13 lipca 2013

Za dużo na jeden raz

Nieprzyzwoicie dawno nie pisałam. Przez ten czas przeszłam różne stany, w tym stan „kupcie mi bilet na bezludną wyspę w jedną stronę”, ale od dziś mam urlop od połowy życia więc mi przeszło. Końcówka przedurlopowa była straszna. Jeszcze z dwa lata tak wytrzymam, później raczej nie dam rady. Za stara jestem. Pacjenci, warsztaty, sprzątanie pensjonacików… Dobrze, że pomagała mi Madzia lub Agnieszka, bo sama bym padła i przedostatni nius byłby ostatnim.

Dziś luzik. Do posprzątania tylko jeden pokój z łazienką, jutro też tylko dwójka na górce, wczoraj apartament, zresztą niepotrzebnie, bo pan odwołał, a kazał sobie złączyć łóżka w pokoju, w którym w wakacje zawsze są rozłączne, więc niepotrzebna robota. Wczoraj w ogóle był pechowy dzień. Najpierw jedna pani odwołała pobyt w dwójce od czwartku, bo jej się mąż połamał na rowerze, potem pan zadzwonił i ściemniał, w rezultacie od dziś stoi pusty apartament przez tydzień:) Człowiek czeka cały rok na te góry złota z sezonu, a tu figa. Może ktoś ma ochotę wpaść do Zawad? Od jutra obiecuję piękną pogodę.
Zresztą u nas zawsze jest ładna pogoda:)

więcej zdjęć ze spaceru w albumie Lipiec komórką

zwłaszcza o świcie czego więcej w albumie Przed świtem i po

Wyjechała wszelka dzieciarnia z podwórka, Gucio kilka dni temu z mamą do Warszawy, został Borys, któremu wczoraj towarzyszyłam na rowerze w biegu do Cichego – odsadził mnie z 200 m i nawet z górki nie udało mi się go dogonić;).

Od dwóch dni deszcz więc tony prania czekają po gościach, pływam moknąc od spodu i z góry, ale woda nieprzyzwoicie wciąż ciepła.

A w komputerze tony zdjęć czekają na wstawienie. No więc wstawiam, ale sama nie wiem, jak się do tego zabrać. Tyle się zdarzyło od ostatniego niusa…

Guciowe wakacje w Zawadach były wyjątkowo długie, trzy tygodnie chodzenia za dziadkiem, który na ogół czasu nie miał, ale czasem go znajdował…

Z zaległości, Szuwarek doszedł do stanu „takiego sobie” i boję się, że na tym skończy. Nie wiemy, czy to wynik przygody nadrzecznej, czy już wcześniej z nim było coś nie tak. Jest nieco jak zombi, nieco bez kontaktu, ucieka od doktora Jakuszki, jeśli można nazwać ucieczką chodzenie w tempie Szuwarka, raz nawet nie było go 3 dni, zanim go dr spotkał na ulicy. Teraz Szuwarek jest uwiązany do czasu „gdy nas pokocha” (słowa dr Jakuszki). Ma długi lekki łańcuch, mieszka w wygodnej budce w ogrodzie, bo w domu inne psy go napastowały. Na ogół wyleguje się na trawie i lubi głaskanie. Brat doktora przyznał się, że zanim nastąpił szuwarkowy przełom, był taki moment (gdy Szuwarek wciąż był na kroplówce i cewnikowany), że rozważali uśpienie, żeby go nie męczyć. I to własnie wtedy, gdy o tym rozmawiali, Szuwarek postanowił wstać, zacząć jeść i sikać sam.

W międzyczasie mieliśmy też pietra związanego z Piesem, bo przyszła pora (znaczy przyszła dawno, ale jakoś nam było nie po drodze) wyczyścić mu zęby…

Przy okazji Piesa zaległości zwierzakowe, zwłaszcza kociarnia, której zawsze mało Oli z Katowic:)

W Domku na górce dziś kolejna zmiana gości, tydzień temu wyjechali chłopaki z Klarą, a już tak czuliśmy się, jakby to był ich domek:)

Mieliśmy parę przyrodniczych przygód, o których na końcu stosownej części w Domenie Ptaki a w Domku wciąż odbiera TV Puszcza .

Tydzień temu w ogóle był zwariowany dzień. Zmiana turnusu na górce. Przyjechał przyjaciel Roberta z dzieciństwa, który jest teraz taksówkarzem i dzięki temu, że spiknęliśmy go z chłopakami, wreszcie nas odwiedził! Przyjechała babcia Ewa i dziadek Janusz i była to niespodzianka urodzinowa dla Gucia. Bo był 6 lipca, 4. urodziny Gucia…

Komentarze

Skomentuj:
XPSDC
 
 
za_duzo_na_jeden_raz.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/09 23:26 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika