11 lipca 2009

Wieści Gutkowe i wakacyjne

Gutkowi niedługo stuknie tydzień. Daje rodzicom popalić a mnie przypomina się, jak to było. Ja chyba w dwa dni po powrocie ze szpitala, a w moich czasach w szpitalu matka z noworodkiem (każde w oddzielnej sali) siedziała 5 dni, gdy wylała pralka frania, krzyż bolał niemiłosiernie, Borys krzyczał, bo nie zdążyłam z karmieniem… rozpłakałam się wreszcie z bezsilności, spakowałam torbę, dzieciaka pod pachę i pojechałam do mamy, choć nie jest to osoba do której pędzę:) - znaczy musiałam być zdrowo załamana. Gdy jej to przypomniałam, babcia (a właściwie już prababcia) Teresa powiedziała, że tego wprawdzie nie pamięta (zawsze wolała widzieć mnie jako taką, która ze wszystkim sobie poradzi), za to pamięta jak po urodzeniu mnie płakała w rękaw wujkowi Wackowi a on ją ratował. Magda, gdy mówiłam, żeby cieszyła się świętym spokojem póki może, odgrażała się przed porodem, że nam jeszcze pokaże. Tym trudniej pewnie uznać jej, że nie jest tak różowo, jak było w jej wyobrażeniach - śliczny, pucołowaty Gutuś po najedzeniu się smacznie śpiący… Tymczasem Gucio ma inny pomysł na pierwsze dni życia:) Na szczęście, jak każda matka, pamiętam też, że ten okropny moment, gdy nic nie jest tak, jak by się chciało, mija i rozpływa się w cudownej rutynie, dopóki… dziecko nie zacznie przemieszczać się samodzielnie:) No ale póki co, choć jak wiadomo czas płynie jak głupi, Gutek odbywa pierwsze spacery w wózku, na których jak każdy niemowlak smacznie śpi, choć w łóżeczku niekoniecznie:)

Prawda jaki już elegancki:)

Tu z babcią Ewą, której potwornie zazdroszczę!!!

A tu wyjątkowo słodki Gucio śpi w łóżeczku a nie przy cycu:)

Oj chyba nie wytrzymam i wyrwę się z Zawad mimo pełni sezonu, jeśli tylko goście nie będą potrzebować warsztatów i nie będzie akurat zmiany turnusu!

A w Zawadach jak wszędzie lato byle jakie. Deszcze na zmianę ze słońcem a często jednocześnie, ostatnio zimne noce, ale na szczęście w jeziorze woda nadal cudna. W lesie owocują chronione wawrzynki wilczełyko, które kwitną właściwie jeszcze zimą (marzec/kwiecień u nas, a w niektórych regionach Polski potrafią i w lutym) - tylko proszę takich owoców nie kosztować - bardzo trujące!

Maliny nieco kaprawe od tej niepogody

Ślimaki dają czadu, rdza na liściach też, w końcu rdza to grzyb, a pogoda w sam raz grzybowa. Malwy dzielnie to znoszą ale połowę liści z nich zdjęłam. Te w naszym ogrodzie jeszcze w pąkach, ale przy pensjonacie już kwitną i zaglądają gościom do okien.

Tę pseudo bramę od strony łąki (nie ma zawiasów, tylko jest na wkręty do słupków od siatki) Robert zrobił, by mogła do nas przyjechać szambiarka i wybrać to co osiadło w naszej oczyszczalni ścieków, a ja mam nadzieję, że wytrzymamy do końca sezonu i nie trzeba będzie rozjeżdżać malw i lilii, gdy są w pełni rozkwitu.

Na spacerach psy giną w gęstwinie

a na łąkach dominują białe kwiaty

a na kwiatach różne takie:)

Goście nieco mokną na rowerach i spływach Rospudą, ale pogodnymi przedwieczorami, zanim zrobi się zimno, wylegują się w wiacie. Psy rozpuścili do reszty:) a Lodzia cieszy się nieostającą popularnością - po pani Magdzie w kwietniu, w czerwcu jeden pan chciał zabrać Lodzię ze sobą do Strasburga, a teraz drugi pan do Warszawy. Lodzia pewnie chętnie by pojechała, tylko potem by się zdziwiła i tęskniła. I kto by pomyślał, że kiedyś błąkała się po ulicach i trafiła do schroniska.

I to tyle na dzisiaj.

Komentarze

Monika, North Carolina, 2009/07/12 17:04
Eee, jaki ten Gucio juz elegancik... Zapowiadaja sie niemale wydatki na garnitury... A Zawady sa tak piekne, ze chyba tam do Was niedlugo sie zjawie, by podziwiac swiat. Nie wiem tylko, ktora to jest ta pozadana przez wszystkich Lodzia? Dlugo- czy krotko-wlosowa?
ania, 2009/07/13 10:12
Widzę Moniko, że masz spore zaległości w niusach:) (patrz od 28 lutego) Oczywiście krótkowłosowa, w przeciwieństwie do szorstkowłosego Piesa.
Skomentuj:
RVFUF
 
 
wiesci_gutkowe_i_wakacyjne.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika