20 października 2017

Żaden tytuł nie przychodzi mi do głowy

Mija równo rok, jak umarł Bilbo. Zajrzałam do tamtego niusa i płaczę. Ale dziś jedyny wolny wieczór, pora coś skrobnąć.
Jesień na całego, od jakiegoś czasu zero gości, a my nadal gonimy w piętkę. Jesienne porządki, niespodziewany remont i sprzątanie po Pod tulipanem, zaległe, bo wciąż lało, pranie, ja tydzień temu w Warszawie, do której jechałam nieżywa… Trzy dni przed wyjazdem załatwiły mnie ruskie pierogi z cebulką. Wieczorem po pracy. Popite piwem. Nie wiem, co im było, czy tylko pora i smażone z bąbelkami, ale chyba jednak jakaś zaraza w nich tkwiła, bo umierałam dni cztery. Cztery dni nic nie jadłam, tylko piłam przegotowaną wodę z cytryną. I w tym bólu i głodzie pracowałam na dwóch etatach, w tym na nocną zmianę. Zaczęłam coś jeść w sobotę, w niedzielę wróciłam do domu, do dziś jakiś taki lewy mam brzuch…

ale ten widok po zjechaniu w drogę nad jezioro przywrócił mnie do żywych

Od poniedziałku znowu kierat, w czwartkową niedzielę padłam wieczorem na pysk, choć misa na zamówienie… Dziś też nie miałam siły, stąd nius, bo jednak wymaga mniej wysiłku. Misa jutro.

piękna złota jesień rankami osnuta mgłą

Więc nie mam głębszych przemyśleń. Znaczy mam, jedno. Gdy jeszcze raz napiszę, że gonię w piętkę i że jak nie wyjadę gdzieś oderwać się, to… kopnijcie mnie wirtualnie w tyłek i napiszcie „to zrób to zamiast marudzić”. Już kiedyś ustaliliśmy, że sama wsiadłam w ten autobus, nikt mnie nie wpychał. Fakt. Wysiąść z niego nie mogę, zbyt wiele zobowiązań, a jestem zbyt poważna i odpowiedzialna. Wyniosą mnie z niego, ale zanim umrę, na moment chyba mogę wyskoczyć?;)

Ostatnio Loczek (tak mówią na naszego sąsiada z powodu blond kędziorków przy pucatej twarzy) chodził z jakąś sierotką po Cichym, pukał ludziom do drzwi i pytał, czy myślą o śmierci. Tak panie Loczek, codziennie myślę o śmierci, dziś też, ale to moja prywatna sprawa. I żaden Bóg nie ma z tym nic wspólnego. Ani z tym, że pokarał mnie takim sąsiadem. Sami sobie jesteśmy winni. Trzeba było słuchać, gdy jak dzieciak trzyletni zareagował na wiadomość, że oprócz niego są jeszcze inni, którzy chcą obejrzeć dom obok. Że jak to, przecież był pierwszy, jemu się należy. Puściliśmy mimo uszu chcąc jak najszybciej odzyskać dostęp do jeziora i nasz ogród. No to teraz z takim narcyzem trzyletnim i jego bierno-agresywną żoną przyszło nam sąsiadować i wąchać ich kupę na brzegu. A swoją drogą - ŚJ to taki realny spam;) Nie prosisz, nie zapraszasz, a przychodzi.

Przy okazji. Tych, którzy czytają bez zrozumienia, co piszę, informuję, że tolerancja tolerancją, a wytykanie głupoty, wytykaniem. W końcu to mój zawód:) I jeszcze mi za to płacą:) Chcę przez to napisać, że nie umiem inaczej. Rozumiem indoktrynację, trudne dzieciństwo, lęki i mechanizmy obronne, ale po to bozia dała nam mózg, byśmy go używali. Amen.

Kiedyś obiecywałam, że pokażę, co można z tej okropnej budy na zakręcie wykrzesać. Jest na sprzedaż. Marzą mi się jacyś normalni ludzie, którzy rozgrodzą ciek wodny, przesadzą ten rządek tuj szpecący krajobraz i nie będą rozjeżdżać mi psów. Na uregulowaną rzeczkę już nikt nic nie poradzi, ale może przynajmniej zezwoli, by porosła czymś naturalnym. I żeby jeszcze tak Magdalenkę szlag trafił i nad jeziorem wrócił normalny krajobraz… Marzenie ściętej głowy;)

kamienie oczywiście szare, nie takie jakieś brązowe, jak tutaj, ale wiecie o co chodzi - zamiast białego tynku deski z rozbiórki, a poniżej obłożone kamieniem polnym i już by wystarczyło (oczywiście po tym, jak rozbierze się te szpetne okapy, które ze zdjęcia wycięłam)

Jesień mogłaby trwać i trwać, gdyby nie zimna woda w jeziorze, całkiem mi ta pora pasi. Oczywiście o ile nie leje. A deszcz padał i padał. Od tygodnia jest tak pięknie.

I koło Domku na górce:

Dobry to moment na odrabianie podwórzowych zaległości.

Wreszcie doczekałam domku ogrodnika. Jeszcze z braku czasu pusty. Jutro. Tak jak wiklinowe płotki. I kamiennych ścieżek ciąg dalszy, tam, gdzie się trawa nie ima. Na podwórzu robota wre.

W Pensjonaciku nieoczekiwany remont. Na dole, bo na górze budowa też w toku:) Od 10 lat dziury między ścianami a pułapem czekały na wypełnienie. Drodzy goście, mam nadzieję, że przestaniecie słyszeć, co szepczą w drugim pokoju:) Po wypełnieniu dziur zostały wszystkie ściany na szczytach do pomalowania - i weź tu dobierz farby w odpowiednich kolorach! To była moja robota, tak jak i odklejanie taśmy malarskiej i sprzątanie, co się nakruszy. A się nakruszyło!

Tak więc po powrocie z Warszawy z deszczu wpadłam pod rynnę. Bo w Warszawie, na Kochanowskiego…
Z soboty na niedzielę pracowałyśmy z Madzią na nocną zmianę.

z początku miałyśmy pomocników

ale padli;)

Zanim nastąpi nius wnętrzarski, uchylam rąbka tajemnicy:

bałwany już na miejscu

marchewki w kuchni, a dlaczego - musicie poczekać na właściwy nius

i oczywiście badziewiacy z westwingu znowu przysłali uszkodzony towar:( i jak zawsze mieli tylko jeden taki stolik, więc skończyło się na upuście pięć dych

Jak ja bym chciała się z nimi zamienić!

Na pocieszenie kolejna zdobycz z lumpexu:

po 2 zł jeden, 5 małych i 1 duży, pięknie, nieprawdaż???

Pozazdrościliście!:) (należy wejść w dymek)

No dobrze, kończmy tę nierówną walkę. Ostatnie dni takiej jesieni. Napawajcie się!

więcej w albumie Spacer wyjątkowo po południu

No i marcinki w pełnym rozkwicie.

Ale dzikie wino traci już liście:( Zaraz zima.

*

Wasze reakcje na FB:

Komentarze

Monika, North Carolina, 2017/10/21 01:24
Marchewy (bo przeciez nie marchewki), sa tak zaskakujace, ze umieram z ciekawosci, po co i dlaczego.
Wnuki Wam fajnie rosna. Gustaw juz maly mezczyzna. Do taty podobny, gdy byl w jego wieku. Pamietam, pamietam...
Żaneta, 2017/10/22 01:31
Piękna jesień jest tego roku.U mnie kumaki przepięknie się przebarwiają, przyjmując na koniec czerwonokrwisty kolor. Bajecznie to wygląda. A co do wypoczynku,jednak warto byłoby gdzieś pojechać i trochę się pobyczyć ?
ania, 2017/10/22 02:13
No właśnie zaczęłam sprawdzać last minute;)
Skomentuj:
QJUAR
 
 
zaden_tytul_nie_przychodzi_mi_do_glowy.txt · ostatnio zmienione: 2017/10/21 12:26 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika