jeziora:

Muszą Was nie lubić i tyle. Co się dziwić, przecież jesteście nieadekwatni. Normalnie świadkowie powinni robić za odmieńców w wierze, których się na wsi tępi. Tak to działa prawda? Tymczasem chyba Wy, i my też, bo mamy to samo!, bardziej się wsi dziwni wydajemy, niż odmienni religijnie, ale jednak siebie sami chrześcijanami nazywani świadkowie. Może gdyby ludzie wiedzieli… ja wiem, że to dla Was bez znaczenia jest :) że świadkowie nie tylko w Maryję nie wierzą, ale Jezus dla nich nie jest Bogiem, jest równy Adamowi, to bardziej by się nad tą sympatią zastanowili? Ale przecież jako niewierzący, nie będziecie ludu katolickiego ewangelizować, he he. Ponadto Wy za aktywni jesteście, za dobrze się Wam powodzi, rozrastacie się, działki dokupujecie, jakieś domy nowe… tego się wiejskiej społeczności nie robi! :P To się podobać nie może! Choć podobno są kraje, w których to budzi szacunek i poważanie, ha! Mój Boże… nomen omen… jakie to wszystko jest zawiłe i trudne! Nie dla mnie absolutnie! Prawda jest taka, że nie masz wyjścia, nie ma co liczyć na wsparcie chociażby mentalne tubylców i tyle.

Pocieszam się, że wśród niektórych ze wsi obok mamy:) Pozdrawiamy Was kochani!!!

tak przy okazji nasze okno pogodowe;) czyli kocie tajne okienko wśród płyt dj roba , żeby już Czarli okienka nie forsował

Ale żeby nie było, że taka świątobliwa się stałam…;)

Jeszcze tylko nasze motto do sprawy wiadomo której:)

I tym optymistycznym akcentem skończę na dziś.

Albo nie! Jeszcze zajrzyjcie na kanał Gustawa (AirGus) na YouTube . Jeszcze chwila i będzie miał konto na FB… Ten czas leci…:( (A jednak nie udało się optymistycznie;))

na do widzenia jezioro

Komentarze

Monika, North Carolina, 2018/03/02 10:12
Co tu wymyslic, zeby nie sklamac, a i prawdy nie powiedziec. Kazdy wie, jak jest, jak bylo. Groch o sciane, zaiste.
Biblia mowi: Swiat w zlem lezy. A Władysław Broniewski mowi: Sa w ojczyznie rachunki krzywd...
Nie ma chyba juz szans, zeby wyrownac wszelkie krzywdy, zbrodnie, zlo. Bo gdzie narysowac linie, lub odkad wyznaczyc gruba kreske? Juz Mazowiecki probowal i wiadomo, jak bardzo zle to sie skonczylo. A cofnac sie az do prawiekow - niemozliwe.
Adekwatni czy nie - morsujecie, jak paniska! Wyobrazam sobie, jaka macie z tym morsowaniem frajde.
ania, 2018/03/02 10:44
Bo to się niczego nie wyrównuje, to prymitywny odwet, tylko długą drogę wyrzutów sumienia i wybaczania przechodzi, a gruba kreska jest potrzebna, by w pewnym momencie zacząć nowy rozdział, ale potem trzeba do tego wrócić, jak już jest się silniejszym, by stawić temu czoła i wyciągnąć wnioski. Ale nie do tego wrócić, co teraz - do polowania na czarownice, tylko do tego, co napisałam. Niestety Polska jako naród, jest bardzo niedojrzała:( a obecna władza też nie ma pojęcia o dojrzałości.
sylwia, 2018/03/02 13:27
Zdjęcia z morsowania oglądałam kilka razy. Za każdym razem drgawek dostaję. Trochę z zazdrości, a trochę z wzdrygania się. Coraz bardziej się przekonuję, jakim tchórzem jestem i wcale mi z tym dobrze nie jest.

Cieszę się, że dziś kapliczki dojadą, nieustająco na nie czekam :)
ania, 2018/03/02 18:25
Na morsowanie nieustająco zapraszam, a kapliczki już są! Tylko są mniejsze, niż mi się wydawało, że będą:(
Natomiast oczywiście zapeszyłam i dziś cały dzień Robert walczy z zamarzniętą rurą Pod tulipanem, gdzie z okazji remontu mają mieszkać dzieci:( I weź tu człowieku nie uprawiaj myślenia magicznego;)
Skomentuj:
WAUHH
 
 
w_ramach_walki_z_nadmierna_robota.txt · ostatnio zmienione: 2018/03/04 18:43 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika