15 maja 2012

Wiatraki, psie kupy i znajomości

Wróciłam w niedzielę z Warszawy i miałam od razu zabrać się do niusa pokrzepiona powrotem naszego żywiciela (derkotał w najlepsze), ale… nie będę się powtarzać, dlaczego nie, bo to co zwykle. A wyjechałam w środę rano z Kingą i Zenusiem, którzy się nieco zapóźnili majówkowo i zostali aż do mojego wyjazdu. Zenuś chłopak na medal przespał całą podróż na kangurowej kanapie z tyłu – po prostu nie do wiary taki pies. Jechałyśmy sobie moją tajną drogą, żeby nie z tirami, przez Wydminy - piękną miejscowość nad pięknym jeziorem. Dawno mnie tam nie było, bo ostatnio grzecznie najprostszą drogą jeździłam z racji na niepogodę i załadunek wymagający gładkiej nawierzchni. No więc wjeżdżamy drogą z Olecka i co widzę?? Trzy potwory górujące nad jeziorem i domami. Jak z filmu SF, jak z jakiejś „Wojny światów”! Po powrocie zajrzałam w sieci co na to ludzie i dowiaduję się, że przeogromne wiatraki stoją na prywatnym gruncie, gmina nic z tego nie ma, jakiś symboliczny procent, mieszkańcy cierpią, a właściciel gruntów czerpie zyski i ma wszystko w dupie. Nie będzie miał za kilka lat, gdy padnie ofiarą SYNDROMU TURBINY WIATROWEJ a wraz z nim niczemu winni sąsiedzi. Albo gdy życie zmusi go do wyprowadzki i będzie chciał sprzedać swoje wielkie zabudowania. Potwory wyrastają tu i tam, również blisko nas, na szczęście tuż pod Puszczą Borecką nie wolno im wyrosnąć, ale jakby było, to już widzę chętnych do oddania swojej działki i zdrowia za ten przeogromny wg nich miesięczny zysk. Jak niemowlęta, nastawieni na doraźne zaspokojenie, pozbawieni myślenia długofalowego, nie widzą prostych rzeczy - wartość gruntów spada na łeb na szyję, nieruchomości wokół wiatraków stają się nic nie warte a turystyka natychmiast podupada. I to nic, że taki jeden z drugim bezpośrednio na turyście nie zarabia, szkoda że zapomina, że jego gmina czerpie zyski z turystyki i ze znienawidzonych warszawiaków, którzy płacą podatki od swoich nieruchomości, więc potem jest więcej na inwestycje, oraz że wyżej wymienieni zostawiają kasę okolicznym mieszkańcom za jajka, za serek, za pielenie ogródka, za roboty różne na czarno i szaro. Dzięki tej społecznej wymianie ludziom żyje się lepiej, trochę mniej się wiesza, trochę więcej na naukę dzieci, jakaś przyszłość, także dzięki turystom i miastowym osadnikom, znośniejsza się rysuje, a nie tylko stanie pod sklepem. Z wiatrakami gigantami nikt nie chce obcować, więc ominie wiatrak z daleka w planach wakacyjnych a kto ma wiatrak koło siebie i jakiś wybór, zawija kiecę i leci gdzie pieprz rośnie. Byle dalej od łoskoczących potworów. Ale co poradzisz na żądnych łatwych pieniędzy bez baczenia na konsekwencje. A wystarczyłoby poczytać, co na ten temat piszą mieszkańcy okolic Koszalina, którym zafundowano elektrownie wiatrowe w dużych ilościach - ile na tym stracili, jak bardzo spadła wartość ich nieruchomości, bo że uwierzą tym, którzy są mądrzejsi od nich, mądrzejsi o doświadczenie krajów rozwiniętych, to pewnie nie ma co liczyć. Ale jakby kto chciał, to zapraszam na stopwiatrakom.eu .

potwory ale nie wiatrakowe, wyciągane za każdym razem z piwnicy

Dalsze przemyślenia mam ze spacerów z Krecikiem. W ramach odpoczynku od warszawskiego kieratu chodzę na spacery z psem warszawskim. A w Warszawie obowiązek zbierania psich kup. Idea piękna zważywszy na obsrane stołeczne trawniki, ale mnie się flaki przewracają na myśl o tych tonach torebek foliowych, w które warszawiacy pakują kupy swoich piesków i wrzucają do śmietników. Bardzo ekologicznie! Owszem są specjalne torebki rozkładające się na kompoście, ale myślcie, że ktoś je stosuje? I że te gówna trafiają na jakiś przerób?? Gdy pomyślę o tych kiszących się w folii kupach, wolę już obsrane trawniki. Zwłaszcza, że doświadczenie z odchodami naszych psów, wyrzucanymi z podwórza za płot (na naszą łąkę) pokazuje, że rozkładają się w kilka dni i ślad po nich ginie. Wiem, że miastowe trawniki nie przerobią tych ilości, jakie na nie spadają, ale może tak by dać pracę bezrobotnym, albo dodatek do pensji dozorcy, za wrzucanie w jakieś sensowne miejsce, zamiast tego foliowego absurdu? W każdym razie ogłaszam wszem i wobec, że ja w spawie psich kup, dopóki tak to wygląda, kontestuję!
Oprócz chodzenia z Krecikiem, czasem chodziłam z Gustawem, który ma nowy image:

pełnia szczęścia:)

A poza tym mam przemyślenia pomajówkowe na temat znajomości. Jak wiadomo dzięki znajomościom żyje się łatwiej. Ale mnie to jakoś brzydzi. Marzy mi się świat, gdzie ludzi traktuje się równo bez względu na to ile mogą i jakie im się przypisuje możliwości. Bo czasem to są żadne możliwości, chodzi raczej o to, że można się pochwalić znajomością, można podłechtać ego, że zna się kogoś WAŻNEGO, ZNANEGO i wtedy w zaczarowany sposób staje się dla niego usłużnym, pomocnym, traktuje go lepiej. Znam to z autopsji. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak zmienia się ich zachowanie, gdy dowiadują się, że ten oto człowiek, to KTOŚ. A ktosiem można zostać w prosty sposób – wystarczy wystąpić w telewizji czy udzielić wywiadu prasie. Ludzie oczywiście nie rozpoznają mnie z gazety ani nawet z TV, ale czasem wypisując fakturę kojarzą nazwisko i już staję się specjalnym klientem. Na szczęście z racji oddalenia od mediów dzieje się tak dużo rzadziej, a i prasa jest bardziej specjalistyczna, a przede wszystkim tu na wsi robię za Annę M., taką co lepi garnki i sprząta po gościach, więc mogę się rozkoszować byciem NIKIM i rozpoznawać prawdziwie dobrych ludzi. Cały ten wywód wziął się stąd, że niektórym okropnie trudno znaleźć dla nas czas, a wystarczy, że obok pojawi się znany redaktor, nagle go znajdują;) I to tyle na ten temat, bo w sprawie znajomości obowiązuje jeszcze jedna zasada - można pisać o tych, co nas mało obchodzą, a do własnego gniazda podobno się nie pluje…
Ot takie mnie myśli wioskowe nachodzą, tymczasem…

(zdjęcia - Ł.W.)

WIOSNA NA CAŁEGO , wilgi w krzakach fiukają, słowiki nocą śpiewają, podagrycznik rośnie na potęgę, bzy pachną na cały regulator, trawa taka wysoka, że Mrówki nijak znaleźć nie można, na szczęście coraz mniej chętnie w nią wchodzi

i chadza wygolonymi ścieżkami, przez co ostatnio znajdujemy ją na plaży, nad samą wodą.

(ostatnie zdjęcie Ł.W.)

Jest coraz słabsza, sika już głównie pod siebie, ale miewa wciąż lepsze dni.

Nie widać, aby ją coś bolało, aby jej było bardzo źle, więc czekamy.

A pod koniec majówki zmieniła się ekipa w pensjonacie

(zdjęcie to, oraz już do końca - Ł.W.)

i gościliśmy dwa psy żółte,

Ufa z Zenusiem w wyjątkowej chwili, znaczy wyjątkowo Ufa śpi a nie zaczepia Zenka

przez co na spacerach szajka w liczbie 5 sztuk, w tym 4 żółte, ganiała po łąkach.

I to już była lekka przesada!:) Już mam pewność, że prowadząc interes dla ludności, 3 psy to ilość maksymalna (a szkoda).

Za to panowie dwóch żóltych psów (każdy każdego oddzielnie) poszukiwali skarbów

ale największym osiągnięciem było odnalezienie 3 z 5 zgubionych przez Roberta wkrętów koło domku ze zjeżdżalnią:)

A jutro wcale nie niedziela, bo kolejne zamówienie z knajpy na Rynku w Opolu (zdjęć się chyba nigdy nie doczekam), tabliczka na dom pod Kraków, artykuł długaśny, i dokończyć sprzątanie pensjonatu. Oraz piętrzące się mebelki do opalenia z farby. I to by było na tyle, tylko jeszcze dwa zdjęcia Łukasza Wojtczaka (pana Ufy) na koniec.

Komentarze

OLQA, 2012/05/16 06:34
Pięknie u Was i dobrze ,że jadę w piątek do nas na wieś, bo zazdrość by mnie zeżarła ze szczętem:)
Ewa U., 2012/05/16 12:48
Żyjących w złudzeniu, że świat im sprzyja bo tak, przybywa z dnia na dzień, zdaje się. Ale przybywa też takich, którym się chce i WIDZĄ, więc mam nadzieję, że jakoś to się równoważy? Chyba mam dzisiaj lepszy dzień... W moim regionie też się dużo mówi o wiatrakach, bo to "wietrzny" region jest. Na razie na gadaniu się kończy, oby.
Po co te potwory włażą uporczywie do Waszej piwnicy? Na dokarmianie? Żółta masa to już niezła sfora do opanowania. Nie było bójek i kłótni o wszystko?
Pozdrawiam
ania, 2012/05/16 12:57
No właśnie nie wiem, po co potwory włażą nam do piwnicy, a przede wszystkim JAK?? Bo PO CO? to jeszcze idzie zrozumieć - w piwnicy nie ma mrozu i jest wilgotno.
Co do żółtych, dwa przyjezdne głównie siedziały za płotem, choć szczekali wszyscy chórem, a na spacerach włączał im się instynkt stadny, więc było OK.
Ewa U., 2012/05/16 15:31
Muszą mieć jakiś kanał przerzutowy w piwnicy. Jak nasze myszy jesienią. Wynosiłam dwie i zanim wróciłam, było już pięć nowych. W końcu odkryliśmy ów kanał. Wygryzły od spodu i od zewnątrz fugę z cegły, właziły, a potem wyłaziły przez szparę przy parapecie, która to szpara powstała po dołożeniu wewnątrz płyty gipsowej. Znaczy się taki korytarz miały między cegłą, a gipsówką, bardzo poręczny. Tym sposobem porządne parapety szybko "znalazły się" tam, gdzie powinny były się znaleźć dawno temu. A jeśli Wasze potwory przemieszczają się drogą wodną? Strumyczkiem między murem a murem? Nie, żebym straszyła, ale co, jeśli któregoś dnia zastaniecie w piwnicy bobra? Albo wydrę?
ania, 2012/05/17 12:07
Dla myszy nie ma przeszkód, traszki też wyobrażam sobie, jak przesmykują się przez jakiej kanały - ale ropuchy??? żaby i kumaki?? Nie do wiary. Strumyka raczej w piwnicy nie mamy
zośka, 2012/05/17 12:01
Ja kupuję rozkładające się torebki na psie kupy. To żaden problem. Kupuje się je w Kakadu, albo zamawia przez Internet.
I nie wolę kup na trawniku, bo sama nie lubię w nie wchodzić :)
ania, 2012/05/17 12:05
Chwała Ci za to, ale nie znam poza Tobą nikogo, kto tak robi. Torebki powinny być w każdym sklepie, supermarkecie i kiosku a nie w Kakadu. Powinny być w stojakach na ulicach. I pozostaje problem wyrzucania kup na zwykłe wysypisko. Dalej kontestuję:)
zośka, 2012/05/17 13:27
kiedyś w spółdzielni rozdawali (nadal rozdają) - papierowe z łopatką, ale absolutnie nie byłam w stanie się tym posługiwać, co kończyło się ufajdaniem ;-) Poza tym to jest dopiero wg mnie zaprzeczenie idei "eko".
A woreczki nie muszą być akurat dedykowane dla psów, bo np Jan Niezbędny też robi np torebki śniadaniowe rozkładające się - formatem idealne - ceną wyglądające trochę gorzej niż te psie :)
Monika, 2012/05/17 13:31
No nieee, worki biodegradowalne (z folii) są w każdym sklepie zoologicznym, nie sadzę aby Gdańsk był jakiś specjalny pod tym względem :)25 sztuk po 5 zł. Mnie wkurza, że czasem muszę z taką kupą wędrować dłuższy czas, aby się jej w elegancki sposób pozbyć oraz to, że sprzątających po swoim psie jak na lekarstwo - często jestem obrzucana wzrokiem pt "fuj, ale obrzydliwość" . Natomiast zgodnie z regułą każdy kij ma dwa końce. WSZYSTKIE metody pozyskiwania energii mają swoje plusy i minusy. W/g mnie największe jednak minusy to atom, choćby z uwagi na konieczność składowania odpadów. Oczywiście wielkość rachunków za energię maleje. Ale czy finalnie bilans będzie dodatni? W moim odczuciu nie.
ania, 2012/05/17 13:44
Wiadomo, że jak się szuka to się znajdzie, torebki można zamówić w internecie dużo taniej, kiedyś jakaś firma ze Szczecina przysłała mi ofertę - nie chodzi mi o to, gdzie je można kupić, tylko o ludzką świadomość - propaganda jest, żeby usuwać kupy, a słowem nikt się nie zająknie, w jaki sposób, w jakich torebkach, że nie w zwykłych. Skąd taka babcia (bo te na ogół mają pieski) ma to wiedzieć - powinna być kampania nie na temat kup, ale na temat kup w specjalnych torebkach i do specjalnych pojemników (których notabene nie ma, albo jest jak na lekarstwo) a sam fakt, że torebki specjalnie trzeba kupić, iść, znaleźć, wydać pieniądze, już jest przeciwko nim i przeciętny człowiek tego nie zrobi, bo ma ważniejsze wydatki i zmartwienia. To jest polityka zniechęcania ludzi do posiadania psów - bo jeszcze więcej pies kosztuje i trzeba się jeszcze bardziej wysilić i w dodatku kary grożą - a bezdomniaków w schroniskach coraz więcej. Kontestuję nadal!;)

Co do energii odnawialnej - oczywista, każdy kij ma dwa końce i nie ma rozwiązań idealnych, jak w życiu, ale jest bilans, i dla wielkich wiatraków blisko skupisk ludzkich i na terenach bogatych przyrodniczo jest ujemny. Ale dopóki pieniądz będzie rządził światem, korporacje i konsorcja, będzie jak jest.
Monika, 2012/05/17 14:17
To ja popolemizuję :) W/g mnie pies w mieście powinien być luksusem. Wiesz, że jestem psiara (a'propos - trzy dni temu odszedł nasz Erni w trzynastej wiośnie życia) ale doszłam do tych wniosków obserwując egzystencję psa mieszczucha. Psów w mieście jest stanowczo za dużo. Nie ma miejsc do wybiegania, luzem puszczać nie wolno, na trawnikach tabliczki z przekreślonym czworonogiem a w schroniskach tak jak piszesz tłok niemiłosierny i ciągle jakieś afery (tam okazuje się też rządzi pieniądz częściej niż powinien Psy powinny być "towarem luksusowym", byłoby bardziej zadbane, o drogą rzecz się dba no i nie każdego na nią stać. Jestem przekonana, że wtedy miałby większe szanse na wybiegi i psia infrastrukturę niż teraz, choć ... oczywiście zawsze jest cała masa ważniejszych potrzeb ;)
ania, 2012/05/17 17:09
Współczuję! Niech Erniemu smacznie pachną kwiatki w niebie! Ale co do psów w mieście, z kolei ja się nie zgodzę. Pies jak wiadomo przyjaciel człowieka, niejednej emerytki jedyny, dzieci bez psa nie powinny być wychowywane (moje zdanie oczywiście), powinien więc być dobrem koniecznym a nie luksusem dla wybrańców. Człowiek dawno temu uzależnił psa i inne zwierzęta i z tego wynikają zobowiązania względem psów do końca świata. Miasto powinno być tak samo dla psa, jak dla człowieka. Równie dobrze można powiedzieć że dziecko to luksus, a jednak radni muszą dzieci w mieście brać pod uwagę, pora żeby psy też brali. A nie tylko ich kupy!
PS, 2012/05/17 14:20
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Pies-zagryzl-sarne-Wlasciciel-bezkarny-n57555.html
ania, 2012/05/17 17:11
... co najwyżej człowiek, przyszły właściciel psa powinien przechodzić rozmowę kwalifikacyjną ze specjalistą, zresztą tak jak przyszły rodzic;) (tylko wtedy ludzkość by wyginęła:))
Monika, North Carolina, 2012/05/23 20:03
Wyginiecie ludzkosci jest najlepsza perspektywa. Psy moglyby wtedy robic kupe, gdzie popadnie, nie trzebaby bylo sprzatac kupy, i nikt by w nia nie wdeptywal w miescie.
ania, 2012/05/23 21:35
W zasadzie to nie miałabym nic przeciwko wyginięciu ludzkości, byle szybko i bezboleśnie;) a w mieście, przypominam, po trawnikach się nie chodzi!
Skomentuj:
MRSBE
 
 
wiatraki_psie_kupy_i_znajomosci.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/15 17:56 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika