21 - 25 maja 2010

Wielka woda w Warszawie

Patrzyłam w 1997, patrzę i teraz na los powodzian i myślę sobie, że ja bym tak nie umiała - żyć na terenie zagrożonym, nigdy nie być pewną, czy znowu nie będę musiała opuścić swojego domu i czy nie stracę tego wszystkiego, co dla mnie ważne, co jest moją historią i codziennością. I myślę, jakie to szczęście, że Zawady są daleko od wylewających rzek. Ale jak to w życiu bywa, nigdy nie można być pewnym, że jakiś los nie będzie nam dany. Mieszkamy, znaczy Gucio, Magda i Borys, oraz ja, gdy przyjeżdżam do Warszawy, na ul. Zwycięzców. U wylotu ulicy Zwycięzców jest jedno z czterech najbardziej zagrożonych na przelanie się wody miejsc w Warszawie. Właśnie tu jestem. I tak wyglądała Wisła w tym miejscu 21 maja o 11.00:

Obłożona workami Stacja Krwiodawstwa, skąd krew rozwożona jest do szpitali, jest tuż, tuż od nas

A to już około 12.30 - jadę w stronę ZOO, które najbardziej nas martwi. Bo płaczę nie tylko nad losem powodzian. Czasem nawet myślę, że ci ludzie dokonali wyboru mieszkając właśnie tam, odbudowując domy w tym samym niepewnym miejscu. Choć z drugiej strony - wiadomo - nasze ludzkie wybory są w tak małym stopniu świadome i tak bardzo nie zależą od naszej woli, choć boimy się do tego przyznać. A ojcowiznę, rodzinny dom, dom pełen wspomnień… nie tak łatwo opuścić. Natomiast los zwierząt skazanych przez człowieka na bycie uwiązanym do budy, na zamknięcie w oborze, w chlewikowym kojcu, w domu, na bycie za kratami… całkowicie jest zależny od niego. I niestety w takich chwilach tak wielu zapomina, że jest odpowiedzialnym także za zwierze.

A tu, gdy wracam ze Starej Pragi koło 13.30, na wysokości budowy stadionu narodowego

Na ul. Zwycięzców zabezpieczają Rejestr Skazanych, żeby przypadkiem jakiemuś się nie upiekło;)

Wracałam z pracy po 20.00. Widziałam z mostu Siekierkowskiego Wisłę, podobno w chwili najwyższej fali. Płynie brązowa i groźna od wału do wału. Wygląda niesamowicie i budzi pokorę. Tak naprawdę nie znasz dnia ni godziny. Pozostaje tylko modlić się, każdy do swojego Boga, żeby wały wytrzymały do wtorku w nocy.

24 maja - po powrocie do Zawad

Fajnie jest myśleć, że to kolejna medialna histeria. Gorzej żyć ze świadomością, że nigdy nic nie wiadomo. No bo przecież nie wiadomo. A jeśli obok nas są nasiąknięte wały a woda wielka i nabuzowana tylko czeka, aż przesiąkną czy się zawalą, nie możemy dostać żadnej gwarancji, że nam ta powódź nie grozi. Zwłaszcza że w wielu miejscach woda przedarła się tam, gdzie nikt się nie spodziewał. Jestem już w domu. Za mną te parę nocy i świtów, gdy straż na sygnale budziła mnie ze snu. I od razu lęk - coś poszło, gdzieś jest przeciek. I był - niedaleko nas w Porcie Praskim, dziś z drugiej strony naszej ulicy dochodzącej do wału. Wczoraj zamknięte sklepy, mimo że w niedziele zawsze czynne, dziś żłobki, przedszkola, szkoły. Pytanie, czy wywieźć samochód (oczywiście nieubezpieczony) na drugą stronę Wisły, gdzieś na górkę czy ryzykować, że Magda z Borysem i ja, gdy jestem w W-wie, zostaniemy bez samochodu. Niby dni jak co dzień, ale te tłumy warszawiaków patrzących w wodę, te pielgrzymki nad Wisłę, myślę, że nie tylko z ciekawości. Wystają na Moście Siekierkowskim, skąd najbardziej przejmujący widok

(niestety nie miałam czasu być tam za dnia i zrobić zdjęcia, widziałam tylko z samochodu).

Mieszkańcy Gocławia (dzielnica obok Saskiej Kępy) na pewno przestali sobie wmawiać, że to media nakręcają poczucie zagrożenia, gdy widzą takie obrazki:

Zapadnięty chodnik i fragment jezdni przy ulicy Fieldorfa w pobliżu Wału Miedzeszyńskiego na Gocławiu. (fot. PAP / Paweł Supernak ) - zdjęcie z www.wp.pl

Oby do wtorku, Warszawiacy, za resztę trzymam kciuki.

PS. Ostatnie wieści mówią niestety o środzie, a ja coraz częściej myślę o głupocie człowieka, który myślał, że ujarzmi rzeki i bezkarnie wykradnie im ziemie, które do nich należą!

Komentarze

Egretta, 2010/05/27 14:23
No cóż jesteśmy najbardziej aroganckim gatunkiem żyjącym na ziemi, w dodatku niechętnie sie do tego przyznajemy i kiepsko nam idzie wyciąganie wniosków z popełnionych wcześniej błędów. Wciąż wydaje się nam, że wiedza = mądrość...
Skomentuj:
BXLCH
 
 
wielka_woda_w_warszawie.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika