25 lutego 2011

Wyż jak dzwon

Od prawie tygodnia u nas też mrozi. Za dnia piękne słońce, błękitne niebo jak z obrazka, a w nocy rozgwieżdżone niebo. Gdy słońce zachodzi, temperatura natychmiast spada do -20. Pierwsze pytanie jakie ludzie zadają sobie z rana, to „ile było u ciebie na termometrze?”. Nasz rekord (zauważalny) -24, czyli nie tak znowu wiele jak na naszą okolicę, a że w innych rejonach Polski podobnie, nie ma czym się chwalić. Tyle że tak długiego mroźnego wyżu nie było od dawna.

I jak w takich warunkach robić deskę na zamówienie? Po kilku minutach ręce nadają się do rozmrażania.

Spacery oczywiście musowo, tyle że ograniczone do szybkiej przebieżki po drodze.

A potem tłok przy kozie:)

Kangur dalej zamarza na środku podwórka, bo w taki mróz trudno oczekiwać, by ktoś kładł się pod samochodem i coś tam przykręcał. Ale za to przyjechało drewno! (także to zwalone przed pensjonatem wróciło na właściwe miejsce). Bo nasza drewutnia po raz pierwszy w życiu zaświeciła pustką.

Nul. Zero drewna. Same wióry.

Cała fura drewna za stodołą oznacza robotę.

I gdy tak Robert rąbał grubsze kawałki badyli, a ja zbierałam na taczkę chudsze, takie co to się zmieszczą bez rąbania do pieca i woziłam do drewutni, przeleciał nisko nad naszą głową bielik. I znowu musicie mi wierzyć na słowo, bo zanim dobrnęłam do aparatu, ptaszysko już było nad jeziorem.

owszem, bielik jest na tym zdjęciu, tyle że w takim rozmiarze, że go nie widać:)

tu wycięty z tamtego zdjęcia

Te tropy za płotem prowadzą z zagajnika na górce do gałęzi przy ognisku. Od zmierzchu do świtu przychodzą do nas sarenki. Podgryzają sobie świeże pędy śliwkowe z wycinki w sadzie, a psy dostają szału. Dziś była pierwsza noc, gdy było TYLKO -18, a za dnia jest -5. Istne lato:) W każdym razie czuć wiosnę, czego dowodem Lodzia - zajączek.

Komentarze

Grażyna, 2011/02/26 15:02
Mieszkając w takich miejscach należy polubić zimno choć trochę, bo inaczej trudno to chyba znieść. I tak wam zazdroszczę i też tak zamierzamy skończyć: na wyczuwaniu wiosny własnymi nozdrzami i takiej chmarze zwierzaków i robieniu tego, co się kocha a na razie mogę tylko śledzić takich jak Wy i życzyć dużo zdrowia no i wiosny wokół a w sercu zawsze. Pozdrawiam serdecznie Przebrzydły mieszczuch piszący te słowa przy gorącym miejskim kaloryferze Grażyna
ania, 2011/02/26 22:19
Nie wiem, czy da się polubić ten klimat, ale klimat to po prostu jeden z kosztów, a bilans wciąż dodatni:) Dziękujemy za życzenia i pozdrawiamy wszystkich kaloryferowców:)
Aurela, 2011/02/27 11:43
Jestem za tym co pisze Pani Grażynka;) Serdeczności dla zawadzkich super gospodarzy;)))))
Skomentuj:
AMOPA
 
 
wyz_jak_dzwon.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika