25 listopada 2012

Wielki finisz na Grochowskiej

Nareszcie! I tak kolejny remont za nami. Tym razem jednak poszło szybciej, niż na Inżynierskiej. Bo i mieszkanie mniejsze i w nieco lepszym stanie. Można powiedzieć, że staliśmy się firmą rodzinną zamieniającą koszmarki mieszkaniowe w nadające się do życia. I tak ja - główny wykończyciel mieszkania i reszty ekipy;), Robert główny specjalista od spraw beznadziejnych, Janusz (tata Magdy) główny specjalista elektryk tudzież od spraw upierdliwych, Gucio - pierwszy pomocnik, Madzia menadżer, dysponent kasy inwestora zaopatrująca plac budowy i koordynująca wszystkie prace, czyli człowiek od wszystkiego oraz Borys - inwestor zwany inaczej deweloperem, który mnie osobiście przypomina jednego z dwóch bliźniaków z programu „Cudotwórcy” na Domo, gdzie jeden bliźniak wyszukuje ludziom mieszkania z potencjałem i jako agent nieruchomości pomaga im je kupić a drugi bliźniak odwala całą robotę czyli remont, przy czym ten pierwszy pojawia się co czas jakiś, żeby przelecieć się po placu zmagań w garniturku i powkurzać ciężko pracujących ludzi uwagami w stylu „a to musi tak być?”:)

No to zapraszamy na wycieczkę po kawalerce na Grochowskiej w Warszawie, na 3 piętrze w 7 piętrowym bloku z lat 60. z widokiem na drzewa i remizę strażacką, na tyłach różnorodnych pawilonów (3 knajpki, cukiernia, salon tatuażu, zakład gorseciarski i monopolowo-spożywczy), po drugiej stronie ulicy też do wyboru do koloru: knajpy, zakłady i sklepy (z meblami, szklarz, sklep 24h a nawet salony samochodowe) przy jednej z głównych arterii stolicy, ale blok jest nieco cofnięty od Grochowskiej a okna na drugą stronę, więc mieszkanko jest bardzo ciche. Parking pod domem, piękny dojazd, głównie tramwajami, które jak wiadomo w stolicy są jedynym poza metrem środkiem transportu, którym da się gdzieś dotrzeć na czas. Jednym słowem - idealne mieszkanko na wynajem.

oto plan mieszkania

Mieszkanko było zaniedbane, ale z drugiej strony parę elementów miało całkiem nowych, szkoda tylko że takich sobie. Chodzi o glazurę w kuchni i łazience oraz terakotę, w tym paskudną terakotę na wielkim parapecie w pokoju. Wymieniono niedawno grzejniki, więc ściany ozdabiały arterie z rur pcv puszczonych po wierzchu. W korytarzo-kuchni, czego nie widać na zdjęciach, na ścianie vis a vis okna była ohydna natryskowa tapeta z plastiku w kolorze dziecięcej kupki. Remont miał być szybki i tani, nie wchodziło więc w grę skuwanie czegokolwiek. Musieliśmy jak zwykle popisać się inwencją twórczą, by małym kosztem był duży efekt. Sami oceńcie czy się udało:

Tak wyglądała kuchnia:

zlewik żeliwny po renowacji znajdzie miejsce u nas na wsi

a tak jest teraz

szafka z lewej z robertowego warsztatu, wcześniej ze śmietnika, szafka z prawej pod zlewozmywak nówka sztuka (ikea), wszystkie gadżety seledynowe upolowane za grosze na Allegro lub w Olecku, ale też parę z naszych zawadzkich osobistych zbiorów - oddałam własne 3 talerze, cukierniczkę i dzbanuszek!;) Na kuchni czajnik z Kauflandu za 3,70zł!!!

blacik krótki więc trzeba było oszczędzać miejsce, stąd połówka kuchenki, na glazurze w miejscach, gdzie nie była ruszana - poprzyklejane na przylepiec dekorki a tam gdzie trzeba było skuwać pod nową instalację - dekory wypieczone na białych kaflach, które na szczęście mimo braku mody na nie, jeszcze są do kupienia

decha z haczykami zasłania rury plastikowe biegnące po ścianach do kaloryfera

wymienione drzwi wejściowe

Tak wyglądał pokój, był koszmarnie żółty, najbrzydszym z żółtych i nie dającym się zamalować na biało:

miejsce po szafie gdzie brakowało klepek od parkietu, na szczęście mamy jeszcze po Inżynierskiej zacnego parkieciarza

A tak jest teraz:

kolory pokoju zdeterminował dywan kupiony na samym początku na przecenie w OBI:) Kolory modne w zeszłym sezonie, ale kto by się przejmował modą - jak wiadomo nic tak szybko nie przemija, a modne wnętrza stają się niemodne szybciej, niż się je zdąży stworzyć

na ścianie jasno-fioletowy pasek okalający 4 z 6 ścian pokoju, miał być fioleto-zielony, ale nie starczyło mi siły i cierpliwości - ściany były otynkowane jak domy z zewnątrz, na „ostro”, więc wałkiem nie da się równo malować a taśma malarska nie przylega dobrze - tworzenie precyzyjnych granic w malunkach było koszmarem

jak widać pokój jest w stylu pogranicza lat 60. i 70. Mebelki (stoliki, w tym ten piękny duży jest rozkładany i podwyższany, prawdziwy antyk, tak jak i zielony stolik na gazety i zielona pufa) upolowane na Allegro. Szafka od koleżanki Roberta z dzieciństwa (nieco zmodyfikowana przeze mnie) i z jej dziecięcego pokoju - zaproponowała nam parę mebli gdy opróżniała mieszkanie swoich rodziców, oczywiście nie odmówiliśmy i jeszcze niejedno wnętrze a la lata 60/70 nas czeka!:) Rozkładana kanapa i najtańsza podłogowa lampa psiknięta sprayem na fioletowo - z ikei.

i ściana okienna z parapetem zamalowanym specjalną farbą do glazury i terakoty (którą zamalowaliśmy też tapetę w kolorze kupy w korytarzu). Uzupełniona podłoga i szafa z szafek z ikei z kolorowymi włoskimi uchwytami do mebli dziecięcych (Allegro), bo tylko takie były w naszych kolorkach

A tak wyglądała łazienka, w której królowała beżowa glazura w klasycznym rozmiarze 20×25 cm z ubytkami po likwidacji piecyka gazowego, bo założono ciepłą wodę miejską:

A tak jest teraz:

tu, jak widać, mogliśmy się najbardziej wykazać. Szafkę Robert musiał zrobić, bo żadnej pasującej wymiarami nie można było kupić

obowiązkowo wieszak z galerii zakrywający rurki pcv, nowa pralka i szafka z OBI

Więcej większych zdjęć z przemiany w publicznym albumie

A niebawem nowe niusy, bo trochę mamy zaległości, w tym „Dawno nie było Gucia”, który dzielnie nam pomagał w remoncie, a zaraz jego imieniny, więc zamieszczę parę ostatnich fotek, no i ciąg dalszy walki z myszami lecz tym razem miłosierdzia nie będzie:(
To na razie!

powrót do: Nasze wnętrza

Komentarze

Monika, North Carolina, 2012/11/26 20:29
No pieknie, pieknie... Rodzinny business real estate ladnie sie rozwija!
Gratulacje!
Ewa U., 2012/11/26 22:57
Uwielbiam fotki "przed" i "po". Inspirują mnie. Pod wpływem to choćby i durnostojki przestawię. Ta zieleń z fioletem jest niesamowicie energetyczna, co tam przy niej czerwień! Pięknie wypada też seledyn z pomarańczowym. Pod wpływem chwili podjęliśmy decyzję o zrobieniu (wreszcie) podłogi w tzw. salonie. Mam trzęsionkę z ekscytacji.
Pozdrawiam
ania, 2012/11/26 22:58
Nie dziwię się! Mnie też nic tak nie ekscytuje jak urządzanie wnętrz!
Ewa U., 2012/11/26 23:09
PS. Chyba muszę wyjaśnić tę ekscytację z trzęsionką. W tzw. salonie zastaliśmy na podłodze obrzydliwe, najpaskudniejsze panele, jakie kiedykolwiek ktokolwiek wyprodukował. Ohydna, nieudolna imitacja bukowego drewna. Wygląda jak linoleum w komunistycznej stołówce. Zawsze było coś pilniejszego do zrobienia (np. komin), niż taka fanaberia jak podłoga. Ale w Leroy jest promocja na dechy, więc poszliśmy na całość (chociaż nadal są pilniejsze sprawy do zrobienia). Nie mogę się doczekać! I pomyśleć, że do niedawna ekscytowały mnie całkiem inne rzeczy! Ech, życie...
kinga, 2012/11/27 00:16
Gratulacje! Kolejne pieknie odrestaurowane mieszkanko ! Co dalej? Domek?
ania, 2012/11/27 00:53
Dzięki za gratulacje, sama w takich chwilach nie wierzę, że znowu się udało.
Domek?? Na górce to i owszem, czeka nas góra, tylko worka z nadzieniem brakuje. I wciąż mieszkanie w Olecku przy moim gabinecie czeka na zmiłowanie, prawie skończone a wciąż nie WYKOŃCZONE. Co tam zaglądam, serce mnie boli. Ale żadnych nowych domków!!! Na razie w ogóle nie mogę patrzeć na rzeczy do wykończenia, a tylko wróciłam wczoraj wieczorem, zastałam nareszcie załataną ścianę przy kozie (co trzy dziury od dawna w niej były byle jak wypełnione) i Roberta, który rzekł: "no to możesz ją pomalować"...;)
Skomentuj:
OHPJN
 
 
wielki_finisz_na_grochowskiej.txt · ostatnio zmienione: 2017/12/09 13:29 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika