Misio-Ptysie

jak zwykle robią furorę, zwłaszcza jak wygniatają w różnych pozycjach budkę,

albo synchronicznie się myją…

albo…

Tu Ptysio po jakiejś przygodzie musiał się umyć samotnie:

Tygrysy idą w świat…

No właśnie, i taka wyprawa źle się skończyła dla Ptysia. Wolę nie myśleć, co mogło… Właściwie nie wiemy, co się stało. Czy dorwał go pies, lis, czy co to było, i dlaczego Ptysio uszedł z życiem. Może ten ktoś bawił się nim, jak oni bawią się myszami? Niektórym myszom udaje się przeżyć.
Koło południa będąc przy bramie usłyszałam miauczenie kota dokładnie nie wiadomo skąd. W tle miauczał myszołów i nie byłam pewna. Zawołałam parę razy „Ptysio” (Misio był w domu) ale miauczenie ustało, więc poszłam do swoich zajęć.
Po południu zobaczyłam Ptysia wlokącego się od strony jeziora przez podwórze do domu. Przycupnął w dziwnej pozie pod gankiem. Zlepione miał futro na bokach i wyglądał dziwnie. Robert kazał szykować klatkę ale, jak zwykle w tych razach, były to godziny przerwy w urzędowaniu weterynarzy. Więc kota obejrzeliśmy sami. Poza śliną na futrze i brudem, ślady krwi okazały się nie Ptysia. Dotykany po brzuchu bezgłośnie otwierał pyszczek. Po czym schował się pod nasze łóżko, w miejscu, skąd się nie da wyciągnąć. Telefon do dr Jakuszki, gdy już był w gabinecie, i decyzja - kot jest w szoku, trzeba dać mu spokój. Nie wygląda na umierającego. Obserwowaliśmy go pilnie, aż się wkurzył i przeniósł na strych. Po paru godzinach Robert go w końcu znalazł za skrzyniami pod skosem dachu. Przyniósł na dół i na szczęście kot zaczął pić. Pił bardzo długo i znowu się wyniósł na górę. O 7 rano znalazłam go w garderobie wciśniętego za walizkę, na moim swetrze. Przyniosłam mokre jedzenie i wreszcie coś poskubał. Poza tym zaczął mruczeć i łasić o moją rękę. Przyszedł Miś, z którym się polizali po twarzach, ale Ptyś dalej siedział w kącie. Dopiero po 11.00 wyszedł, gdy przyszłam do niego, łasił się i podjadł. Zniosłam go na dół, gdzie trochę pochrupał i o dziwo! wyszedł na dwór. Najpierw trochę leżał na kamieniach przed gankiem i się mył.

Wszyscy go obwąchują, najwyraźniej śmierdzi kimś obcym. Teraz śpi za stodołą na ciepłym betonie. Chyba ma coś z ostatnim żebrem, bo ma tam jakby opuchnięte. Chodzi w każdym razie z trudem, ale chodzi. Staramy się mu nie zawracać głowy. Myślę, że pomału dochodzi do siebie. I może jest jakieś pocieszenie w tej historii - Ptysio był zbyt odważny i bardzo nas tym niepokoił, może teraz bardziej będzie się trzymał domu!

a na końcu różne stare, ale nieosadzane z FB:

Komentarze

Monika, North Carolina, 2017/08/18 11:10
Tygrysy spia przebojowo. Jakby przedstawialy w teatrze.
Dobrze, ze Ptysio wrocil o wlasnych silach, chociaz poturbowany.
Skomentuj:
OOJLY
 
 
wiesci_misio-ptysiowe.txt · ostatnio zmienione: 2017/08/16 23:13 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika