12 kwietnia 2016

You Cannot Be Serious

Dziś o 10 rano nad jeziorem była kontrola z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie. Byliśmy naiwnie pełni optymizmu.
Szanowna komisja w osobie pani Krystyny Okrasińskiej-Siergiej (i przy milczącej aprobacie pana Cezarego Wiszniewskiego) wypowiedziała się, że nie ma problemu na brzegu. Jest swobodne przejście.
Oczywiście nie do nich należy decyzja, spisali protokół, natomiast komisja wypowiedziała swoje zdanie głośno przy wszystkich, w tym przy zadowolonym z siebie sąsiedzie. Przy takim zdaniu tych państwa nie jesteśmy dobrej myśli. Przy okazji - nadleśnictwo reprezentowane przez dwóch panów (ze straży leśnej) kolejny raz wykazało olewstwo - nie mieli żadnych uwag a ich stanowisko można by określić kolejny raz: „mamy w dupie co tu się dzieje”. I nie zamierzam przepraszać za to stwierdzenie faktu.
Jedyny właściwy komentarz do tego wydarzenia i słów pani w czapce przy udziale smętnego młodzieńca, dzięki Bartkowi:

I właściwie nie ma co więcej pisać. To jest jakaś farsa, zły sen. Szybko się stamtąd ulotniłam, bo mi ciśnienie wzrosło już po 5 minutach i jak powszechnie wiadomo;) jako niekulturalna osoba zaraz bym nie wytrzymała i nawrzucała temu i owemu. Robert nie wytrzymał tylko raz, gdy sąsiad mu się wcinał i nie pozwalał wypowiedzieć zdania, nazwał go dzięciołem i kazał zamknąć;) co i tak go podziwiam a dzięcioły oczywiście przepraszamy:) Jeszcze tylko dodam, że Robert pewnie odchoruje tę kontrolę w zimnicy, bo trwała 2,5 godz. a sąsiad nie wpuścił ich do domu na spisywanie protokołu, bo „tego pana do domu nie wpuści”.

To ja tylko przypomnę, jak wygląda swobodne przejście wzdłuż brzegu jeziora będącego, jak się dowiedziałam, w zlewni rzeki Biebrzy!

jeszcze z łódką

łódkę łaskawie zastąpiono rowerem wodnym

Zmuszeni przesunąć plażę, by nie narażać naszych gości na kontakt z tym bezprawiem i ohydztwem sąsiadów, mamy pewien problem:( Nasza nowa plaża teraz wygląda tak i z powodu bobrów lepiej wyglądać raczej nie będzie:

a tu kamień na brzegu:( (więcej zdjęć w albumie A co słychać nad jeziorem )

Na pocieszenie - Belfegorek ma się lepiej, pomalutku chodzi na spacery przez łąki!

więcej w albumie Obiecane pochmurne zdjęcia o tym, jak się zazieleniło

PS.

Zdjęcie dowodowe (z 23 grudnia 2014), że gdy sąsiad stawiał płot, ostatni słupek był w tafli jeziora.

Oczywiście po to, by mógł go osadzić, musiał wykorzystać nasypany przez siebie piach i wywalony do wody żwir. Owszem, w tym miejscu rosło drzewo i wrzucenie piachu powiększyło cypelek na którym kiedyś stało, jednak cypelek nie był tak duży, jak na tym zdjęciu, dopóki sąsiedzi nie wypłycili jeziora. Zresztą co tu pisać, piach każdy widzi, a nad naszym jeziorem piasku nie ma.

Komentarze

Bartek, 2016/04/12 14:07
Gdzie jest to swobodne przejście? Że niby przez furtkę? Że to RZGW wystarczy? Przecież tam nie ma dzwonka, to jak ktoś ma swobodnie przejść, zresztą nawet z dzwonkiem to już nie jest swobodnie. Proponuję jak będziecie mieli znajomych gości i my jak będziemy w Zawadach to urządzić taki happennig kilkudniowy pt. swobodne przechodzenie brzegiem jeziora do plaży gminnej i z powrotem. Nagramy filmy jak wygląda to swobodne przejście i wyślemy RZGW.

Robert, powiedz jak możesz co to dla pani inspektor było to swobodne przejście? Jak to możliwe, że to co jest jest dla nich ok?
Robert Maluchnik, 2016/04/12 16:46
Furtka się uchyliła (otwiera się jakieś 30 stopni, bo dalej przeszkadza zasadzony krzak), Pani miała kalosze więc weszła w wodę i się przesmyknęła ocierając się o tenże krzak. Na tabliczkę 'Uwaga pies' nie zwróciła uwagi. Ja potem dodałem, że na siłę to może przejść zdrowy, dorosły człowiek co to ma dwie wolne ręce, kalosze i nie boi się 90-cio kilogramowych psów. Reszta, czyli zwierzyna, niepełnosprawni, inwalidzi i dzieci tudzież zupełnie normalni dorośli ludzie bojący się bydlaków większych od siebie nie przejdzie.
Co ciekawe Pan ze Straży Leśnej zapytany wprost powiedział, że nie widzi ŻADNEGO problemu w tym, że zwierzyna nie ma przejścia.
Na szczęście w protokole są tylko suche fakty, metry i opis ogrodzenia a nie opinie Pań i Panów tam obecnych. I na szczęście to nie Ci kontrolerzy będą decydować co dalej.
Ustawa Prawo Wodne nie zezwala na "grodzenie nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu". Nie ma tam mowy o furtkach. A 'swoboda' to chyba pojęcie bardzo względne. A sąsiad jak na JW przystało znów kłamał, że budując ten płot w obecnej wersji ostatni słupek stawiał na lądzie a nie w wodzie.
Robert Maluchnik, 2016/04/12 18:20
Dla Bartka (i nie tylko) jeszcze jedna refleksja.
Wokół jeziora Głębokiego wszystko co żyje mogło naprawdę swobodnie przechodzić przez tysiąc lat a pewnie i po prostu od początku świata.
Żadnemu z poprzednich właścicieli nie przychodziło do głowy, żeby grodzić. W ogóle grodzić. Pamiętacie płot ś.p. Maciejewskiego?
Nie pamiętacie, bo go nie było. Kolejni właściciele, już z W-wy, bardzo bogaci, postawili ogrodzenie i skończyli je za daleko 'w jezioro' ale przyznali się do błędu, zrozumieli spokojne argumenty wypowiedziane ludzkim głosem, dotarło do nich, że nie są sami na tym odludnym i dzikim kawałku ziemi. I rozebrali kilka metrów z każdej strony, tak że przynajmniej nad wodą nie było zapory nie do przebycia.
Aż nastali wybrańcy Boga, jedyni sprawiedliwi którzy będą zbawieni. Panowie i władcy na tym co kupili i wszędzie wokół gdzie przyjdzie im ochota. Uznający jedynie prawo boskie i mówiący wprost, że prawa ludzkie ich nie interesują. Nie wiem co to za Bóg ale zmilczę już w tym temacie, bo nie jestem kompetentny.

Najsmutniejsze jest to, że w tym przypadku prawa ludzkie wydają się interesować tylko nas. A to nie jest jezioro nasze ani w połowie nasze ani nie sąsiadów.
Wiecie jaki to jest piękny spacer - przejść wokół jeziora?
Obecni stali mieszkańcy Zawad (nie ma ich już wielu) może po prostu nie chodzą nad jeziorem, nie mają pozwoleń na łowienie ryb, nie zbierają grzybów w tej okolicy.
No ale jest spora rzesza przyjezdnych, mających domy we wsi. Niektórzy korzystają z naszego zejścia do wody. I wszyscy wyłączyli jezioro Głębokie z tras swoich wędrówek. Nikt nie widzi problemu, nie dzwoni na policję, wszyscy dają się w taki czy inny sposób gwałcić czy pozwalają ograniczać swoje prawa i swoją wolność.
Dla świętego spokoju i z lenistwa jak sądzę. Wszyscy (prawie) przyznają nam rację i nikt nic nie zrobił. Wielu nam współczuło, gdy pies zza płotu zagryzł nam kotkę ale nikomu nie przeszkadzały dwa bydlaki sąsiadów wałęsające się i dzwoniące po wsi i po polach.

Wszyscy przyjaciele i znajomi dalej będą mile widziani na naszej ziemi i nad wodą i nikogo nie będę prosił o interwencje czy dzwonienie na 997 ale jest mi po prostu smutno i dziwię się, że tyle w nas wciąż z pańszczyźnianego chłopa. Tak, w nas, bo ja czasem też łapię się na myśleniu, którędy mam wracać ale póki co zawsze wybieram drogę nad jeziorem.
A kiedyś PO PROSTU szedłem...
Ewa U., 2016/04/12 17:26
Zbieram szczękę z podłogi. Jak można zaprzeczać oczywistym faktom? W tzw. żywe oczy! Zdaje się, że trzeba zrobić happenning i kogoś podtopić, albo pogryźć. Nie powiem kogo.
z FB, 2016/04/12 20:52
Gabriela Z: Szok(((

Dorota Ł-T: To co teraz?:( Jeśli w nich była cała nadzieja?

Galeria Wiejska: Wyspy Zielonego Przylądka:(

Dorota Ł-T: :(

Bartosz S: Nie no, kurwa. https://youtu.be/ekQ_Ja02gTY

Galeria Wiejska: tak, to dobry komentarz, tylko ta pani w kapilutku i smutny młodzieniec mogliby nie skumać..

Bartosz S: To warszawskie RZGW?

Galeria Wiejska: Warszawskie, ale z siedzibą chyba w Giżycku

Kasia G: jaka jest definicja "swobodnego przejscia"? ze sie da isc po brzegu, czy po wodzie? Dal rade ktos z tej komisji przejsc z dzialki na dzialke? Czy ta definicja odnosi sie tylko do zwierzakow (ptakow, ryb)? :(

Galeria Wiejska: zwierzaki inne niż latające i pływające z pewnością tu nie przejdą, bo sobie nie otworzą furtki, komisja miała kalosze:)

Bartosz S: Ta furtka jest stale zamknięta, czy stale otwarta? Furtka z drugiej strony działki sąsiadów jest otwarta czy zamknięta?

Galeria Wiejska: otwarta w tej chwili

Gabriela Z: Rece opadaja((czy oni wszedzie maja uklady???

Galeria Wiejska: wg spiskowej teorii skoro to mafia... ale sądzę, że chodzi o to, by się nie narobić, nie musieć się sądzić, więc najlepiej uznać, że wszystko OK:(

Gabriela Z: Brak slow co za ludzie((

Kasia P: Masakra .........................

Zbigniew S: Podaj skład tej komisji... warto rozpowszechnić info o tak rozgarniętych urzędnikach...

Aurela: i nogi i ręce opadają tumiwisizm wiecznie żywy;(

Ewa T-R: Nie poddawajcie sie. (Y)

Galeria Wiejska: dzięki, próbujemy, choć to coraz trudniejsze:(
Monika, North Carolina, 2016/04/13 05:10
Bardzo smutne, ze prawdziwe.
Jednak dla mnie - calkiem do przewidzenia. Coz... Sad sadem, urzad urzedem, ale "uklady", szczegolnie te na prowincji - sa nie do ruszenia. Zawsze i wszedzie, na calym swiecie, w kazdym ustroju.
Wspolczuje i zycze Wam duzo tolerancji na dziejace sie krzyczaca niesprawiedliwosc i proste, wyraznie widoczne zlo.
Maciek, 2016/04/13 11:44
Nie denerwujcie sie, na calym swiecie urzednicy staraja sie postepowac jak najbardziej nijako i zachwawczo.
Mam nadzieje ze w sprawozdaniu nie napisza ze przeszli na druga strone i poglaskali Brysia, ktory przyjaznie merdal ogonkiem.
Swoja droga jak sie patrzy na zdjecie tej plastikowej motorowki to trudno znalezdz brzydszy i glupszy przedmiot w calej Polsce i szkoda ze akurat wy musicie na to patrzec.

Poczekajcie na sprawozdanie i pamietajcie ze liczy sie wynik piatego seta.
Bartek, 2016/04/13 16:41
Z mojego punktu widzenia to jest tak, że jak ktoś robi rzeczy ludzkim umysłem niepojęte, np. stawia płot gdzie nie powinien, albo olewa wyroki trybunału konstytucyjnego to reakcja osłupienia tymi działaniami jest silna i trudno z osłupienia wychodzić. Owszem, jeszcze trudniej jak płot jest nie pod nosem tylko w miejscu bliskim sercu, a trybunał też daleko. Nie chcę się tłumaczyć z bierności i chętnie skonsultuję rzeczy, które mógłbym zrobić. Zwłaszcza, że różne działania podejmowane niespójnie mogłyby być przeciwskuteczne.


Rozumiem, że nie chcesz prosić o interwencje znajomych, ale ja chętnie zobaczyłbym na ile mogę pomóc i np. mi by pomogło porozmawiać, co osobiście mógłbym zrobić dla tej sprawy. Jakby się okazało, że bym nie mógł, bo bym się przestraszył / nie miał siły / nie miał czasu to pozostawałoby mi liczyć na to, że mnie za to nie znielubicie i może jakieś wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony z rozmowy mogłyby też się wziąć pomysły na to, co realnie można zrobić.


Jak do tej pory realnie przychodzi mi do głowy po prostu żądać przejścia plażą jak tam jestem lub monitować w urzędach korzystając z prawa do informacji publicznej, czyli oddziaływanie przez nacisk.
ania, 2016/04/13 17:52
Dzięki Bartek. Owszem, jest coś, co możesz zrobić, mam nadzieję niedużym kosztem, napiszę w prywatnej wiadomości!
Skomentuj:
NVFUR
 
 
you_cannot_be_serious.txt · ostatnio zmienione: 2016/04/24 14:47 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika