19 marca 2014

Wciąż nie Chorzów

Nie Chorzów, tylko błotniste Zawady, bo przedwiośnie pełną gębą. Błotniste by tak nie były, gdyby nie budowa sąsiadów. Ledwo da się do nas dojechać, a na plażę gminną… masakra. Mieszkanie w Chorzowie prawie wynajęte, prawie, bo twu, twu, w piątek wieczorem podpisanie umowy, więc nie ma co zapeszać. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to poszło jak świeże bułeczki. Nie pokażę Wam jednak zdjęć, bo te, które zrobił zarządzający mieszkaniem i wykorzystał do ogłoszenia, są nieco beznadziejnawe. Mimo to wystarczyły, by ktoś się zachwycił:) Czekam na dobre zdjęcia pana Tomka i wstawiam niusa, bo już przygotowany, czeka tylko na fotki. Póki co musicie pooglądać nasze błoto;)

Krecik na smyczy na początku spaceru, bo ustalił się rytuał - rzuca się na Belfegora i nie daje mu załatwić potrzeb, dopiero gdy mu pierwszy amok spacerowy minie, uspokaja się, ale i tak krok w krok za Belfegorem chodzi i nie spuszcza go z oka

jedna z winowajczyń na naszej drodze

nasz podjazd też zmasakrowany bo na nim zawracają

Ewentualnie zdjęcia z wczorajszego spaceru dookoła jeziora (jak widzicie przy brzegu już woda, ale dalej wciąż gruby lód):

to najbardziej malowniczy fragment „naszego” jeziora - zapuszczony z uschniętymi gałęziami chylącymi się do wody, niedostępny - mam nadzieję, że sąsiadom nie przyjdzie do głowy go czyścić i cywilizować - ich ziemia za jeziorem niestety dochodzi do linii brzegowej w tym miejscu, więc muszę mieć na nich oko:)

albo z dzisiejszego do doliny rzeki Mazurki:

małe żółte coś zwąchały ale mają niezły kamuflaż jak na tę porę roku:)

i wreszcie ten piękny widok!

A gdy wróciłam z Warszawy, w poniedziałek rano było tak…

psy były bardzo zdegustowane!

Tym czasem Borys z Madzią denerwują mnie takimi wieściami: niebo błękitne non stop, 25 stopni. A Borys kusi: wam też dobrze by się tu żyło i z kafelków byście wyżyli, tutaj są popularne te dekory i każdy ma przy bramie kafelek ze znakiem miasta i numerem, ogólnie jak w raju. Hmm…

I przysłali zdjęcia z wycieczki do Marsylii:

na którą Gucio pojechał TGV! Przejażdżka te że we była jego największym marzeniem!

Na pocieszenie, że nie Chorzów, zobaczcie, jak mieszkają… Tata Madzi widząc te zdjęcia z niesmakiem stwierdził zwracając się do Borysa: jak u twojej matki! (dla ułatwienia podam, że tata Madzi nie cierpi wiochy, staroci i wszystkiego nie przy asfalcie;)) Jednak w Zawadach brakuje trochę tego nie do podrobienia prowansalskiego sznytu, kamiennych ścian, no i słońca…

a takie cuda m.in. mają rzut beretem od ich wsi/miasteczka:

zdjęcia, jak widać, ukradzione ze strony airbnb.com

Ale wróćmy na ziemię… Na szczęście w Zawadach śnieg zaraz stopniał i już suchą nogą poszliśmy na krótki spacer, bo zaraz musiałam do pracy:

Bo jedni ciężko pracują, by inni…

I znowu dokarmiamy ptaszki, dziś na słoninie wisiały grona bogatek a to kolejna sikoreczka, czyli kiciuś z piwnicy:

więcej większych w znanym już Wam albumie, ale uzupełnionym Nasza sikoreczka

A tak poza tym wiało jak wszędzie, a teraz popaduje. Właściwie dobrze, że pada, bo taka susza była, gorzej że wiatr połamał co się da i prąd wciąż zabierali, ale odkąd wróciłam, jest spokój. Dobrze, że nie widzieliście kangura, gdy nim zajechałam pod bramę! W warszawskim mieszkaniu znajomi znajomych, musiałam więc zabrać kolejną porcję gratów i po porządkach w garderobie całe paki ciuchów dla potrzebujących. Znowu więc kangur robił za wielbłąda, ale jak zwykle byłam zbyt padnięta po zsiądnięciu z garbu, żeby zrobić stosowne zdjęcia. Mam nadzieję - do soboty, gdy będzie JUŻ CHORZÓW

Komentarze

Monika, North Carolina, 2014/03/20 05:29
No szkoda, ze nie ma jeszce Chorzowa, bom ciekawa bardzo, ale za to JEST GUCIO dorastajacy w oczach! I wyrastajacy na prawdziwego swiatowca. Bardzo mi sie podobaja Guciowe marzenia o TGV tzn. Train à Grande Vitesse, czasami zwanym tez Tres Grande Voiture ;-)))
Moim marzeniem od dawna tez byla podroz TGV przez Francje, niestety - pozostaje marzeniem do dzis nie spelnionym.
Provansja jest cudowna. Zazdroszcze Borysom zycia w pieknie.
Tess, 2014/03/20 06:47
No ja nie wiem, czy bym się nie skusiła. 25 st. w marciu i da się wyżyć z tego co się kocha robić...nie wiem! Chociaż Mazury pikne bez dwóch zdań i za serce łapią ( ale moze niekoniecznie ten fragment z drogą...)
Pozdrawiam
Asia
ania, 2014/03/20 11:35
i na co ja bym wtedy psioczyła??:)
kinga m, 2014/03/20 11:46
Zdjęcia z Prowansji - aż zazdrość chwyta!
Magda, 2014/03/20 12:46
@Ania: Mogłabyś psioczyć na mistral. Żyć nie daje. Czemu nie piszą o nim w internecie w pierwszych paragrafach peanów nt. Prowansji, które czytałam?

@pani Monika: W TGV pęka łeb i błona bębenkowa i niekoniecznie ładnie pachnie, a w dodatku jest drogie jak nie-wiem-co.
ania, 2014/03/20 13:43
no to już nie czujemy zawiści!:)
Monika, North Carolina, 2014/03/21 10:24
Ja jednak kiedys spelnie moje marzenie o TGV. Nabede zatyczki do uszu, Tylenol na bol glowy, butelke perfum Lancome, zalatwie wygrana w Totka... i w droge! Poczuje sie wielkoswiatowo jak Gucio.
Andrzej, 2014/03/24 13:14
A że się tak zapytam co sie obok buduje i gdzie ?
ania, 2014/03/24 13:36
no u naszych ulubionych sąsiadów świadków:) dom rozbudowują
andrzej, 2014/03/24 14:27
Wot ciekawostka ale jest plus - zapewne będzie mniej trawnika a co za tym idzie mniej koszenia czyli mniej hałasu .
Ewa U., 2014/03/24 22:55
Będzie więcej samochodów i więcej ludzi... a może zbór to będzie? Przynajmniej byłoby cicho...
Ewa U., 2014/03/24 22:56
Chyba...
ania, 2014/03/24 23:25
Zupełnie jak na wsi:) Tu też ludzie tak fantazjują i mają cudowne pomysły, gdy ktoś coś... a potem plotki krążą. Ja np. nie wiem czy ten basen to nie tubylcza plotka. Świątynia też jest brana pod uwagę przez miejscowych. Jak my odbudowywaliśmy stodołę na górce, to krążyła plotka, że sprzedaliśmy domek z zyskiem a to kolejny właściciel buduje się;)
Ewa U., 2014/03/24 23:54
A co, bez zysku mielibyście sprzedać? Niedoczekanie...
Skomentuj:
FCTBD
 
 
wciaz_nie_chorzow.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/11 19:45 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika