1 - 10 lutego 2009

Walka o ogień

To ciąg dalszy niusa o tym, jak to wiatr lubi wiać w oczy, czyli o piecu który przestał działać, gdy wróciły mrozy. I mimo że przypomnieliśmy sobie, że w pokoju obok sypialni mamy nieużywany piec,

nie zmienia to faktu, że bez pieca w łazience bieda.

Jest jeszcze jedna prawidłowość - z gatunku tych, kiedy zęby bolą (jakby ktoś nie wiedział - w piątek wieczorem). Piec padł w sobotę aby przypadkiem niedziela nie mogła upłynąć nam na słodkim lenistwie. Wiem, że brzmi to trochę paranoicznie, że świat się kręci wokół nas i specjalnie przeciwko nam, ale takie są fakty!:)

Abyśmy nie zamarzli, Robert musiał rozebrać piec, by do przewodu kominowego podłączyć naszą budowlaną (używana była przy adaptowaniu obory na pensjonat), żeliwną kozę, która pozwoli nam przetrwać do przybycia zduna.

(na tym poziomie właśnie doszło do zawalenia)

Polegało to na zdejmowaniu kafli i wydłubywaniu z nich cegieł i ku naszemu zdumieniu okazało się, że piec, który normalnie składa się oprócz kafli piecowych i gliny - z szamotu, miał w sobie trzy malutkie kawałeczki szamotowych cegieł. Naprawdę dziwne, że tak długo działał, choć nie dziwne, że tak szybko stygł:)

Kiedy Robert rozbierał piec, ja biegałam z tym, co rozebrał i układałam posegregowane sterty. Pierwsza to kafle nadające się do ponownego użycia, które wylądowały pod umywalką, druga - kafle lekko uszkodzone lub w gorszym gatunku, które MOŻE się przydadzą - pod ławką na ganku,

druty trzymające piec w kupie i elementy żeliwne pod gankiem,

a cegły i gruz, glina i połamane kafle - przed domem.

Glina, cegły i gruz pójdą w dziury na drogę, kafle nie, bo są za ostre.

No i Robert zainstalował kozę, a żeby oszczędzić drewnianą podłogę w łazience podczas budowy nowego pieca, wyłożona została starym dywanem. Przy okazji dokonana została odkrywka - ściana za piecem w kilku warstwach farby klejowej.

Pierwszy udogodnienia odkrył Pieso i aż oczy mrużył z zadowolenia!

A koza aż huczy, gdy się w niej pali. A grzeje! (aż trzeba było osłonić ścianę za nią, żeby się kable nie potopiły). Oczywiście do czasu, gdy nie przygaśnie ogień - wtedy natychmiast robi się zimna. Pod wieczór Belfegor przyszedł sprawdzić czy piec już działa, nieco się zdziwił, że pieca nie ma, ale szybko załapał, w czym rzecz:

Potem przyszły koty. Mrówka z właściwą sobie ostrożnością obejrzała kozę z daleka,

ale uznała, że fajna, potem przyszedł Wilkuś i jako kot inteligentny o nadprogramowej ilości wąsów okazał pełne zdziwienie i próbował zrozumieć, co się stało

A potem to już nie patrząc na to, kto z kim przystaje, w różnych konfiguracjach odbywała się degustacja ciepła roztaczanego przez kozę:

Potem Panuś musiał zrobić wylewkę pod nowy piec, bo stary stał na pokruszonych cegłach, bez żadnego zbrojenia, co jest kolejnym zduńskim wykroczeniem.

Podstawa pieca gotowa!

I tak się wszyscy grzali do czwartku, dnia, w którym przyszedł zdun przygotować teren pod budowę pieca i odłączył kozę. Ja na szczęście w tym czasie musiałam pracować w Warszawie, ale biedaczyska mieli w sypialni 14 stopni, aż 14 stopni, bo odeszły mrozy! Zanim jednak wyjechałam, skorzystałam z okazji, że piec padł i będzie nowy i oczywiście poszkliwiłam kafle, oczywiście w ryby!

A oto dalszy ciąg historii:

Po pierwszym dniu budowy piec na zdjęciach robionych przez Roberta (Robert robił za pomocnika zduna):

Po drugim dniu:

Po trzecim dniu, w którym wróciłam z Warszawy i zastałam bajzel i zimnicę. Zimno niestety będzie jeszcze 2 tygodnie, bo wprawdzie jutro zdun skończy budowę pieca, ale ten musi schnąć i nie wolno w nim palić na full tylko przepalać, bo inaczej cała robota na nic.

Wnętrze pieca - widać kanały

A tu piec czwartego dnia, po zakończeniu budowy, wstępnie umyty przez pana zduna, ale jak to powiedział - dopieszczenie pieca zostawia gospodarzom:

I pierwsze palenie:

Teraz już tylko posprzątać i cierpliwie poczekać 10-14 dni do czasu, gdy będzie można porządnie napalić.

A póki w nowym piecu zimno, trzeba sobie jakoś radzić:

PS: Kafle w ryby i nowy piec w całej okazałości na stronie galerii i przypominam, że KAFLE DO PIECA można zamawiać!

Komentarze

Janusz z Watszawy, 2009/02/11 12:55
To nareszcie po kłopocie. Piec wygląda ładnie. Ciekawe, jak długo będzie sprawnie działać?
piotrek, 2011/05/06 21:24
Mnie też się podoba!
Skomentuj:
QENXK
 
 
walka_o_ogien.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika