15 lipca 2010

Wchłaniamy domek na górce

No to puszczam wreszcie parę z ust.

Kiedy pisałam, że Robert mnie zabije, gdy wspomnę o kupowaniu następnej nieruchomości? Nie zabił, tylko przytaknął, że nie mamy innego wyjścia. Nasz sąsiad z domku na górce, przyciśnięty sytuacją życiową, postanowił sprzedać siedlisko. Siedlisko, przypominam, leżące na górce jak na wyspie otoczonej naszą ziemią (nr 10 na zdjęciu satelitarnym w niusie Nasza ziemia). Najpierw próbowaliśmy znaleźć kupca, którego obecność w środku naszych włości by nas nie bolała. Potem zaczęliśmy myśleć, jak zdobyć tyle kasy, by sami je kupić. (Wyjaśnia się, czemu się wyprzedajemy :-/ ) Niestety, nic się szybko nie sprzedało, a kupno domku na górce było transakcją połączoną z kupnem mieszkania, do którego przeniosą się sąsiedzi. Tam trzeba było szybko, więc i my musieliśmy być szybcy. Kolejny raz nie było wyjścia - musieliśmy wziąć pierwszy nasz w życiu kredyt. I znowu mamy przykład, jak to nie należy nigdy mówić nigdy. Bo ja twierdziłam, że nigdy kredytu nie wezmę. Panicznie boję się kredytów, banki uważam za lichwiarzy i poza musowym kontem omijam je z daleka. Ale jak to w życiu bywa, czasem trzeba współpracować z wrogami w imię celów wyższych:) Od decyzji do realizacji daleka droga, a Robert przez to wszystko przez miesiąc, poza ganianiem po bankach, ubezpieczycielach i urzędach, oraz dla odreagowania rąbaniem drewna i okorowywaniem słupków, nie był w stanie niczego innego robić. Ja za to siedziałam cicho, żeby nie zapeszać. Ale udało się! Wczoraj był pierwszy sądny dzień - podpisanie w Suwałkach umowy kredytowej, dziś drugi - podpisanie aktu notarialnego. I tak staliśmy się właścicielami 900 metrów pastwiska z domem i ruiną stodoły:) A na koniec dnia odwiedziliśmy sąsiadów, by uczcić ten fakt. Sąsiedzi będą tam jeszcze mieszkać do jesieni, jeszcze zbiorą ziemniaki i znajdą nowe miejsce dla psa, który jest zbyt dużym killerem by dołączyć do naszej szajki, a sam w siedlisku siedzieć przecież nie może. Za to powiększyła nam się gromada sierściuchów, bo wraz z domem na górce przejmiemy dwa koty,

a właściwie kotkę i burego kota, którego jeszcze nie widziałam, bo był na lumpkach.

Królików nie przejmujemy:)

Po co nam domek na górce? Z dwóch powodów. Po pierwsze - z punktu widzenia biznesowego to posuniecie z tych, które trzeba wykonać, by nie pluć sobie potem w brodę. Nasze włości z wchłoniętym siedliskiem stają się dużo bardziej wartościowe. Po drugie brakuje nam miejsc dla gości, a zrobienie z domku kolejnych kwater agroturystycznych to najlepsze wyjście. Robert ma jeszcze trzeci powód - odbuduje stodołę i wreszcie zrobi brykieciarnię i magazyn siana z naszych łąk, z którego będzie te brykiety robił. Tia… tylko czy nam życia na to starczy:) o pieniądzach nie wspomnę? Ale bądźmy dobrej myśli. A ja póki co już urządzam pokoje:)
Zapraszam na krótką wycieczkę po domu i obejściu:

korytarz, do którego wchodzi się z podwórza

zaraz na lewo kuchnia

tu będzie zlewozmywak:), który już kupiliśmy na Allegro - ceramiczny sprzed 40. lat, a ma jeszcze papierowe metki wewnątrz komór!

kuchnia kaflowa z przypieckiem, niestety, jak to w starych domach z Zawadach, pomalowana

za zasłonką były kiedyś drzwi do pokoju, do którego wchodzi się teraz z korytarza

to drzwi, którymi weszliśmy z korytarza

za kuchnią pokój przechodni

drewniane podłogi z dużymi szparami, ale nie będziemy ich zmieniać, to będzie naprawdę stary wiejski dom!

Piece w w pokojach:

Strych na którym kiedyś będzie pokój wypoczynkowy:):

widok ze strychu na nas

widok z okienka na strychu od strony wsi

I proszę spojrzeć, jaka piękna piwniczka:

Owszem, w domu nie ma łazienki, nawet nie ma kanalizacji i podłączenia do wodociągu:( i to będzie największy wydatek. Kibel jest na naszej „starej ziemi”:

A tak wygląda domek z zewnątrz (domkiem jest tylko z kształtu, powierzchnię ma taką samą, jak dom, w którym mieszkamy):

malwy jak u nas pod domem

ogródek przydomowy, a koło kubła ja:)

wejście do domu

Przyszła brykieciarnia :) :

Na podwórzu jest sporo drewnianych budek, które trzeba będzie rozebrać, za to zasilą surowiec dla Galerii Wiejskiej:

Wokół górki, na której jest domek, wije się rzeczka zasilająca z jeziora Cichego Mazurkę (ta sama, na której jest bobrowa tama), teraz zarośnięta, więc ledwo ją widać

widok na nas za ruiną stodoły

widok na zlewnię mleka, Roberta i kotkę

widok na ziemniaczane pole, na którym strachy na wróble i pies w budzie broniący ziemniaków przed dzikami

Znacie to uczucie? Dążysz do celu za wszelką cenę, a jak osiągniesz, masz mieszane uczucia?:) Bo strach pomyleć, co sobie znowu zwaliliśmy na głowy i barki!

Komentarze

beata, 2010/07/16 08:59
wiedziałam ....dziś odkryłam że moja intuicja mnie nie myli:)..stawiałam na dom z rozwaloną stodołą..i trafiłam..:) ciesze się że sie wam udało, życzę powodzenia..:) beata czekam z niecierpliwością na zdjęcia kurki i panienki..:)
Bea, 2010/07/16 14:29
Gratulacje! juz sie nie moge doczekac niusow "remontowych" :D
k., 2010/07/16 19:48
To dopiero nius!!!:-) Oferuję ręce do pomocy za miskę zupy;-)
Monika, North Carolina, 2010/07/17 09:54
Wspaniale, ze macie jeszcze jeden nowy stary dom! Cudownie wyglada, a piwnica tam jest jak z bajki. Gratulacje skladam!
Ania znad morza, 2010/07/17 13:59
Ja rowniez gatuluje ! Ale cudownie bedzie Wam to urzadzac. A kredyt to sie na pewno splaci !!!!A i gratuluje Gutkowi pierwszych urodzin. Dokladnie od tego czasu jestem wierna bywalczynia oleckiego bloga. Wiec to dla mnie podwojne swieto. Pozdrawiam bardzo serdecznie :)
Ola z Katowic, 2010/07/18 15:20
No i pięknie! Już się cieszę na "wirtualne" urządzanie tego domu. Z całych sił podziwiam hart ducha kreatywność!!! Łączę się z k. i tez oferuje pomoc. Tylko co wtedy zrobić z moim Kociem? Z serca pozdrawiam
Egretta, 2010/07/18 19:13
Znam to uczucie bardzo dobrze. Ktoś kiedyś powiedział, że marzenia to fajna sprawa, gorzej kiedy zaczynają się spełniać hehehe. Doświadczam dokładnie tych samych rozterek ostatnio. A nowego nabytku szczerze gratuluję. Nie martw się, dacie radę !!! Pozdrawiam ciepło
Tess, 2010/07/20 19:19
Już widzę jak ten mały, biały domek będzie wyglądał za chwilę! Będzie piękny, klimatyczny i z duszą - jak zawsze u Was! PS. Jako, że wybieramy się w sierpniu w Wasze okolice wpadlibyśmy celem nabycia mis, dobrze? Bo kocią misę oddałam mojej przyjaciółce najulubieńszej i tęsknię...
ania, 2010/07/21 10:11
w takim razie biorę się do roboty, a przy okazji dziękuję wszystkim za gratulacje i słowa otuchy!
Janusz z Warszawy, 2010/08/02 14:31
Gratuluję. Życzę DUŻO wytrwałości i zdrowia na najbliższe 5 lat. Pozdrawiam - Janusz
Skomentuj:
CPCKN
 
 
wchlaniamy_domek_na_gorce.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:25 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika