27 czerwca 2020

Zanim udamy się na emigrację

Wprawdzie Robert się odgraża, że gdy wygra wiadomo kto, on wybywa z tego kraju, to nie zacierajcie rączek ci, którzy chętnie byście się nas pozbyli :-) Ja osobiście zamierzam udać się na emigrację wewnętrzną i tam właśnie przeczekać do lepszych czasów. Na razie udajemy się na wybory i gdy będziecie to czytać, pewnie będziemy już po. A poza tym Robert wciąż powtarza: patyczaki! gdy narzekam na obgryzione rośliny. Nie zrobimy jednak z nich kebabów, mimo że Frędzel jest chory, coraz drożej kosztuje, drożej niż baranina z niego i skóra na rękawiczki. Podobno z owiec kameruńskich najlepsza. Tak pewnie by skończył gdzie indziej, bo zwierzęta gospodarskie ubija się albo utylizuje, a nie leczy z uciążliwych chorób :-( Miał świerzba, a skoro on to i Mała/Dzidka, ale nie świerzb Frędzla jest problemem (dostał dziś trzeci zastrzyk) tylko niegojąca się skóra na karku. Drżeliśmy o jego życie, bo rozpadliny skórne były dość głębokie i jakby uszkodziły więzadło karkowe, byłoby po baranku. Też muszyca, czyli wtedy, gdy muchy złożą larwy, może prowadzić do śmierci. Wciąż nie jest dobrze z Frędzelkiem, ale zagrożenia raczej już nie ma i pomału chyba się goi. Niestety wilgoć i upały nie sprzyjają leczeniu zmian skórnych. Poza tym goście, goście, goście, sezon w pełni, ja padam na pysk i marzę o urlopie, czyli zawadzka norma o tej porze roku. Pewne tematy zmilczymy, choć coraz mi trudniej. Reszta niżej, sukcesywnie, jak to bywa w sezonie ;-)

Może zacznijmy od baranków, skoro już tyle we wstępie. Poza faktem, że narobiły zamieszania, miały kosić podwórze a nie być arborystami i produkować dzikie wino i róże w postaci wysokopiennej…

oraz malwy w postaci kikutów…

miały sprzątać sad, ale się wypięły,

więc sad sprząta Robert dla owiec…

to niestety Frędzelek przestał być ufnym, drapiącym kopytkiem po głaski barankiem, bo wciąż go musimy męczyć :-(

tu widać że ma rozpadliny, z początku dezynfekowałam i smarowałam propolisem, niestety ze skutkiem niewielkim; po wizycie weta, który zdiagnozował świerzb, psikaliśmy dziegciem, ale też nie pomogło

tu ciężko obrażone po skotłowaniu, zastrzykach i korekcji racic u Frędzla

Niestety Frędzel ma w tym miejscu bardzo zrogowaciałą skórę (bo blisko rogów), fałdy na szyi i to wszystko słabo się goi :-(

W końcu zadzwoniliśmy do Rafała, naszego znajomego doświadczonego weterynarza, wg jego instrukcji Robert nakupował sprayów jak na graffiti;) w oleckim wetolu, tam też dostał odstraszacz much i nadmanganian potasu i zaczęliśmy przemalowywać Frędzelka na jedyny obowiązujący u nas kolor;) a potem przerabiać na pasującego Robertowi do beixa;) I tak się bawimy od kilku dni a Frędzel coraz mniej się broni, chyba uznał, że taki to jego tu los. Że może go nie zjedzą ale za to muszą malować.

Malutka bardzo się martwi o tatusia ale też się przyzwyczaja do tych scen

No dobrze, starczy tych scen drastycznych, pora na twórczość filmową Gustawa. Wejdźcie na jego profil na Tik Tok i zobaczcie więcej! (filmy z poprzedniego pobytu Gucia).

Film z Dzidką:

@airgus_yt

zalikuj jeżeli chcesz zobaczyć następne filmy z owieczkami##dc ##foryou ##foryoupage ##fyp ##dlaciebie ##foru ##4you ##4u ##4upage

♬ Hold On - Moguai,Cheat Codes

Film z Frędzlem, koniecznie z głosem!

@airgus_yt

DYSTANS##animals ##lol

♬ Run - AWOLNATION

Teraz coniusowa ostatnio miła wiadomość:

9 tysi, choć dziś jest już 9,3, czyli tysiąc na nius :)

I jeszcze jedna dobra - uroczyście otwarto drogę Duły-Cichy, którą jeżdżę do i z pracy. Skończyło się lawirowanie między dołami w asfalcie!

Za nami początek sezonu czyli długi bożocielny weekend. Na tydzień bożocielny przyjechał najpierw Gustaw z tatą, bo Gucio złapał kontuzję, nici więc były z meczów i treningów, a pływanie w jeziorze najlepsze. Potem, już na długi weekend, dojechała Ksenia z mamą.

przy szałasie odkryłam małą plantację czosnku niedźwiedziego!

Gustaw uczył się jeździć traktorkiem; koniec lenistwa, trzeba pomagać dziadkom!;)

i majstrował…

np. to!

Łubiny się rozszalały, choć teraz już mają z górki…

tu za jeziorem
a tu u nas ze spacerowym Ptysiem

Po długim weekendzie przyjechali stali goście górkowi, w tym Dorota, siostra Marysi, wolontariuszki z Palucha od Bilbusia i Czarlika. Dorota i Radek mają Foxy, która siedziała i z Bilbo i z Czarlim w boxie, i znalezioną w lesie Figę. Pod tulipanem za to był bulterier Jo Jo (Dżoł Dżoł) i border Gruzin, który zgłupiał wobec naszych Frędzli, które w ogóle nie czuły respektu (Gruzin uczony jest pasania owiec) a poza tym wypuszczał się samopas na psie spacery.

Jezioro ciepłe jak zupa.

więcej ostatniego jeziora w albumie Nad jeziorem ostatnie pięć dni

A nad jeziorem…

coraz bliżej do sauny! Nawet rozchodniki zakwitły na dachu!

a to przemilczę

Za to w dolinie rzeki sianokosy i do połowy można iść (wcześniej trawa po pachy).

To zgaduj zgadula, ale i tak nie zgadniecie:) Na razie tajemnica!

Przyszła też kolej na zmianę crocsów:)

zużyły się okropnie, a ja wciąż zapominałam zasiąść do komputera, by zakupić nowe; w kocu Robert się nade mną zlitował

U nas też chodzą burze, ale na szczęście ostatnio głównie straszą.

więcej w albumie Szła, szła i nie doszła

Ta sama burza 17 czerwca, ale u Andrzeja Suleja:

Po burzy z poprzedniego niusa przyszła kolej na uniemożliwianie wlewania się wody do piwnicy. Wlewała się przez koci domek, czyli tam, którędy koty wchodzą do domu.

koci domek zdjęty by podmurować to i owo

burza kolejna wykazała cieknącą wodę po kominach - okazało się, że podbitka pod gąsiorami nieco się zużyła

Na stodole zawisły skarby z Augustowa

a dziś była zmiana turnusu, więc padaliśmy z nóg. Jutro powtórka z rozrywki.

dziś pod wieczór

Na koniec bardzo dobra wiadomość, choć łzy lecą… Nareszcie! Miejmy nadzieje, że to koniec Radys. W komentarzach osadzenia linki do artykułów, a tu Zrzutka na doprowadzenie do likwidacji Radys i na uratowane psy gdzie też opis akcji i filmiki.

Obóz koncentracyjny dla psów i kotów po roku tajnych przygotowań organizacji prozwierzęcych, by wejść tam z policją i prokuratorem, tajnych, by tym razem nie ukręcono temu głowy przez mafię zarabiających na cierpieniu zwierząt, przeszedł najgorsze oczekiwania…

Wstyd te gminy, które oddawały tam psy!!! Wstyd urzędasy, którzy chcieliście mieć z głowy i jak najtańsze pozbycie się problemu bezdomności zwierząt! Oby wam też dobrano się do tyłków! Bo co, niby nie wiedzieliście, co tam się dzieje?? Tacy naiwni jesteście, wierzycie, że za taką kwotę można utrzymać psa??

Tym czasem u nas…

Miś znowu przyprawił nas o bolące brzuchy, nie było go od 13 wczoraj do 10 dziś! wrrr

À propos tych, którym pseudokatolickie bielmo na oczy padło:


i jeden z komentarzy pod oddający sedno:
Doris Mvv: Ręce mi opadły 😡kuźwa wszystko mi opadło słuchając jego wypocin 😡😡czy on słyszy co wygaduje 😡😡😡

Na pocieszenie, że ludzie są różni, także wartościowi, obejrzyjcie te wspaniałe „deskale” Arkadiusza Andrejkowa. Człowiek robi to za darmo, by przechować w ten sposób wspomnienia!

A jeśli ktoś z Mazur chciałby się czegoś mądrego nauczyć, to może skorzystać z Projektu „Stawiamy na turystykę Warmii i Mazur” i wziąć udział w różnych kursach!

Komentarze

Monika, North Carolina, 2020/06/28 05:36
Szkoda Fredzelka, straszny bidak. Mam nadzieje, ze Malutka sie uchowa od tej choroby.
A Ptysio robi takie spiace figury, ze do cyrku by sie nadawal. Moze rozszerzycie oferte turystyczna o wystepy Ptyslawa?
Z dwojga zlego - to chyba dobrze, ze teraz sa w PL burze/deszcze, bo susza jeszcze przed miesiacem byla naprawde grozna. Tyle tylko, ze infrastruktura krajowa na tyle jest kiepska, ze w niektorych miejscach podtopienia i zniszczenia. Oby Wasze Zawady nie zaznaly krzywdy. Dobrego lata zycze.
ania, 2020/06/28 11:24
A Ty już? 😊 Nie zdążyłam jeszcze sczytać i opublikować na fejsie, a wierna czytaczka już!
Burze i gwałtowne ulewy nie ratują w stanie suszy, wręcz przeciwnie - porywają wody z gruntu do rzek i woda ucieka do morza zamiast być w glebie. Zwłaszcza gdy wciąż rowy melioracyjne z dawnych czasów temu pomagają i brak oczek śródpolnych, bo zasypane 😔
Ciemnoszara, 2020/06/28 11:23
Proponuję jeszcze raz sprawdzić tę ‘małą plantację czosnku niedźwiedziego”, gdyż jest to najprawdopodobniej konwalijka dwulistna (Maianthemum bifolium) – roślina toksyczna. Pozdrawiam
ania, 2020/06/28 11:26
Nie! Ja wiem, że trzeba uważać. Zresztą zrywać nie będę, w końcu chroniony. Pachnie czosnkiem! Mam taki sam, a raczej miałam, bo mi barany zjadły, w ogródku...
Ciemnoszara, 2020/06/28 11:50
Napisałam to ze względu na dzieci ( taki instynkt). Dorosły by pewnie przeżył. Ja tez mam czosnki niedźwiedzie.
ania, 2020/06/28 13:02
Dzieci to i niedźwiedziego by nie zjadły :) ale dzięki za czujność!
Skomentuj:
BKHKP
 
 
zanim_udamy_sie_na_emigracje.txt · ostatnio zmienione: 2020/06/29 12:13 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika