Podsumowanie sezonu

Wprawdzie jeszcze trwa sezon, ale pachnie końcówką. Choć w tej chwili jako podsumowanie mam w głowie głównie odwołane rezerwacje. W tym roku była jakaś plaga. Najpierw na początku lipca pan odwołał z powodu choroby i nawet udało się znaleźć chętnych, zapłacili zaliczkę, wszystko wydawało się pięknie, ale pani też musiała odwołać z powodu zdrowia mamy:( i już na kolejnych było za późno. Potem na początku sierpnia znowu, ale tym razem, jak to mówimy, ludzie z łapanki dopisali;) - dwie miłe panie z małą suczką, które już zbierają do puszki na kolejny raz:) No i teraz ta rezerwacyjna masakra. Przy okazji - oddałam rozreklamowanie wolnych miejsc fejsbukowi, ale gorsze miał wyniki, niż byle jaki mój post. Dopiero gdy wzięłam sprawy w swoje ręce, już jest ponad 26 tys. odbiorców i zobaczcie ile udostępnień (ta strzałka w prawo po prawej).

(przy okazji: jeśli macie konto na FB a chcecie obejrzeć wszystkie zdjęcia w normalnym formacie, kliknijcie na dole osadzenia w dodaj komentarz, wtedy wyświetli się post na fejsbuku)

to nowe zdjęcie tła na FB

Generalnie marzy nam się zwolnić, jesteśmy za starzy, ewentualnie czekamy na wybawców z Domu z Bala, którzy przejmą część obowiązków. Tylko kiedy ten Dom z Bala, zwłaszcza gdy takie finansowe ciosy… Poprzedni nius tłumaczy naszą frustrację, choć pewnie wcale nie było gorzej w tym roku, niż zwykle, tylko my większe dziady. W rozważaniach filozoficznych (zakładka: Wieści filozoficzne) napiszę coś więcej.
W tamtym niusie nie osadzałam Waszych opinii z FB o lodówce , żeby nie straszyć przyszłych gości, bo link znalazł się w Informacjach o pensjonaciku, więc osadzam:

I mało pisałam o przemalowanych stolikach. Był u nas pan artysta i chyba uznał, że nasze stoliki w wiacie są za mało artystyczne, bo je przemalował. Jeden miał wzór plamiasty, drugi rąbnął najpierw na kolorowo, a potem pokrył na złoto. Gdyby jeszcze farbą nadającą się do stolików… Szkoda gadać. Metalowy, Robert po półtorej godzinie walki (namaczanie i ścieranie) uratował. Drewniany czeka na skrobanie. Przyszłoby Wam do głowy przemalowywać komuś meble będąc w gościach?? Ja wprawdzie kiedyś mieszkałam podczas jej nieobecność u koleżanki w Gdańsku i w podzięce pomalowałam jej szafę, ale sama mi to podpowiedziała. Zapewniam - nie skończyłam ASP, ale jak będę chciała mieć przemalowane meble, to je sobie przemaluję sama!
Może pan artysta poczuł się jak u siebie w domu…;)

Gości niezmiennie mamy lubiących nasze klimaty, więc nić porozumienia jest zawsze, może z wyjątkiem tej żony Włoszki od pana Niemca, która zobaczywszy gdzie przyjechała, zagroziła mężowi, że gdy natychmiast stąd nie wyjadą, wróci sama pociągiem z Ełku… Ale podobno sama wybrała to miejsce, więc nie wiem. Mam pewne przypuszczenia:) Chodzi o szydełkowe serce na łożu małżeńskim w romantycznej dwójce. Reszty domyślcie się sami:)

Na szczęście inni goście nie uciekali z krzykiem, tylko korzystali z naszych dobrodziejstw!

z wiaty

z jeziora

z ogniska (i psów;) no i kotów rzecz jasna też!)

z tarasu pod markizą

Z mojego punktu widzenia najgorsze są wymiany gości, jedni wyjeżdżają o 11.00 a drudzy przyjeżdżają nigdy nie wiadomo kiedy:)

Nasza wiata, zresztą jedna i druga (ale z racji, że ja tu, a wiata w Domku na górce tam, to podtulipanowa zdjęć ma tysiące) cieszy się największym uznaniem, ale taras z markizą dzielnie z nią rywalizuje!

więcej wiaty w albumie Wiem, że lubicie naszą wiatę...

po sianiokosach z wiaty widać wreszcie jezioro!

A największym powodzeniem u dzieci oczywiście cieszy się…

W ogóle jest u nas ładnie!:)

więcej ogrodu tu

Tylko gdyby nie ci sąsiedzi!:( Nie dość że ta ohyda na plaży i brak przejścia brzegiem na plażę gminną, to jeszcze Dzień świra…

I gdyby jeszcze samemu mieć wakacje…

wołają o pomoc nasze nieopielone ogródki, bo wakacje im nie sprzyjają:( Byle do września, gdy dzieci pójdą do przedszkola!:)

aby zapobiec parkowaniu na podwórzu i proszeniu o przeparkowanie, w Domku na górce taka oto nowa rzecz

No i warsztaty ceramiczne. Z racji, że większość przyjeżdża na tydzień, załapują się tylko na szkliwienie kafelków. A szkoda z wielu względów! Oczywiście najbardziej lubimy gości długodystansowych!

Przy okazji tej zamatochy z rezerwacjami odkryłam…

a dla tych, co się brzydzą FB: Zawady Oleckie – mazurska opowieść o idealnym wakacyjnym domu.

Trzeba było w trakcie zapewnić sobie ciepło na przyszłość

i teraz Robert piłuje, gdy tylko goście znikną, i rąbie, gdy są

I rozwiązanie zagadki z FB, której nikt nie zgadł, bo była z gatunku nie do odgadnięcia:)

czym pokryty jest psi podest?

Normalnie leży na nim guma w dziurki, ale pewnego dnia Robert zajrzał pod nią i… znalazł zbity z psiej i kociej sierści filc z odpowiednią fakturą:)

No i zarastamy, niedługo nas wchłonie!:)

Komentarze

Monika, North Carolina, 2017/08/16 06:07
Zwrocilam uwage dzis, jak bardzo jest kolorowo u Was. Pod kazdym wzgledem: przyrodniczo-roslinnym, budynkowym, wystrojowym. Jakby specjalnie dla wesolych, szczesliwych malarzy wszystko zostalo skomponowane.
ania, 2017/08/17 18:00
To działanie antydepresyjne:)
Monika, North Carolina, 2017/08/18 10:24
Zaskakuje mnie ta para niemiecko-wloska. Czy dobrze odgaduje, gdy "Chodzi o szydełkowe serce na łożu małżeńskim w romantycznej dwójce. Reszty domyślcie się sami:)" - ze zona nie chciala wypelniac obowiazku malzenskiego wobec meza, jak sugerowalo na lozu owo szydelkowe serce? Ale dlaczego chciala od was uciec jak najszybciej? Czyzby w ich wlasnym domu bez szydelkowego serca, nie miala juz tego obowiazku?
ania, 2017/08/18 10:41
Może nie tyle chodzi o obowiązki małżeńskie, co o atmosferę bliskości, intymności - obowiązek małżeński raczej łatwo spełnić, wystarczy zacisnąć z zęby, zamknąć oczy...;) ale 3 tygodnie spędzić razem, blisko, intymnie... dla niektórych to nie do wytrzymania!
Monika, North Carolina, 2017/08/19 12:30
Hmmm, nie pomyslalam o tym z TAKIEJ perspektywy.
Coz... Ludzkosc jest marna. Tak, marna.
Skomentuj:
QOFMB
 
 
wiesci_agroturystyczne.txt · ostatnio zmienione: 2017/08/21 13:17 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika