WYSOKA NAGRODA ZA ZNALEZIENIE MIODZIA!

5 listopada 2016

Zaginął Miodzio!!!

Robię co mogę, żeby nie zwariować. Dlatego piszę niusa, w nadziei, że ja tu sobie będę pisać, a on jak gdyby nigdy nic zaraz stuknie okienkiem. Trzymam się myśli, że dojrzał przedwcześnie i poszedł w tango. Nie ma go od rana. Widziałam go ostatnio skoro świt, Robert twierdzi, że gdy wstawał, koło ósmej, ale odkąd zakryłam jedzenie Miodzia talerzykiem, nie podbierał. Przeszukane wszystkie kąty, zamykane pomieszczenia, nawoływane wielokrotnie, nasłuchiwane, dwa razy przez okoliczne łąki, objazd wsi całej… Ludzie okoliczni, błagam, dajcie znać, jeśli ktoś Miodzia widział!

Jest godzina 19.50, Miodzia nie ma ;(

ostatnie zdjęcie Miodzia, jak leży u Czarliego:

Komentarze u Roberta:

Komentarze na fanpejdżu:

Skoro mam nie uprawiać czarnowidztwa, a o myśleniu pozytywnym wiecie, co sądzę, napiszę co poza tym. Na przykład co poza Czarlim, który zdominował niusy, a przecież nie tylko jest on. Gdy Czarli przyjechał, mieliśmy pełen pensjonacik gości, ale może raz z nimi rozmawiałam przez to wszystko. Znaczy przez biednego psa, który ledwo żył do wczoraj, aż daliśmy mu psychotropy i wreszcie się uspokoił.

tymczasem zbieractwo kwitło jak zawsze, gdy przyjeżdża Andrzej (tu koło szkoły, gdzie najlepsze wyniki)

Mieli piękną pogodę w sobotę

Przedwczoraj została zniszczona bobrowa tama na naszej ziemi, ta na zakręcie:(

Wyglądała tak:

a teraz tak:

U Roberta komentarze:

Kupa sąsiadów wciąż śmierdzi oczywiście. 17 listopada kolejna rozprawa, akurat w dniu, gdy wyjeżdżam do Warszawy i baaardzo mi to nie pasuje, nie mówiąc o tym, że tyle zmarnowanego życia a jeszcze te pieprzone rozprawy w nieskończoność:( Miałam pójść w W-wie do lekarza od oka i nie pójdę, bo potem już nie mam kiedy. Jedynie mogę w czwartek wcześniej pojechać, ale tym razem nie pojadę. Na powiece od wewnątrz od stanu zapalnego zrobiło mi się jakieś cuś, uwiera, ale przede wszystkim mam opuchniętą powiekę, która opada mi na oko i wyglądam jak Mongoł.

Same nieszczęścia, a robota piętrzy się i kumuluje:(

No i Czarli:

Nie będę się powtarzać z opisem, więc osadzam (tak się to nazywa):

I równo tydzień u nas, czyli dziś:

na spacerze spożywa trawę

A tu na sznurku Belfegora, żeby mógł nam towarzyszyć w robotach porządkowych:

jest dużo spokojniejszy, chociaż tu akurat z podwiniętym ogonem, bo dopiero przyzwyczaja się do nowej sytuacji

A Miodzia wciąż nie ma:((((
Miodzinku błagam wróć!

Komentarze

Monika Rybak, 2016/11/05 23:52
Jestem emocjonalnie,jako Kocia Mama, związana z Miodziem, choćby on line, bo dopiero w styczniu poznam go osobiście.Piękny kot z charakterem, więc poszedłem, jak każdy nastolatek, swoją drogą. I jak niepokorny nastolatek w końcu wróci do domu. Razem z moimi kotami trzymamy kciuki i łapki za szybki powrót syna marnotrawnego do domu.

A tak na marginesie problemu:Pani Aniu, przepiękne zdjęcia!
Monika, North Carolina, 2016/11/06 09:11
Miodziu, nie martw Ani. Wracaj szybko do domu!

Moje kotki, jak czasem pojda w las... Oj, martwie sie czasami cala noc, i do rana nie spie.
Skomentuj:
NDOWS
 
 
zaginal_miodzio.txt · ostatnio zmienione: 2016/11/07 23:50 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika