11-13 kwietnia 2009

Wielkanocne zmagania i rozrywki

Jesteśmy niereformowalni. Wszystko dlatego, że kiedy inni mogą oddać się świątecznemu lenistwu, my przyjmujemy pensjonariuszy. A że zawsze mamy jakąś niedokończoną budowę, modernizację, jakiś mały remoncik, wciąż jesteśmy w niedoczasie. Czas nas goni nieustannie, a tuż przed przyjazdem gości uwijamy się jak w ukropie. Tym razem Robert szlifował podłogi w dwójce, zarezerwowanej na po świętach, podczas gdy ja sprzątałam pozostałe pokoje i kuchnię dla niespodziewanych gości na rowerach, który wylądowali w Zawadach w Wielką Sobotę późnym wieczorem. W przelocie sprzątałam dom, malowałam jajka, a pod wieczór udało nam się pójść ze święconką do jeziora – czyli wypełnić nasz wielkanocny rytuał. W takich chwilach zazdroszczę psom i kotom. Mają w nosie przedświąteczny stres

tylko Lodzia wykazuje zainteresowanie, gdy coś odbiega od normy, np. gdy dywaniki i psie posłania lądują na trawie…

Ropuchy również abstrahują, towarzyszyły kropieniu jajek, a w ogóle trzeba uważać, by w nie nie wdepnąć, bo są na każdym kroku.

Wielką Noc uczciły orgią na podwórku.

W ramach zaległych porządków wreszcie zasadziłam cukinie, na razie do doniczek, bo do Zimnych Ogrodników lepiej nie ryzykować

i sprzątnęłam pobocze drogi od rozwidlenia na Cichą Wólkę aż do nas. Śmieci, głównie po robotnikach, którzy stawiali słupy elektryczne, zebrany cały worek plus reklamówka:

Jeszcze tylko świąteczny wystrój w kuchni dla gości

i można by zacząć świętować, gdyby nie wzywało drugie olejowanie podłogi i pranie po gościach - rowerzystach, którzy opuścili nas jeszcze przed świątecznym śniadaniem :)

Psy nie mogąc doczekać się obdzielenia jajkiem, skonsumowały otrzymane od Zająca kostki do czyszczenie zębów :)

I wreszcie… można było zasiąść do śniadania…

a zaraz potem przyjechali niespodziewani goście z całym bagażnikiem specjałów z jednego z supermarketów w Szczytnie, gdzie są kierownictwem. Przywieźli ciasta, które pracownicy przed zamknięciem sklepu na święta zapomnieli wyjąć z lodówki na ladę, sery i serki różnej maści, jaja, masła, batony, pepsikolę, których termin właśnie się kończył, czyli tzw. terminatory oraz rozerwane torby z kitiketem, cukrem, mąką, paluszkami z sezamem, kocim żwirkiem:) wycofane ze sprzedaży. Tak więc świąteczna wyżerka jeszcze długo… Psy obowiązkowo codziennie zjadają valbona, turka i presidenta z surowym jajkiem na okrasę i ciekawe czy będą chciały wrócić do czapiego… Nawet krzywicznych żeber Lodzi już nie widać, niedługo będzie musiała przejść na dietę.

Po obżarstwie pora na porcję perzu na trawienie. Najlepszy perz rośnie na górce Belfegora (znowu rozkopanej przez właściciela):

My świątecznie dogorywaliśmy przed kolejnym rzutem świątecznych zmagań - meblowaniem pokoju po wyschnięciu podług i malowaniem wyszlifowanej szafy na przyjazd kolejnych gości. A pieski co? - oczywiście polegiwały albo rozkosznie bawiły się. Lodzia swoją zabawką

ale miała na nią nieco inną koncepcję, niż producent (powinni ją zatrudnić w charakterze testera) w czym pomogła jej reszta:

W międzyczasie z cicha pęk puściły wszelkie lody na jeziorze

no i nie ma zmiłuj się, pora na obowiązkowy spacer! Belfegor poszedł przez nasze łąki

a małe psy nad rzekę, ale nie do doliny, lecz koło truskawkowego pola

gdzie spotkały pierwszego żółtego zawilca

i przylaszczki koło opuszczonego przez większość roku domu kierownictwa supermarketu :)

Wracając drogą zahaczyliśmy o bobrowisko (więcej zdjęć z bobrowiska w niusie o naszej ziemi)

gdzie Lodzia udowodniła, że umie latać

jednak nie na tyle, by nie musieć się wyprysznicować po brodzeniu w mule.

O Lanym Poniedziałku zostało mi przypomniane z rana :) a spacer tym razem odbył się po lesie z Belfegorem,

gdzie przekwitają wawrzynki

a z małymi psami przez łąki zrobić brakujące zdjęcia zlewni mleka, olsowemu zagajnikowi i niemieckiemu cmentarzowi.

Przy okazji raport ze stanu pąków bzu z 13 04 z godziny 13.30:

Zgaduj zgadula, kto jako ostatni wrócił do domu??

Ale gdy się tak wdzięcznie przeprasza, wszystko jest wybaczone :)

No i święta, święta i po świętach, jutro ozdobić i zaimpregnować szafę z rana, poangobować misę na zamówienie, a po popołudniu do roboty konkretnej :)

Komentarze

Skomentuj:
BPBFL
 
 
wielkanocne_zmagania_i_rozrywki.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika