17 czerwca 2006

:zyczenia_ceramikow.jpg*

Zaskoczyliśmy wszystkich...

Znajomi gubią się w domysłach, dlaczego po 25 latach postanowiliśmy wziąć ślub. Może chodzi o dotacje z Unii, a może o becikowe. Ciąża była jednym z pomysłów, lecz czemu teraz, skoro narodziny naszego syna 24 lata temu nie skłoniły nas do tego… Więc może podatki, a może wstąpiliśmy do ZChN, albo jesteśmy przewidujący i w obecnych czasach lepiej być związkiem zalegalizowanym… Ale co to za legalizacja w Urzędzie Gminy? Szczerze mówiąc, sami zadawaliśmy sobie to pytanie PO CO NAM TO? padając na pysk podczas przedślubnych przygotowań :)

Na szczęcie zjechali do nas stali bywalcy Zawad: Piotr z Kasią, Mikołaj z Kasią i Dorota. Bez tej ekipy na pewno nie dalibyśmy rady. Pensjonat wciąż mało przypominał miejsce do spania dla gości. Pomoc w nerwowym wykańczaniu choć jednej łazienki, kładzenie podłogi pod karimaty, a także przygotowywanie miejsca na ognisko, bo bardziej przypominało pomieszanie kompostownika ze śmietnikiem, koszenie trawy, skręcanie kanapy, którą przywiozłyśmy z Dorotą na dachu samochodu wraz z kabiną prysznicową, mycie wiejskiego pojazdu ślubnego, rozbicie naszego kiermaszowego namiotu by robił za altankę nad stoły, szykowanie szybko psującego się jedzenia, prasowanie, podlewanie kwiatków, podczas gdy my zajmowaliśmy się baaardzo poważnymi sprawami lub ganianiem jak w ukropie w przekonaniu, że i tak się nie wyrobimy, i tak się nie uda…

Wszystkim medale za zasługi, dodatkowy za hart ducha dla Mikołaja - parę dni woził w swoim samochodzie cały alkohol na wesele i nie uronił ani kropelki :)

:slub01.jpeg :slub04.jpeg :slub05.jpeg

Do obowiązków naszej świadkowej Doroty (narzuconych sobie samej) należało pocieszanie zdezorientowanych psów i wyprowadzanie ich z tego rozgardiaszu na długie spacery. Jak widać na załączonym obrazku - Belfegor mocno zdezorientowany, żeby nie powiedzieć, zdegustowany

:slub02.jpeg

I w końcu nadszedł ten dzień - sobota, 17 czerwca, pierwszy w tym roku skwar czyli dobra wróżba na dalsze życie.
I jak zwykle na ostatnią chwilę, ubrani w odświętne mundurki...

:slub06.jpeg

popędziliśmy wiejskim pojazdem Roberta z europejską rejestracją (dzieło Piotra, naszego naczelnego grafika odpowiedzialnego za materiały reklamowe Galerii Wiejskiej)

:slub07.jpeg

Robert nie dał się nikomu zawieźć do ślubu, a w dodatku tak pędził, że zgubiliśmy jadący za nami orszak weselny. Ostał się ino za nami kurz szutrowej drogi do Sokółek.
W samo południe w Urzędzie Gminy w Kowalach Oleckich

:slub08.jpeg

przy dźwiękach „Do Ani” Kultu wkroczyliśmy do sali Urzędu Stanu Cywilnego. „Ja czekam trzeci dzień, patrzę na drzwi, czy przyjdzie ktoś od Ciebie, czy przyjdziesz Ty... Tak bardzo, bardzo kocham cię, tak bardzo potrzebuję cię...” - nic bardziej adekwatnego na taką chwilę!

:slub09.jpeg

Jeszcze tylko mowa o komórce rodzinnej, którą właśnie ;) zakładamy...
...no i stało się!

:slub10.jpeg

Potem nastąpiło wyprowadzenie świeżo upieczonych małżonków przy dźwiękach marszu Mendelsona. A na korytarzu na akordeonie i gitarze zagrała kapela. Akompaniamentem do zbierania drobniaków (no zgadnijcie, kto zebrał więcej!) i składania życzeń była „nasza” druga piosenka „Kocham Cię kochanie moje” Maanamu (te rozstania i powroty...), której Zojka i Stefan uczyli się cały wieczór i poranek przed.

:slub11.jpeg

Jeszcze tylko ogłoszenia parafialne na schodach naszego gustownego Urzędu Gminy (słynnego z tego, że zakazano w nim szczekania psom, miałczenia kotom i gęgania... po 22.00)

:slub12.jpeg

A po przyjeździe do domu pierwszy małżeński obowiazek Roberta (gdybym o tym pamiętała, może bym bardziej zadbała o linię)

:slub13.jpeg

Ostatnie gorączkowe przygotowania do weselnego przyjęcia

:slub14.jpeg :slub15.jpeg

I wreszcie prezenty! M. in. trzy komplety sztućców :) a i tak zabrakło widelców

:slub26.jpg

Wypróbowujemy małżeńskie fotele od MiŁOŚnika

:slub17.jpeg

I można się rzucić się na jedzenie :)

:slub19.jpeg

Pora na tort a właściwie torty weselne, w tym jeden pt. "Masakra" bo nieco się zmasakrował w podróży w Izy samochodzie

:slub20.jpeg

A potem to już ognisko weselne na polu za stodołą, początkowo bez ognia, gdzie upał sprawił, że po pierwszym kielonku większość na czas jakiś straciła ze sobą głębszy kontakt...

:slub18.jpeg

...ale gdy słońce zaszło, znów go odzyskano

:slub22.jpeg

No i wreszcie się wydało po co ten ślub!
Inaczej nie zebralibyśmy takiej ilości ludzi w Zawadach, by pomogli w rozstawieniu namiotu wojskowego :) Namiot przybył do nas z Bieszczad, a będzie służył do magazynowania desek i mebli do remontu, które trzeba gdzieś wynieść, by kontynuować budowę pensjonatu.

:slub23.jpeg :slub24.jpeg :slub25.jpeg

Ale to już było dnia następnego...
Pierwszego dnia NA NOWEJ DRODZE ŻYCIA
Wszystkim pięknie dziękujemy za przybycie, wsparcie, prezenty i życzenia, także od tych, którzy nie mogli być z nami w ten szalony dzień!

PS: odnośnie * przy pierwszym zdjęciu - cała strona wraz z życzeniami na blogu Darka Garncarz Nowator

Komentarze

Skomentuj:
EQWGE
 
 
zaskoczylismy_wszystkich.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika