10 maja 2017

Wolność tygrysów i atak zimy

Zrobię takiego leniwego niusa, bo obowiązek kronikarza wzywa, a gdy Roberta wsadzą do więzienia, nie będzie kiedy;)
Zacznę od zimy, bo jakaś masakra. Robert czyta na głos różne kawałki z Zawadzkiej kroniki (ostatnia okazja się dorzucić!) o anomaliach pogodowych i plagach, i chyba zesłał. Wczoraj był pierwszy atak zimy, ale śnieg szybko stopniał.
Za to dziś…
Zaczęło się niewinnie:

a potem śnieg sobie padał, i padał, i padał… i pada do teraz:(

Za to w sobotę było lato i wypuściliśmy tygrysy na wolność. Tak. Od razu po ucięciu pomponów. Bo taki piękny dzień był, że nie mieliśmy sumienia. A też spokój na podwórzu, więc puste pompony pod kontrolą, gdy życie podwórzowe kwitło. Misie/Ptysie w amoku, nic nie jadły, nie spały ani chwili w dzień, tak nie dowierzały szczęściu. W nocy dopiero padły. Okienko w piwnicy wciąż działa w jedną stronę, więc można wrócić samodzielnie, ale wyjść już nie. Dopóki nie urosną całkiem, nie będziemy ich wypuszczać, gdy nikogo, ani nas, ani psów nie ma na dworze, czyli wtedy, gdy jastrzębie i lisy mogą hulać.

więcej w albumie Tygrysy na wolności!

Tak było pięknie! Pierwszy raz tej wiosny! Że też szczęście nie może trwać dłużej:(

więcej w albumie Było lato

Z okazji lata Czarli odkrył wiatę:

A za dwa dni… budzimy się… a tu… biało!

więcej białej masakry w albumie Lekka przesada

Misio z Ptysiem wystrzelili w nieświadomości z domu, a po paru sekundach zameldowali się na parapecie, by je wpuścić;)

A na spacerze było tak:

Gdy śnieg stopniał, mimo zimnicy tygrysy dalej eksplorowały świat

a Misio nawet się zdrzemnął z zimnolubną Strzałką

Gdy było lato, wreszcie siadłam do misy ślubnej:

a na drugi dzień, już niestety w zimnej pracowni, do zamówienia kaflowego:

A tak teraz robię zdjęcia wyrobów;)

Czarlisiowi niestety nadal odpala. Pół dnia jest szczęśliwym psem,

wtedy robi przegląd śmieci:)

a nagle coś mu się uroi i siedzi w niedostępnych chaszczach w sadzie, w najlepszym wypadku za garażem. Gdy jestem w pracy na ogół czeka na mnie w krzakach.

tu za garażem pod stertą dech

W niedzielę wyjechali od nas goście z górki. Pani Aga z panem Grzegorzem byli u nas po raz drugi i jak zwykle zostały po nich piękne zdjęcia Ruskiej Agi:

Chciałam się jeszcze pochwalić wiosennymi kwiatami, ale są pod śniegiem:(

Tak wyglądały trzy dni temu:

Najbardziej mi szkoda ptaków. Wszystkie już są poza derkaczem. Wszystkie owadożerne. Jaskółki, muchołówki, słowiki… Sikory wciąż dokarmiam, nawet dzięcioł przylatuje do karmnika, ale robaków owadożernym nie nałapię, zresztą jaskółce trzeba by w locie podawać:( Bosz, mam nadzieję, że przeżyją…

wczoraj latał nad nami (dosłownie NAD NAMI) bocian czarny, chyba podoba mu się poziom wody w trzcinowisku, tak jak i błotniakowi, który chyba wije tam gniazdo!

I jeszcze raz przypominam o zrzucie:

PS z rana

Po wczorajszym ataku...
spacer z psami

Komentarze

Monika, North Carolina, 2017/05/11 02:36
Zdjecia pani Agi sa fenomenalne!

A z ta zima w maju toscie sie udali... ;-) Skadinad - moja mama zawsze wspominala, ze krotko przed naszym rokiem urodzenia, wlasnie w maju! - spadl snieg. Pozniej zawsze sie mowilo w domu, ze wprawdzie bywaja "zimni ogrodnicy", ale nie na tyle zimni, zeby az spadl snieg, jak onegdaj. Jak widac, przynajmniej raz na jedno pokolenie, moze sie zdarzyc majowy snieg.
Skomentuj:
NPESK
 
 
wolnosc_tygrysow_i_atak_zimy.txt · ostatnio zmienione: 2017/05/11 11:31 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika