4 lutego 2012

Wypożyczalnia farelek

Chyba otworzę nowy interes. I nie będzie to dystrybucja jabłek mrożonych prosto z drzewa.

To nasze farelki cieszą się wzięciem! Mamy ich sztuk trzy, zakupionych za grosze na Allegro, choć to zacne popeerelowskie farelki, czy może nawet PRL-owskie, tylko w jakimś magazynie przeleżały do czasów współczesnych i są nowiusieńkie. Kupiliśmy je swego czasu, żeby sobie goście mogli łazienki dogrzać w mrozy i jedną dla nas na wszelki wypadek. Bo ja temu nowemu, chińskiemu (przecież zacne firmy też już produkują tylko w Chinach) badziewiu nie ufam, a elektronicznym gadżetom już w ogóle. Nie ma to jak klasyka gatunku - polska farelka firmy Farel!

Od czasu wyposażenia w farelki wszelkich wypadków było parę. Dziś kolejny. Robert wstał rano, poszedł nalać do kawiarki wody a tu… dupa za przeproszeniem. Przyszła kryska na Matyska. Zamarzła nam rurka z zimną wodą w neuralgicznym miejscu – pod zlewem w kuchni, tam gdzie kiedyś było okienko do piwnicy, teraz zamurowane. Za mało śniegu leży na ziemi i taki efekt.

a tak wygląda kocie okienko w naszej piwnicy (mimo to działa!)

Zarejestrowawszy ten fakt, Matysek przyszedł mi oznajmić (czyniłam właśnie nieudolne próby wyczołgania się spod kołdry na ten zimny świat), żebym zajęła się lepiej szukaniem przez internet szałasu na Cabo Verde , bo on się wyprowadza. Sprzedamy wszystko, wsadzimy na jakiś mądry fundusz i z odsetek starczy na życie. Ewentualnie możemy przejadać zawadzkie włości – powinno starczyć do końca życia na Wyspach Zielonego Przylądka. A tam… stała, niezależnie od roku, temperatura 22-23 stopnie, lekka oceaniczna bryza i ciepła woda do kąpieli cały rok. Muszę to przemyśleć;) Tymczasem jesteśmy gdzie jesteśmy i farelka poszła w ruch. Ale dopiero po kilku godzinach zdziałała co miała. Gdy Robert pojechał na górkę, wrócił z wieściami, że tam też woda w rurach zamarzła, i z zamrożonym wodomierzem, który taje teraz w wannie z nadzieją, że go nie rozsadziło w środku. No to druga farelka poszła do piwnicy na górce, choć tam od kilku dni stoi elektryczny kaloryfer (nie mówiąc o kociej listwie grzejnej, ale ta grzeje do kociej budki). Trzecia farelka od środy próbuje rozmrozić rury u sąsiadów w szkole. Tak więc zapas naszych farelek się skończył, a jak wiadomo w takie mrozy farelka jest niezbędna nie tylko do rozmrażania rur ale i samochodów.
Ale awaria ma dobre strony. Dzięki szukaniu przyczyn pod zlewem chciał nie chciał musiałam posprzątać podzlewowy bałagan.

To jedno z takich miejsc, gdzie lepiej nie zaglądać:) no ale od dziś (przez czas jakiś) można! Natomiast na spacerze z psami (gil zamarza w nosach więc naszą skrótową trasę przez łąki pokonujemy w tempie ekspresowym) odebrałam telefon od dzieci z Warszawy, że im… rury zamarzły. W mieszkaniu! Rury do kuchni i łazienki Gucia jak się okazało biegną koło komina. A że to komin na strychu, w dodatku obsługuje tylko wentylację tego piętra (czyli prowadzi tylko od podłogi na dach), jest cudownym połączeniem mieszkania ze światem zewnętrznym – latem słychać przez niego gruchające gołąbki, a zimą, choć do tej pory nigdy to się nie stało, zamroziło przylegające doń rury. Na szczęście dzieci też mają farelkę, którą jako doświadczona w materii poleciłam skierować na neuralgiczne miejsce i za parę minut dostałam sms, że woda leci!

Właściwie życie w Zawadach zamar(z)ło. Rano nie mogę wyjść spod kołdry, bo w pokoju, mimo grzania do późna, średnio 14 stopni. Pierwsze godziny skupiamy się na doprowadzeniu domu do temperatur zdatnych do życia, w czym nieodzowną okazuje się nasza koza kupiona w zeszłym roku – doprawdy nie wiem, jak my bez niej żyliśmy!

amatorzy domowego ogniska (reszta leży opodal)

Następnie karmimy ptaszyny, w tym stadko ok. 40 sztuk mazurków:

po wysypaniu ziarna do karmnika i trochę na, tłok niczym w stołówce dla bezdomnych

Potem Robert doprowadza do użytku samochody. Kangur niestety wczoraj poległ. I to nie akumulator. Znowu mu coś zamarzło, jak to ciepłolubnemu zwierzęciu.

podkład wełniany pod prześcieradło, kupiony do pensjonatu, póki co pełni rolę kołderki dla ticusia

Potem Robert jedzie na górkę i doprowadza dom do stanu, w którym da się popracować. Z -9 do południa dochodzi do -3, na fajrant ma +4. Czasu na robotę niewiele starcza i to żadną taką z wodą w kontakcie. Obecnie kuje dziury w ścianach pod elektrykę, ale gipsowanie odpada. A ja noszę kosze drewna, zanim nie wróci i dokładam, dokładam, dokładam. Muszę uważać, żeby się przy komputerze nie zagapić, bo zgaśnie w piecach albo na czas nie zdążę nagrzać w gabinecie na górze.

rozgrzewający widok - dym ze wszystkich otworów w kominach

A zagapić się łatwo, bo znowu oddaję się ulubionemu zajęciu – POLOWANIU. Poluję na okazje, głównie na Allegro a właściwie dzięki Allegro, bo potem to już spawy rozgrywają się prywatnie. Już upolowałam materace na łóżka do domku, 4 używane dwukrotnie przez to cena dwukrotnie mniejsza, z lekko zakurzonymi pokrowcami do wyprania, 2 takie same nowiusieńkie za 2/3 ceny, do tego dostałam w prezencie jeden piankowy – będzie jak znalazł na ławę do wiaty i poduchy, porządne kołdry zimowe z poduszkami w mega promocji, oraz cudne lampki na aukcjach. Po kolei odhaczam pozycje na listach potrzebnego wyposażenia, ale wciąż mam ból głowy z podłogą. I nie chodzi o podłogę w pokojach, którą głównie zakryją łóżka, chodniki i dywany, ale o tę cudną przestrzeń kuchenno-jadalną, gdzie sprzęty będą pod ścianami a stół na końcu, podłoga więc będzie tym, co głównie przyciąga oko. Musi być stylowa, wiejska, stara. Niestety kafle firmy Kamstar (moja wymarzona płytka z cegły lubelskiej), które byłyby idealne, kosztują tyle (poprosiłam o wycenę), że nawet gdybym tyle miała do wydania, chyba bym wolała oddać na bezdomne koty;) Rozmawiam z różnymi tańszymi ale nie wygląda to dobrze. Zwłaszcza że stylowa podłoga to jeszcze drogie impregnaty, specjalne fugi i mozolne wykonanie. Dechy odpadają. Mamy dechy w pokojach pod tulipanem – koszmar. Klasyczne płytki terakotowe lub gresowe, nawet z moimi dekorami, to jednak płytki. Na dużych powierzchniach wygląda to jak hala dworca albo łaźnia. Tak to jest , gdy się naogląda na Domo brytyjskich wiejskich rezydencji – potem nic się nie podoba;) Ale choć mrozy mają tę dobrą stronę, że jest czas na łapanie okazji, poprosiłabym, żeby się uspokoiły! Właśnie leci w TV, że w nocy przy gruncie u nas znowu -29… :( I nie chodzi o temperaturę tylko o czas jej trwania i to przy cienkim śniegu. A swoją drogą - chcieliśmy kupić termometr, który wskazuje, jaka była temperatura minimalna, ale się okazało, że minimalne wskazania dla takiego, to… -25 stopni. Mówiłam. Elektronika - nie dla nas.

A na polach biedne sarenki, mam nadzieję, zaprawione w bojach, a te małe wyssały odporność na mróz z mlekiem matki. Zanim wdrapałam się po zlodowaciałych schodach, wygrzebałam aparat i zgrabiałymi rączkami nastawiłam odpowiedni zoom, sarenki zniknęły za górką i widać im tylko uszy:

Aby do wiosny!

PS pokomentarzowe

A oto cegły na podłodze w kuchni Sylwii:

przy okazji kuchnia Ewy U. z obowiązkowymi cegłami ale na ścianie:

A to cegły z dechami na podłodze w ofercie firmy Regalia Polska Manufaktura :

i płytki cementowe a la cegły, tu na ścianie ale takie same są na podłogę z Elkamino Dom :

Komentarze

Egretta, 2012/02/05 12:30
Oj jak ja dobrze znam te rurowe perturbacje :)
Ewa U., 2012/02/05 14:53
Ja głównie w kwestii podłogi, chociaż nie wiem, czy uda mi się opanować gadulstwo - tyle fascynujących tematów! Otóż w ubiegłym roku w Łagowie Lubuskim w oranżerii tamtejszego Zamku widziałam podłogę, która mnie urzekła. Zrobiono ją ze zwyczajnej rozbiórkowej cegły zapastowanej dość ciemną pastą do podłogi, albo może cegła ściemniała po nałożeniu pasty. Była przepiękna! Ponieważ byliśmy akurat w trakcie planowania tarasu przed domem, wyśledziłam nawet jaka to była pasta. Okazuje się, że zwyczajna, chociaż niestety, nazwy nie pamiętam, co w sumie nie jest istotne. Na powierzchnie zewnętrzne i tak ten sposób jest do niczego, więc zostawiliśmy po prostu surową cegłę. Nasączyliśmy ją tylko środkiem ochronnym, co w niczym nie zmieniło jej koloru. Wygląda przepięknie, bo dom też z cegły, co do trwałości - mam nadzieję, że nas przeżyje, a co potem, to już nie moje zmartwienie. Przy okazji tej cegły prześledziliśmy różne środki do impregnacji tejże. Jest ich mnóstwo, ale większość właśnie do wnętrz. Może więc moje doświadczenie na coś się przyda.
Jakimś cudem nic nam na razie nie zamarzło, chociaż dzisiaj rano było -18. Najgorszy chyba przy tym mrozie jest brak śniegu, roślinki sterczą jak druty. No i to palenie, rąbanie, wożenie, noszenie, dokładanie...Jak się już wszystko opanuje, robi się ciemno, ale za to temperatura! Całe + 17 w porywach, a przy kozie to i ze 23! W Ciepłych Krajach może i ciepło, ale co byśmy tam robili? Na nóżki przy biurku polecam elektryczny bucik z Allegro.
Pozdrawiam
ania, 2012/02/05 15:26
Tak, tak, cegłę już przerabialiśmy, impregnaty też, niestety za gruba do kuchnio-jadalni, a płytki robione z cegły mają minimum 4 cm, co też jest za dużo. To niestety powinna być ręcznie wypalana terakota, ale ceny zabójcze. Znalazłam piękne włoskie płytki, bardzo stylowe, czekam na odpowiedź co do ceny, ale Robert mnie przestrzegł, że zapewne dostanę taką: "skoro pyta pani o cenę, to na pewno pani nie stać".

PS. a zamarzanie zaczyna się poniżej uporczywych -20:)
Ewa U., 2012/02/05 17:50
Na razie -14, chyba, że nasz termometr też jakiś mało pokazujący.
Robert to umie człowieka na duchu podtrzymać...
Szkoda, że nie ma jeszcze (chyba?) takiej technologii, która pozwalałaby hartować (wymrażać?)terakotę na gumnie. Wschodnia Polska byłaby teraz zagłębiem.
kudlanka, 2012/02/05 20:37
witam
cieszę się że na mojej wielkopolskiej niby-wsi takich mrozów nie ma! chałupa nieocieplona, opału tez niedostatek - ale całkiem przyzwoicie do tej pory dajemy radę. Ja też polecam podłogę ceglaną. Wyjdzie Ci ładniejsza niż Kamstar - u nich tylko impregnat kupisz i będzie miodzo. A jak jeszcze swoje kafle w to włożycie... ech ech...
Mam taką w kuchni u siebie i w maleńkim korytarzyku dumnie sienią zwanym. Cegła rozbiórkowa, żółta i czerwona, układana na mozaikę w kuchni i na mur w sieni. Chętnie zdjęcia prześlę. Użytkowanie jej również jest cudowne, brudu nie widać i takie tam... Mój mąż dał radę sam ułożyć. Niby murarz byl do tego najęty, ale nie dało siępatrzyć tak się guzdrał i darek układał sam :). Potem przyjechała firma kamieniarska ceglę wyszlifować...popracowała dwie godziny, jakaś tarcza sie im urwała i uciekli... mieli być po majowym święcie, wpadli w grudniu spytać, czy maszynę mogą zabrać ;D he he
w międzyczasie nabylismy na ukochanym allegro tarczę diamentową za 98zł i w potwornym pyle mąż sam tą kantówkę podłogę wyszlifował... jaka ja bylam z niego dumna! Potem wyszorowałam sama, impregnaty naniosłam niestety zbyt szybko. Cegła surowa wodę pije że hej... niby ciepło było, niby czas nieco upłynęło, ale jednak impregnat nałożony podłogę mi nieco popsuł - posiwiała i tyle :( z czasem to zwykłym sidoluxem nadrobiłam, ale nigdy nie będę wiedzieć jakby wygladała, gdybym robiła ją z większą pokorą i poczekała nieco. Niemniej cudna jest! i w życiu nie wymieniłabym na inną!
ps. na opublikowanie historii z duchem zgody nie ma :(

sylwia
ania, 2012/02/05 20:43
Szkoda że zgody nie ma, ale dzięki za starania! A co do cegieł, tak jak pisałam, w domu się nie da - strop nad piwnicą mamy za cienki, żeby skuwać podłogę i musi być cienko, max 2,5 cm płytka. Cegłę położymy, ale w wiacie, taką mam przynajmniej nadzieję, że tam się da. Zdjęcia pewnie że chętnie! (zawsze!:))
kudlanka, 2012/02/05 21:22
swoją kuchnię zatem na skrzynkę Ci posłałam :)
ania, 2012/02/05 21:50
Doszło, dzięki. Piękna!
Egretta, 2012/02/06 10:02
Czy ja mogłabym prosic o fotkę takiej ceglanej podłogi . egretta@vp.pl
ania, 2012/02/06 10:43
Wysłałam, ale namawiam Kudlankę, żebym mogła tu zamieścić:)
ania, 2012/02/06 11:27
Dostałam już dwie odpowiedzi z sensownych firm - zwłaszcza interesująca dla nas (bo płytki 1,5 cm) oferta www.elkaminodom.pl. Płytki nie są ceglane, ale ja nie widzę różnicy po ułożeniu. Są na bazie cementu, czyli dużo trwalsze (nie lasują się jak cegła, co ma znaczenie przy nabieraniu wilgoci i zamarzaniu, zwłaszcza w naszym klimacie - u nas na tarasie bez zadaszenia cegły długo by nie poleżały). Jest to wzór starej, oryginalnej XIX wiecznej cegły. Obiecali zrobić efekt różnego wybarwienia i kolor jak w lubelskiej! Mają przysłać próbki, cena za metr wychodzi 70,38 zł! (w Kamstarze - 199 zł). Druga firma Regalia Polska Manufaktura z Olsztyna przysłała ofertę ceglaną, ale trochę grubawą (3 cm) za to przy mieszanych dwóch wymiarach zaproponowano niezłą cenę 90,72 zł/m kw. Ci od włoskich też się odezwali i Robert niestety miał rację:) Cena: 35x35 - 239,00/m2, 17,25x35 - 270,00/m2, 17,25x17,25 - 284,00 /m2
Egretta, 2012/02/06 12:59
Matko kochana!! Kuchnia piekna, podłoga cudna i bedę świnia ale namówie Chłopa, żeby zrobił podobną. Toż to w połaczeniu z dechami powali wszystkich na kolana :)) Dzieki dziewczyny za pomysł i zdjęcia :)
ania, 2012/02/06 13:22
Sylwia dzieli się też doświadczeniem w kładzeniu, w razie czego przekażę!
Egretta, 2012/02/07 09:04
Bardzo pięknie proszę o te doświadczenia, bo Marek bakcyla połknął jak nic :) My z kolei służymy poradą jaka fuga pomiędzy cegłę , lub płytki a dechy, żeby nigdy się nie wykruszyła, jako że drewno pracuje a płytki nic a nic :)
kudlaka, 2012/02/06 13:30
w płączeniu z jakimi dechami? cegłę będziesz łączyć z dechami? czy też w innym pomieszczeniu? u nas w pokoju obok sieni... sień też w cegle tylko na mur kładziona a nie na mozaikę jak w kuchni - mamy dębowe deski właśnie :)

Zabudowa kuchenna w planach miała byc tez ceglana, tylko blat i miał być w płytach i kawałek ściany - dużo niżej niż jest. Potem pojawił się pomysł z kaflem starym na tej ścianie. Płytki więc poszły wyżej, by kaflowi tło zrobić. Nadal jednak dół miał być ceglany! co się stało? Ano do tych płyetk na końcu już fachowca wezwaliśmy. Chłop układał zimną cegłę, odżnieżajac ją najpierw... pomieszczenie też niemal nieogrzewane bylo... no i zaniemógł. Zapalenie się wdało, łokieć jak bania spuchł, dłonie w stawach strzelały... i pan murarz samowolkę odwalił :( ... bo wstyd byłoby inaczej zrobić - jak powiedział :) coby ludzie powiedzieli we wsi, jakby sie dowiedzieli że on taką fuszerkę odwalił?

nijak było skuwać... cegła ponadto by się zlewała z tą na podłodze. Do tego można się łudzić, że na płytkach zawsze czyściej... łudzić - bo blat z płytek to tak naprawdę żadne rozwiązanie jest jak sobie dzieci same pichcą... rozlewają, a potem leje się to fugami na podłogę - to samo z chlapaniem podczas zmywania - jak się nie chce zmywać w domu, to się chlapie... wówczas matka sama zmywa i jest po robocie:/
ania, 2012/02/06 13:48
Z drewnem cegła na podłodze - jak najbardziej! Regalia Polska Manufaktura robi takie projekty, można ściągnąć - wrzuciłam wyżej.
Egretta, 2012/02/07 08:58
Ja mam w domu (tym miejskim) połączoną płytkę z drewnem, podobnie jak na tych projektach z manufaktury, tyle, że cegła z drewnem wygląda jeszcze fajniej. No ale 10 lat temu nie wpadliśmy na to :) Niemniej nawet ta płytka i drewno robi wrażenie, zwłaszcza, że mąż wymyślił sobie do tego niecodzienną fugę :)
ania, 2012/02/07 10:20
To też byś zdjątko kopsnęła!:) Nie ma to jak dobre inspiracje, trzeba się dzielić ze światem!
Egretta, 2012/02/07 17:09
OK postaram sie jak najszybciej :)
Ewa U., 2012/02/08 16:19
Kuchnia Sylwii jest śliczna! Mogę się pochwalić moją?
ania, 2012/02/08 17:16
Koniecznie!:)
Ewa U., 2012/02/08 18:05
To ślę na skrzynkę. Posprzątałam do sesji! Dodam tylko, że i my wszystko temy ręcamy, tylko mozaikę (tzw. końcówka serii, za psie pieniądze, coś koło 40 zł/m) na podłodze pan Robert kleił. Nie dało się na całości, byłaby różnica poziomu, bo pod zastanymi kafelkami są ze trzy warstwy betonu, a tam gdzie mozaika, był paskudny piec, poza wątpliwą urodą technicznie tak zagmatwany, że nie było wyjścia. No i nie byłoby miejsca na stół, bo kuchnia nie taka znów wielka, a piec (kafle w kolorze orzech jasny) zajmował więcej, niż połowę. W piecu była niespodzianka, ale to historia na długi, zimowy wieczór...
Pozdrawiam
patysiaSasasa, 2013/03/12 13:24
Rany! jak dobrze że tu trafiłam! Mam nadzieje tylko że Ktoś po takim czasie''mnie''odczyta!
Plan nasz był taki żebyu w sieni, holu,trasa poemiedzy holem a kuchnia(dróżka w salonie) i kuchni położyć terakotę. Upatrzyłam, zakochałam się w kamstarze ale nie zwróciłam uwagi na cene-250 zł za m2! No i nie stac nas. a wszystko juz pod te płytki ceglane wylane(wylewka znaczy się). Czy mozecie mi na maila patiszonka@poczta.fm posłac zdjecia podłog ceglanych o ktorych wspominacie?
Bo ceny elkamino kuszace! BEDE BARDZO WDZIECZNA, bo juz od rana myslalam ze jednak jakies kafelki a teraz nadzieja we mnie wstapila:)
Skomentuj:
QBKRW
 
 
wypozyczalnia_farelek.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika