3 lipca 2014

Wróg dobrego, akcja kamienie i znowu myszy

Babcia Teresa wsadzona do bla bla cara, Sławek opuścił nas przedwczoraj, miejscówki wszystkie zajęte w obu domkach, więc chwila spokoju przed pracą. Zanim nie wydarzy się coś nowego, donoszę, że nie nadążam, tyle się dzieje.
Może najpierw o tym, jak spirala konsumpcji pozbawiła nas większości kanałów w TV w tym mnie Domo. Do nowego telewizora trzeba było wymienić dekoder, a nowy dekoder wymusił zakup nowego konwertera do anteny satelitarnej (ten pipek w środku), bo ponoć nasz 8-letni miał prawo nie działać. Nowy nie działa tym bardziej, stary więc wrócił do łask, ale wciąż antena odbiera tylko nieliczne programy HD. No to sugestia, że krzaki trzeba wyciąć. Ciut pomogło, ale dalej słabo. Następna sugestia – większy talerz, bo ten stary od początku wydaje się zbyt mały… Niezbyt pomogło. Musimy zmienić dom, by nowy telewizor oglądać, bo najpewniej winne są coraz wyższe brzozy na łące sąsiada kilkaset metrów od nas…

Pomysł Piesa i Lodzi na budkę Krecika;) (chyba pobierali nauki u Buraska)

Babcia Tereska naprawiła domkowe dywaniki, w tym modlitewne:), bo strasznie się siepały a nikt, tak jak babcia, nie umie tego tak elegancko zrobić! Za to pobyt Sławka przyspieszył pewne prace, ale ostateczny początek sezonu uniemożliwia hałasy, bałagany i kręcenie się ludziom po obejściu, więc Sławek, by nie czuć się darmozjadem, pojechał.
Jak wiadomo pracownik potrzebny jest nie do tego, by wykonywał robotę za pracodawcę, tylko by pracodawcę zmuszać do systematycznej pracy.

Gdy robiłam zdjęcia, krzyczał „tylko nie do internetu!”, ale na nic krzyki - taki los domownika zawadzkiego!:) Pozdrawiamy Cię Sławku!!!

I tak dzięki Sławkowi poczynione pewne postępy przy zabudowie wiaty na górce (zdjęcia za czas jakiś), gotowa podłoga na strychu stodoły na górce i prawie gotowa pralnia. Pralnia wymusiła budowę stropu w stodole, by było gdzie wstawić graty, które stały w przybudówce. W stodole na dole igły nie wciśniesz, więc żeby w niej schować cokolwiek, trzeba było sprzątnąć i wreszcie ułożyć podłogę na belkach pod dachem.

wreszcie jest po co wchodzić po schodach!

Pralnia w przybudówce dzięki temu została opróżniona, zafugowane wcześniej ułożone płytki na podłodze, odskrobany drewniany sufit, ściany umyte z farby klejowej i pomalowane, szafka do pralni odskrobana i naprawiona, zlew z mieszkania na Grochowskiej odgruzowany (jeszcze będzie pomalowany) i nareszcie wstawiona pralka kupiona ponad dwa lata temu. Stała w stodole w kartonie na palecie, poekspozycyjna, z tego samego źródła, co sławetna lodówka, która swego czasu doprowadziła mnie do płaczu, więc byliśmy najgorszej myśli. Ale załadowaliśmy, wlaliśmy płyn do prania, włączyliśmy i czekamy w napięciu… po czym słyszymy, jak woda zamiast do pralki wylewa się… spod pralki. Wizja podpralkowa wykazała działalność myszy na odcinku kluczowego gumowego elementu, trójnika bardzo skomplikowanie wyglądającego, budzącego obawy co do kosztów zdobycia nowego. Myszy miały gniazdo w kartonie pod pralką i widocznie w celach rozrywkowych podgryzały sobie gumę. Tak więc pralka stoi załadowana i czeka na przyjazd kuriera z zakupionym trójgumowcem (na szczęście był jeden jedyny na allegro). Nauczka na przyszłość – magazynowane pralki należy wyjmować z kartonów, bo bez kartonu myszom nie podobałaby się taka miejscówka.

Poza tym klnę na sąsiadów. Coraz bardziej. Budowa na szczęście nieco ucichła po tym, jak przybito łaty do dachu w celu ułożenia dachówek, tylko robotnicy z dachu klną na cały regulator aż gościom uszy puchną. Pewnie teraz będą roboty wewnątrz, zobaczymy/usłyszymy jak głośne. Ale ja klnę nie z tego powodu, tylko z powodu pałek wodnych, nasadzonych przez sąsiadkę, które rosną w dzikim tempie i zarastają nasze (zresztą sąsiadów też) zejście do jeziora.

Piszę i mówię o tym od dawna, ale odkąd natknęłam się na to zdjęcie bez roślinności wodnej:

bez krzaków wzdłuż brzegu, czyli sprzed zapędów ogrodniczych sąsiadki, dopiero do mnie dotarło, co narobili.

a tak jest teraz:(

A propos budowy i budowniczych byłam świadkiem zatapiania roweru wodnego sąsiadów:) Płynę ja sobie z powrotem na naszą plażę i najpierw widzę robotnika pedałującego na rowerze wodnym kawałek od brzegu. Potem widzę, jak facet ściąga spodnie, wskakuje do wody a rower staje dęba i pionowo w dół tonie… Musiał był nieźle dziurawy po zimie, pewnie trochę przeciekał rok temu i była woda w płozach, która zimą zamarzła i rozsadziła spawy. W każdym razie widok był śmieszny:)

No i jeszcze mieliśmy akcję kamienie.

Rychło w czas, gdy trawa u nas po pachy, choć mowa o wożeniu kamieni była od zeszłych wakacji. Więc mamy pobojowisko na łąkach i na plaży.

teraz jest dwupasmowa autostrada przez pokrzywy nawet po przejechaniu kosiarką

Ale do 1 sierpnia wytrzymamy a potem będzie pięknie. Kamienie były na polu sąsiadów, którzy koszą nasze łąki. Właściwie kamień, który podczas wykopywania go z ziemi rozpękł się na trzy. Jeden kawałek robi teraz za stół ogniskowy na górce, drugi za ławkę pod choinką,

do oglądania tego widoku

trzeci na plaży, gdy schnące olchy zostaną wycięte, będzie służył do wchodzenia do łódki i przesiadywania nad jeziorem.

Za 3 dni Gucia urodziny, więc co u Gucia napiszę, gdy dostanę fotorelację z urodzin, na które do Prowansji udała się reprezentacja dziadków w postaci rodziców Madzi. Mamy informacje, że w Prowansji też czasem leje i Borys wtedy nie idzie do pracy. Prawie jak u nas:) bo u nas od 3 tygodni leje na zmianę z upalnym latem, a zmienia się to co godzina albo i pół.
Noce zimne jak nie wiem co,

aż się pochorowałam od pływania w zbyt zimnym jeziorze i mam 4 dniową przerwę. Więc zdjęcia z Prowansji innym razem, teraz nasze potopy i podeszczowe widoki.

więcej zdjęć w albumie Spacer po deszczu

A na koniec ciekawostki przyrodnicze:

ćma gankowa (a tak naprawdę motyl nastrosz półpawik) wstawiona na odpowiednią stronę

Robertowi udało się namierzyć derkacza, ale jeśli chcecie go zobaczyć z bliska, musicie zajrzeć do stosownego niusa

Komentarze

ola z Katowic, 2014/07/04 12:47
Aniu, kawałek o Sławku - I klasa!!! pozdrawiam wszystkich darmozjadów
Ewa U., 2014/07/05 23:48
Co ci dekarze mają z tym przeklinaniem? U nas robili dach, tak było. Teraz u sąsiada robią - to samo! Chyba tylko spójniki wstawiają bez przekleństw! Święta nie jestem (w tym względzie), ale taki kunszt?
Wycieczka geriatryczna na autostradzie wymiata.
I deszcz! U nas nie pada od 2 miesięcy i wszystko schnie!!!
ania, 2014/07/06 00:33
Wycieczka geriatryczna prowadzona przez przodownicę Lodzię:)
Ewa U., 2014/07/06 14:14
Cóż, młódka...
Skomentuj:
DBGIK
 
 
wrog_dobrego_akcja_kamienie_i_znowu_myszy.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/11 18:58 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika