6 marca 2016

Wycieczka do Kadzidłowa

No to wybraliśmy się do Danuty i Krzysztofa Worobców, czyli do Kadzidłowa . Zabraliśmy po drodze Ewę z Wronek i po półtorej godziny drogi na skróty zjawiliśmy się na miejscu. O 14.00 mieliśmy zamówiony obiad w Oberży pod psem, po którym przy pysznej herbacie z resztkami (a szkoda, bo był tak dobry, że już się nie mogę doczekać Bożego Narodzenia;)) piernika i ciastem z Białowieży gadaliśmy o przenoszeniu domów, o tym, kto do nas przyjeżdża, a kto nie, o tym, kto komu pomnik postawi;), oglądaliśmy zdjęcia z historii skansenu i uwiecznionych starych mazurskich chałup.

A potem poszliśmy zwiedzać. Tym razem zdjęcia w niusie są inne, a na fejsbuku inne. Więc musicie zajrzeć chyba najpierw do albumu Niedzielna wycieczka do Kadzidłowa, a potem znowu tu.

Na początek zostaliśmy zaproszeni do pokoi (wciąż nie mogę się przemóc, by pisać „pokojów”, póki wolno pokoi, będzie tak:)) gospodarzy na oberżą, ale tam także muzealne zbiory, więc było co oglądać! Wszystkie zdjęcia robione bez flesza, a czasem mimo mojego baaardzo jasnego obiektywu, trochę było ciemnawo.

część kolekcji Arma Christi

srebro dla ubogich - czyli naczynia z dmuchanego jak bombki szkła, posrebrzane, z daleka wyglądają jak ciężkie srebrne, a są leciutkie

gospodarz przy swoim biurku z widokiem, przy którym trudno pracować;)

Następnie zwiedziliśmy wszystkie pokoje dla gości. Ja na bosaka, bo było już uprzątnięte, a dobrze wiem, jak to jest, gdy zwiedzający pobrudzą wylizaną świeżo podłogę;)

Najpierw w żółtym domku murowanym, tym, który stał od zawsze i w którym najpierw był dom właścicieli.

ten obraz przedstawiający szafkę, nad którą wisi, pamiętam z czasopisma „Letni dom”

stary porcelanowy górnopłuk przywieziony (tak jak i kuchnia i kafle powyżej) z Berlina, gdzie kiedyś mieszkali

Potem pomieszczenia w przeniesionych domach, gdzie jest warsztat stolarski i pokoje z różnymi kolekcjami, które nie zmieściły się lub nie pasują gdzie indziej

tu np kolekcja wrocławskich szkieł współczesnych

widok przez połowę drzwi, jak w Hiszpanii, na pierwszym planie sauna

Idziemy obejrzeć dom z zewnątrz, piękne długie bale, nieco połatane, a obok leży następny budyneczek, tym razem gospodarczy, do złożenia

A na koniec do muzeum w perełce skansenu - mazurskiej chacie podcieniowej. Zimno tam było okrutnie - najlepszy dowód jak w tej chacie utrzymuje się stała temperatura. Na zewnątrz było cieplutko w porównaniu z nieogrzewanym wnętrzem, które wciąż trzyma zimę w sobie, a potem będzie trzymać długo lato. Zwiedzanie muzeum jest płatne, więc tak Wam tylko pokazuję na zachętę, żeby rozniecić apetyt. To koniecznie trzeba obejrzeć samemu! Kolekcja jest niesamowita, zbiory całego życia obojga. Na dole czarna kuchnia, w której było zbyt ciemno, więc musicie tam pojechać, by zobaczyć, odtworzona wiejska klasa z pokojem nauczyciela, izba mazurska, na strychu kąciki tematyczne.

Ewa w izbie mazurskiej i kawałek gospodyni:)

obraz z rybich łusek, mazurska specjalność, koniecznie do zobaczenia z bliska!

polowałam na kafelkowe wzory

ta owieczka z pewnością znajdzie się na jakiejś misie czy kafelku!

moja faworytka

i takie skarby! - nocnik z krzesełkiem, by nie trzeba było ziębić pupy

na makatce kot identyczny jak na naszej makatce saskokępnej, widać to wzorzec kota makatkowego;)

W pomieszczeniu spiżarnianym:

szafka na jajka zamykana na klucz, bo jajko to rzecz cenna, o czym świadczy makatka poniżej

I zbiory na strychu:

lepione ręcznie cegły

stare piecowe kafle

pułapki na gryzonie - na pocztówce identyczna pułapka co w kadzidłowskich zbiorach, na obrazie renesansowego holenderskiego malarza

takie dłubanki też mamy

magiel

część zbioru obrazków mazurskich

I moja ulubiona klasa. Co mi przypomniało, że brat mojego ojca był wiejskim nauczycielem w poznańskim i długo w takiej zbiorczej klasie uczył i to była podobna bo poniemiecka szkoła. Na ławkach stare drewniane piórniki, przybory szkolne, cenzurki… ale to trzeba powąchać samemu, naprawdę można się przenieść w czasie!

i pokój nauczyciela

A na koniec przenieśliśmy się znów do oberży na dolewkę herbaty i dokładkę ciasta, ale mimo kartki na drzwiach (patrz FB) musiałam nas popędzać, bo mimo, że pan Roman wypuścił i nakarmił psy, trzeba było wracać do dziadków robiących pod siebie;)

Reszta zdjęć i opisów na FB, link wyżej.

Komentarze

ja, 2016/03/08 10:42
Chyba górnopłuk
ania, 2016/03/08 10:48
No chyba WIDAĆ, ŻE GÓRNOPŁUK:) już poprawiam
Monika, North Carolina, 2016/03/09 13:59
Taki wlasnie gornopluk mielismy w domu na Saskiej Kepie, prawda?
ania, 2016/03/09 14:10
Myśmy mieli żeliwny z żeliwną wajchą do której przyczepiało się łańcuszek, a ten jest porcelanowy i to do spuszczania ma mosiężne, eleganckie. Nasz prawdę mówiąc wyglądał bardziej zabytkowo od tego i żałuję, że byłam wtedy dzieckiem nieświadomym jakie fajne cuś wszyscy w kamienicy wyrzucają na śmietnik i instalują plastikowe badziewie:(
Monika, North Carolina, 2016/03/10 14:08
Ano wlasnie, szkoda. U nas tez ten zeliwny rezerwuar wymieniony byl na "lekki plastikowy". A to nowe to straszny smiec byl. W koncu sie na dolnopluku skonczylo, po ktoryms tam remoncie...
A porcelanowe gornopluki jeszcze niezbyt dawno temu spotykalam w starych domach w Paryzu. I to jak zadbane byly!
Monika, North Carolina, 2016/03/10 14:10
Muzeum bardzo ciekawe. Skansen jak (niejeden) w USA.
Skomentuj:
YVWUY
 
 
wycieczka_do_kadzidlowa.txt · ostatnio zmienione: 2016/03/09 12:27 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika