18 stycznia 2009

przyuważyliśmy

Zawadzki komensalizm

Dla przypomnienia krótka lekcja biologii:

Komensalizm (współbiesiadnictwo; od łac. commensalis = współbiesiadnik) – jest najbardziej pierwotnym typem oddziaływania protekcyjnego. Typ zależności o charakterze symbiozy między dwoma lub więcej gatunkami, przy czym jeden z gatunków czerpie z tej zależności wyraźne korzyści, nie szkodząc pozostałym (np. rekin i podnawka; lew i hiena). Komensalizm jest więc współżyciem korzystnym dla jednego z partnerów, dla drugiego obojętnym.

Dziś rano Robert z pewnym oburzeniem zawołał mnie do okna mówiąc: kto to widział, żebym jeszcze myszy dokarmiał! I rzeczywiście. Na foremkach od leśniczego jak zwykle wyczyniają akrobacje sikory,

nasze mazurki próbują robić to samo i to z całkiem niezłym skutkiem, częściej jednak wydziobują dziurę od góry i jedzą siedząc sobie wygodnie, część ptaków w karmniku, gdzie wysypane jest ziarno, a reszta pod karmnikiem zbiera, co z karmnika wypadło. A w tym biesiadnym harmidrze, jedne drugim nie wadząc, wśród ptaków uwijają się trzy myszy polne (takie z pręgą) i jedna, najbardziej płochliwa, większa nieco od nich mysz leśna z dużymi oczami i uszami. Mają w śniegu norki i co i rusz wybiegają z nich i wyjadają rozrzucone przez ptaki ziarno, po czym, przy najmniejszym szeleście czy nerwowym ruchu ptaków, znikają pod śniegiem. A wszystko to pod czujnym okiem Mrówki, która ma swój domowy teatrzyk:

Niestety psy z lisami nie żyją w takiej zgodzie, choć dawno temu, gdy Belfegor był podrostkiem, przyniósł z pola nogę zająca - z pewnością resztkę ze stołu lisa. Ale komensalizmem chyba nie można tego nazwać:) Gdy nasze psy zobaczą rudą kitę, dostają amoku. Dziś przeżyliśmy chwile grozy, bo na spacerze pobiegły za lisem i nie wracały. Znając Piesa, po długich nawoływaniach i poszukiwaniach byłam pełna najgorszych przeczuć. W końcu wrócił sam Belfegor, więc kazałam mu pokazać, gdzie jest Pieso, ale gdy tylko weszliśmy do lasu, zguba szła noga za nogą brzegiem jeziora. Kaganiec miał wciąż na pysku, ale przekrzywiony o 45 stopni i jakiś taki niekompletny.

Nawet obcęgami trudno byłoby tak pogiąć kaganiec!

Brakuje kilku drutów…

Morda otarta prawie do krwi, widać że obolały, lekko zakrwawiony, ale na szczęście po bliższych oględzinach krew na futrze okazała się nie jego. Za to pysk śmierdzi mu lisem! Teraz z opuchniętym okiem i lekko przetrąconą łapą leży niewinnie w koszyczku i co i raz popiskuje, ale z jakiego powodu, to tylko on wie!

Komentarze

Skomentuj:
JXJDP
 
 
zawadzki_komensalizm.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:25 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika