Tak było w trakcie remontu i urządzania mieszkania

Z racji, że kupno mieszkania było niespodziewane (bo taaaaka okazja!), a ledwo co wykończone zostało mieszkanie na Słodowcu, Borysa i Madzię o mało mieszkanie na Kochanowskiego nie wykończyło. Psychicznie, fizycznie i finansowo. Ale to już u nas rodzinne;) więc nie było rady, skoro powiedziało się A

trzeba było powiedzieć B.
Borys zakasał rękawy i gdy pan Tadeusz robił łazienkę i rył pod kable elektryczne, on skrobał tynki

i miejscami doskrobał się do…

gołego betonu, czyli wielkiej płyty, zmory budownictwa socjalistycznego, jakże pożądanej w czasach obecnych! Natychmiastowa decyzja - oszczędzamy na tynkach!

I w ten sposób mamy modną ścianę w pokoju dużym:)

oraz w kuchni

ale przy oknie nie bardzo chciało się odskrobać, więc pan Tadeusz miał zrobić pasek tynku na szerokość blatu śniadaniowego. Niestety, a może stety, zapomniał, a po wyszlifowaniu i sprzątnięciu nie było warto znów pylić, więc…

na nierównościach nastały marchewy!

Z mniejszym pokojem było łatwiej

stan przed

stan po

Jak widać na podłodze szare, „betonowe” panele, żeby zminimalizować różnorodność tła, by reszta mogła być szalona.

zgodnie z zasadą, że czego nie da się ukryć, należy uwypuklić, rury, rurki, kaloryfery przejęły barwę od nosów bałwanów

Na pierwszy ogień poszła łazienka, do której, jak pamiętacie, wypiekłam bałwany. Bałwany jak niedźwiedź i pingwiny ze Słodowca wymagały czytelnego opisu i zdjęć, jak je ułożyć. Tu np. instrukcja do bałwana nad kiblem:

Koniecznie chciałam zostawić kafelki z lat 60. na podłodze, przynajmniej fragment na środku,

ale po odkuciu wszystkie się odszczypały:( Chcąc odtworzyć ten styl znalazłam piękne nowe udające stare, płytki Peronda Damero, niestety wizja lokalna w sklepie wykazała…

zupełny brak kompatybilności z błyszczącymi śnieżnobiałymi na ścianach:(

Na szczęście w tym samym sklepie był wybór innych czarno-białych…

który padł na…

mozaika z trójkącików stylistycznie przypomina mozaiki łazienkowo-kuchenne z lat 60.

Potem Madzia wybierała armaturę łazienkową i jak zwykle byłyśmy w ścisłym kontakcie - ja w Zawadach, ona w supermarkecie. Pomarańczowy kran do łazienki (oraz kuchni i słuchawka prysznicowa, widoczne na innych zdjęciach) made in Allegro.

Ja zaszalałam i kupiłam drogi wieszak na ręczniki na westwingu ale żaden inny nie licował z bałwanami;)

lampkę na lustro w kształcie bałwanich nosów, nieco zardzewiałą, bo z lat odpowiednich wyczaiłam na aukcji, a lustro na OLXie w Olecku (metaloplastyka), po oczyszczeniu i polakierowaniu na czarno idealnie pasujące

A obie z Madzią polowałyśmy na pomarańczowe dodatki, czego efektem są dwie pomarańczowe szczotki do kibla:)

biała zasłonka wannowa z oleckiego ciuchlandu (była nowa)

No i skupowałam sprzęty z epoki:) Na Allegro, w grupach na FB, na OLXie

kiedy krzesełko na krzyżaku dotarło do Madzi, rzeczywistość okazała się inna - było niższe od zwykłego krzesła i dlatego stało się fotelem, tyle że nieco twardym:) Próba zdjęcia z niego ubranka i wyprania ew. wymiany okazała się zbyt skomplikowana, został więc odświeżony vanishem

Mój pobyt w październiku oznaczał koniec wahań co do koncepcji reszty pomieszczeń. Marchewy były przypadkiem, choć nie do końca - wcześniej myślałam o jakiejś nalepce w super marchewę na lodówkę. Co do pokojów najpierw po głowie chodziło mi coś takiego:

Miałam białe płótno:

Potem Madzia malowała wyznaczone ściany na szaro, w czym pomagał jej Gustaw, a Ksenia trochę przeszkadzała:) (gdy już wszystko było pomalowane na tip top, przeleciała się z ołówkiem stolarskim i naniosła własne wzornictwo na prawie wszystkich ścianach i drzwiach;))

tu Gucio przykleja taśmę malarską przed malowaniem

a ja popsułam co pomalowała:)

Po moim wyjeździe przysłałam instrukcję powieszenia dwóch luster z jednego lufcika z wymienionego okna balkonowego (kiedyś okna składały się z podwójnych ram i szyb!)

Po popsuciu korytarza wzięłam się za psucie mniejszego pokoju:) - po ciemku, bo coś było niepodłączone w górnym świetle, malowałam obrazek nad nieistniejącą jeszcze kanapę

podczas gdy księżniczka Ksenia już padła

zobaczyłam, co namalowałam, dopiero w dzień miesiąc później;)

Do tego obrazka na koniec urządzania Madzia pomalowała szafę (dolną część, bo górna poszła do drugiego pokoju).

dostałam najpierw taki projekt Madzi do akceptacji;)

a to efekt końcowy

i bok, na który wchodzi się z drzwi

dla przypomnienia szafa w starej wersji (nadstawka poszła do wnęki sypialnianej w drugim pokoju)

Na zdjęciach widzicie stolik z westwingu, który wymusił kolorystykę, a po wypakowaniu okazał się nieco dziurawy

ale jak już wiecie, zrobiłam mu zdjęcie, wysłałam do reklamacji i otrzymałam 50 zł upustu

Żeby zakończyć sprawę pokoju mniejszego, zdjęcie Madzi chyba z Leroy'a, przysłane na moją komórkę:

„czy te półeczki nie gryzą się z tymi zasłonkami?”:)

Pokój z balkonem, czyli większy, został zainspirowany pikasiakami z grupy na FB, które kupiłam za całe 37 zł.

inspiracja

wnęka sypialniana w planach na górze od szafy, wersja sprzed kupna podestu i materaca, czyli gdy byłam w październiku

obok drzwi plakacik, tak jak i wnęka, częściowo (linie) malowany mazakiem do pisania po wszystkim, który okazał się rozmazywać w kontakcie z mokrym, więc ostatniego dnia, niczym za peerelowskich czasów, gdy dygnitarz już jechał, a jeszcze malowali fasady, gdy najemcy podpisywali umowę, zabezpieczałam kolorowe ściany specjalnym lakierem. Na pudle suszy się lampa z lat 70., tzw. spodek (OLX), machnięta sprayem na biało

Efekt końcowy:

img_2312.jpg to niemrawe zdjęcie oglądałam na lotnisku - zasłonka smętnie wisi i jest za długa

dlatego na kolejnym zdjęciu odebranym w Maroku leży jeszcze na materacu, ale już poprawiona przez babcię Teresę

na tym zdjęciu widzicie „szafę” taką samą jak na Słodowcu, tylko tu za zasłonką i jeszcze bez szarych wieszaków

efekt końcowy z żółtymi lampkami biurkowymi przyczepionymi do ściany przez Magdy tatę (dywan z oleckiego ciuchlandu)

Tu historia peerelowskiego kredensika:

tak go zastałam

tak pomalowałam ścianę za nim w październiku

Po powrocie do domu sprawę przemyślałam;)

i wysłałam Madzi instrukcję domalowania

w międzyczasie szukałyśmy kolorowych uchwytów do szuflad zamiast mosiężnych uchwytów a la Ludwik któryś tam:) i z racji na brak w odpowiednim rozstawie, są podwójne gałki

A oto wersja ostateczna:

Na kredensiku oprócz pikasiaków widzicie lampkę z epoki, kupioną na OLXie, a tak naprawdę w świetnym sklepiku ZBIÓR, na terenie dawnej fabryki PZO przy ul. Kamionkowskiej/Garwolińskiej.

A na stole oprócz patery z bolesławca z lat 60. dzbanek, tzw. polskie Murano.

na stole pod betonową ścianą, nad stołem lampa z lat 70.

Wracając do kuchni, w poszukiwaniu blatu poszczęściło nam się! Znalazłam idealny, wzornictwo z epoki, kolory łączące szafki dolne z szafką kuchenną z rozparcelowanego regału na wysoki połysk z Raczek

Madzia wysyła próbki koloru na szafki dolne

tak wygląda wzór blatu z bliska, a gumoleum z biedronki wywrócone na drugą stronę ma marokański wzór, co widzieliście na zdjęciach ostatecznych

tu część blatu, która robi za stolik śniadaniowy, a pod nim taborety lekarskie

Jeden z taboretów, taki w gorszym stanie, został wypiaskowany w warsztacie pod Oleckiem, a następnie polakierowany. Robert dorobił mu z drewna siedzisko, które Madzia pomalowała na pomarańczowo

drugi taboret w świetnym stanie został tylko domalowany do kompletu

I tak to było. Stres, robota po nocy, kasa w niedomiarze, czyli jak zwykle:) Ale ja kocham urządzać mieszkania!

Komentarze

Monika, North Carolina, 2017/11/14 14:17
Jak zwykle - WYSZLO mieszkanie cudo! Chcialabym takie dla siebie wynajac.
Skomentuj:
OZJQS
 
 
w_trakcie.txt · ostatnio zmienione: 2017/11/15 12:10 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika