1 lutego 2018

Żebrzę i wzbudzam;)

Przede wszystkim bardzo Wam dziękuję za komentarze pod ostatnim niusem. Widzicie? Jak chcecie to możecie!:) Może dziś też możecie, bardzo będzie mi miło, bo…

Dzisiejszy spacer w deszczu

Piszę, bo niedziela. Pada deszcz, z wysiłkiem wynurzam się z oparów depresji swojej i Roberta, więc póki jestem wynurzona, piszę;) Przypomniało mi to niedawny wpis jakiejś wielbicielki Coelho (do Coelho nic nie mam, ale już jego czytelnicy bywają dziwni;)) Muszę poszukać. O! Mam!

Dłuższy czas czytam wasze posty i myślę że zwyczajnie chcecie zwrócić na siebie uwagę a posty są kiepskie pokazujecie duperele i to ma przyciągnąć ludzi?a sąsiedzi hmm…jesteście siebie warci bo nikt poważny nie opisuje swych konfliktów z za miedzy publicznie ,chcecie litości czy co marne ta stronka jak gospodarze pozdrawiam

i jeszcze:

Pokazujecie jakieś stare walące się szopy i walczycie o nature 2000?to jest żebractwo i wzbudzanie litości ,żenada i jeszcze krytykujecie inni sami popatrzcie na swoje podwórko pozdrawiam
(Hmm. Wiecie, o jakich szopach pisze?? Bo ja nie…)

No to dziś pożebrzę i powzbudzam litość na całego! Gotowi??:)

Na pierwszy ogień Pieso i pieluszki. Jesteśmy na etapie eksperymentów. Pieluszki od Luizy z obcinaną częścią na ogon kończą się. W międzyczasie ćwiczyliśmy podpaski (zbyt mało chłonne) i duże całkiem podkłady dla kobiet po porodzie – wymiarowo w sam raz, mieszczą się do pasa, ale ciut przemiękają. Poszłam więc przedwczoraj do ulubionej apteki w Olecku, przedstawiłam panu problem, a on mi na to, że mają całą piwnicę różnych pieluch, bo współpracują z NFZ i sprowadzają dla niepełnosprawnych czy bardzo chorych ludzi i że na pewno coś znajdziemy. No i przyniósł podkład dla mężczyzn, pieluchę rozmiar średni i takie coś, co wygląda jak połączenie pieluchy z podpaską. Najbardziej obiecujące było to coś dla mężczyzn, bo ma taką kieszeń do wkładania siurkowskiego, problem w tym, że facet zakłada to wzdłuż i do kieszeni wzdłuż wsadza co trzeba, a Pieso zakłada w poprzek i kieszeń nieco nie pasuje do siurka. Bo wtedy siurek jest do niej pod kątem prostym. Gdy mu założyłam po raz pierwszy, nie mógł chodzić;) Ustrojstwo jest dość długie i grube, ledwo pas się dopina, zaczęłam więc przecinać na pół i wsadzać wzdłuż, siurkowski w związku z tym wchodzi w sam raz ale pielucha wystaje z przodu i z tyłu i się niestety przesuwa. Kolejne ustrojstwa przetestuję niebawem i dam znać, może się komuś przyda dla jakiegoś szczyla.

demolka przedspacerowa nieco zamglona, bo aparat wrócił z dworu

Lodzia jest babcią. Dopiero niedawno zauważyłam, jakie ma siwe okulary wokół oczu. Energię ma wciąż niespożytą, chociaż dotyczy to tylko spacerów i demolek przed. Tak to śpi cały dzień.

Strzała wyłysiała z tyłu po obu stronach kręgosłupa. Już mieliśmy z nią iść do weta, że ma jakąś chorobę skórną, gdy odkryłam, że w tym miejscu jej futro odrasta, ma takiego jeżyka, więc najwyraźniej o coś je goli. Obserwacja kotki we wszystkich kocich okienkach i wejściu do domku z ogrodu wykazała, że się mieści i grzbietem o nic nie szoruje. Za to lustracja przejścia w furtce, że rozkład uszu kota robiącego za otwór dokładnie pasuje do łysin.

tak było - widzicie te rogi, gdzie uszy wychodzą z głowy??

Robert spytał, czy może zrobić z kota misia, wtedy uszy nie będą miały rogów, które czynią Strzałę łysą. No ale misia w Zawadach?? Co to, ZOO??

żeby zrobić koto-misia Robert musiał odkręcić szczebelki a więc i tabliczkę o głuchych psach, i skrzynkę na listy z daszkiem (bo teraz wisi na furtce)

Na misia się nie zgodziłam, kot został wydłużony i zaokrąglony, na szczęście Pieso się nie kapnął, że teraz dałby radę wyjść.

Pieso nieco odremontowany. Ropień wyleczony, mocz czysty, prostata zmalała, teraz tylko badamy, czy to stawy go bolą, czy kręgosłup. Biedny Piechul jest zbyt dzielny, nigdy nie zapiszczał, nie to, co histeryczka Lodzia, która, byle co i już się skarży. Pieso chodzi taki wygięty, trudno mu się położyć, gdy robi kupę, to często się przewraca i w nią wpada, ale nawet nie stęknie, że go boli.

Robert w kołnierzu, bo nawala mu szyja

Za to Robert odkąd po świętach wyrżnął na kamienie, wciąż obolały lub chory. Ostatnio na zatoki. Nie ma na nic siły. Ledwo w domu dzięcioli w wyroby, które podgotowane czekały na zbawienie. Bez pomocnika nic się nie posuwa. Nic dziwnego, że mnie coraz bardziej depresja dopada. Codziennie słyszę – jutro zaczynam… a potem leży i jęczy. Więc ja nie mam czego kontynuować. I te wszystkie roboty, co zawsze odkładamy na zimę, no bo w sezonie nie ma czasu i zawsze mówimy – zimą… Zlew w kuchni już chyba piątą zimę tak czeka, malowanie domu wewnątrz, a najpierw gipsowanie sufitów, już nawet nie zliczę ile zim, niewyszlifowana i niepoolejowana podłoga w moim gabinecie na górze i obrobienie półokrągłych okien – chyba straciłam złudzenia, że kiedyś będą zrobione, no i ta nieszczęsna łazienka w Domku na górce i pralnia – w sezonie nie można, bo goście. Teraz gości nie ma i sił nie ma. Na razie mowa jest o skończeniu nad Tulipanem. Jak w grudniu przerwano robotę, tak leży i kwiczy.

galeria na podłodze:(

Marzy mi się trochę, ale tak nieśmiało, bo tyle innych rzeczy do zrobienia, abym mogła zimą działać w pracowni. Znaczy wiecie, że działam w kuchni, ale co to za działanie…

Nie dość, że Misio-Ptysie włażą mi nogami w kafle, przez pół dnia nikt nic nie je, bo nie ma gdzie i jak szykować, to jeszcze kuchnia potem cała zapylona. Często więc rezygnuję z roboty, choć coś tam bym porobiła, w taką np. niedzielę, bo gdy pracownia czynna, to inne obowiązki, a teraz jest czas. Robert mówi, że wystarczy uszczelnić okna i drzwi, wstawić piecyk, nie wiem wprawdzie, co z wodą, wtedy musiałoby być ogrzewanie non stop, czyli nie piecyk… Tia… Wystarczy… W tych wszystkich wiszących/niedokończonych sprawach też WYSTARCZY…

fotografowanie wyrobów ( dużo nowych! ) na stronę w taką pogodę też sztuka

Prawda jest taka, że to zimowa depresja mocno doprawiona depresją posąsiedzką. Nie chce nam się, bo nasza przyszłość w Zawadach stoi pod znakiem zapytania. Nie chcemy żyć na tykającej bombie, a to nam sąsiedzi fundują. Nie chcemy pod bokiem Magdalenki, świecącej landary i latarenek, mola na ćwierć jeziora, nie mówiąc o kupie grodzącej brzeg, zasłaniającej widok oraz o podglądającej kamerze. Nie tak miało wyglądać nasze bycie tutaj. 19 lat temu przewróciliśmy nasze życie do góry nogami - dla tego jeziora Natura 2000, dla puszczy, dzikich łąk… a nie, by żyć obok kosmitów o buraczanych upodobaniach, którzy niszczą zastany świat.

tego na szczęście nie zniszczą, choć obsiane pałkami sąsiada;), bo leży przy naszej linii brzegowej

I jeszcze te pisma idiotyczne od sąsiadów z urojonymi roszczeniami by nas zastraszyć i rozprawa za tydzień. A ja tego dnia do Warszawy i zamiast wyjechać wcześniej do lekarza w ważnej sprawie, to do ulubionego oleckiego sądu jako świadek sąsiedzkiej prowokacji rok temu .

odbudowywanie mola, do czego jeszcze wrócę

A do tego dzisiejsza wymiana zdań z robolem odbudowującym molo (na marginesie: nic nie mam do roboli, jeden właśnie pali w piecach). Gdy pojawiłam się nad jeziorem, jak zwykle po spacerze, usłyszałam: „ciekawe kto mi drapie samochód”. Z początku myślałam, że może uważa, że to psy mu drapią, bo może się wspinają (czego ofc nie robią), ale uznałam, że to chyba o mnie, więc spytałam, czy ma mnie na myśli. No tak, odkąd tu przyjeżdża, ma podrapany samochód. Skojarzyłam, że to chyba ten sam dziad, co ponownie stawiał kupę sąsiadów tuż przed wyrokiem WSA, nagrywał akcję udaremniania i sprowokowanego Roberta. Zgłoszony jest jako świadek na rozprawie za tydzień. Więc widać uznał, że dlatego mu drapię samochód. Znaczy, właściwie nie wiem, co to ma do rzeczy, ale pewnie według niego ma. I tu mamy do czynienia z pięknym przykładem projekcji. Z pewnością to pragnienia pana dziada – podrapać komuś samochód, bo go nie lubi za to, że będzie przeciw niemu zeznawać. Ja ani nie mam do niego emocjonalnego stosunku, ot staje po stronie tego, kto daje mu robotę i płaci, poza tym ma mentalność, po której trudno się spodziewać zrozumienia sprawy, po drugie co winny samochód, że ma takiego właściciela, po trzecie nawet nie wiem, który to samochód i po co miałabym wiedzieć. A dziad, że dojdzie, kto drapie. Trudno się nie uśmiać:) Zaproponowałam, żeby najpierw doszedł, gdzie ma rozum. Tylko po co mi to? Po co mi nerwy nad jeziorem, na które poszłam popatrzeć, by zaznać spokoju. Problem w tym, że już ponad trzy lata spokoju nad jeziorem nie zaznaję:(

stan kupy z 21 stycznia

stan kupy z 22 stycznia

stan kupy z 25 stycznia

stan kupy z 28 stycznia

stan kupy z 29 stycznia

Z 30 stycznia stanu kupy nie ma, bo jeździła śmieciarka, więc poszliśmy na spacer w inną stronę

stan kupy z 31 stycznia - widzicie różnicę? Ja z początku nie zauważyłam. Ale o tym później.

Wiecie, ile razy rozmawiamy o tym, czy się gdzieś nie wynieść? Gdzieś daleko od Oka Wielkiego Brata Jahwe i jego gorliwych (w zmienianiu brzegu jeziora Głębokiego w raj) owieczek. Druga wersja jest taka – co by tu wymyślić, żeby owieczki poszły w cholerę. W takich chwilach żałuję, że jesteśmy normalnymi ludźmi a nie rosyjską mafią. Pozostaje więc fantazjować o wyprowadzce z tego coraz fajniejszego kraju jak najdalej od panoszących się sąsiadów. No właśnie. Fantazjować. No bo jak zostawić to wszystko, 19 lat życia, tyle serca i pracy włożone i przez takie kanalie porzucić? No ale jak nie zostawić, to żyć z widokiem na kupę, a jak kupę nawet w końcu ktoś rozbierze, to z widokiem na molo, zamiast na piękne jezioro. Zamiast czarnej zawadzkiej nocy, gwiazd i księżyca być oślepianymi lampami zewnętrznymi za płotem i latarniami nad jeziorem. Zamiast śpiewu ptaków czy ciszy, słuchać latem kosiary albo ulubionej małych chłopczyków zabawy – jazdy jakimś warczącym pojazdem. Zamiast prywatności nad wodą i w wodzie, być podglądanym przez kamerę… Itd, itp. Uwierzcie, to moje największe marzenie życia, żeby naszych sąsiadów sam Jahwe wezwał do siebie w trybie natychmiastowym! Zniosę nawet fakt, gdyby się okazało, że istnieje;)

w ramach przerywnika życie podwórzowe z czasów śniegu

i wiata z czasu deszczu; wszystko mokre w wodzie stoi:(

Jeszcze tylko nadmienię, że od jakiegoś tygodnia może dłużej, psy sąsiadów są zagrodzone. Trzy i pół roku chodziły gdzie chciały, straszyły ludzi, zagryzały zwierzęta, w tym Białkę, chodziły jak wiadomo mimo kupy, która udawała, że temu służy – by nie chodziły. I nagle, tuż przed rozprawą zrobiono im ogrodzenie. No comment.

A poza tym już luty. Od ostatniego niusa zima przeleciała przez wszystkie możliwe formy.

21.01

22.01

23.01

25.01 (Lodzia gigant i Czarli kulisty chylili się ku upadkowi)

26.01

27.01

28.01 (co zostało z Lodzi gigant)

29.01

w południe 30.01

po południu 30.01

31.01

1.02

a więcej obrazków w albumach:

Zima nie jedną ma twarz

Zima ma przerwę a słońce stara się;)

Dziś to już w ogóle była masakra pogodowa:(

Nudny album dla wielbicieli mgieł zawadzkich:)

Wiem, że jestem nudna

Spacer z Ptysiem mimo deszczu

A dziś nawet wyszło słońce!

i w osadzeniach:

Przy okazji zdjęć zimy chciał nie chciał musimy wrócić nad jezioro, a tam… dziwy panie!
Zacznijmy od mola.

Jak widzicie w osadzeniu, molo powstaje moim zdaniem niezgodnie z warunkami zabudowy. I co? Znowu mam donosić do nadzoru budowlanego? Nie chce mi się. A jak mnie się nie chce, to komu? Na to liczą państwo jehowscy. Zawsze i ze wszystkim, co robią nad jeziorem!

Przy okazji oglądania postępów w budowie mola dwa dni później moim oczom taki się ukazał obrazek…

wiatr ją wywrócił, wyrwał z zawiasów??? a może sami zdjęli, tylko czemu furtka leży w wodzie i nikt się nią nie interesuje?

w przejściu tylko odstająca mata…

Rozumiecie coś z tego??? Bo ja nie! Kolejna prowokacja przed rozprawą ma się odbyć??

No to poszłam zobaczyć, co dzieje się po drugiej stronie.
Tak było jeszcze niedawno (rzadko tam chodzę, skoro nie mogę przejść brzegiem - wtedy mogłam - po lodzie):

zdjęcia cichaczem odbudowanego ogrodzenia od strony plaży gminnej sprzed 10 dni zrobione z jeziora

zdjęcie zrobione dziś. I znowu zadam to pytanie. Rozumiecie coś z tego??

No dobrze, starczy o sąsiadach, kupach i depresji.

Poza tym…

Zaległa aleja drzew, o którą toczy się walka:

I reszta dupereli:)

Misio komendant

kret gigant

Duperelni Misio-Ptysie i reszta:

Ptysio na szezlongu

oszuści:)

i niektórzy dali się nabrać:)

pieso-koty przezkocowe

Ptysio naprawdę się stara dla reklamy Galerii Wiejskiej:)

no sami widzicie, jak się stara!

zdjęcie z cyklu „coraz bardziej zdziadziali pańciostwo, co już żadnego posłuchu nie mają”

A na koniec trochę piesków do wzięcia!

Krecika chciałam wcisnąć Madzi i Borysowi, w końcu mieli takiego samego, ale nie chcą:(

A może komuś w okolicy brakuje pieska??? Podrzucone młodziaki do wzięcia w gołdapskim schronisku!

Aha! Przy okazji. Pomóżcie mi wybrać ikonkę do starusów na rok 2017. Które wydarzenie wg Was było najważniejsze i które powinno się znaleźć jako obrazujące miniony rok?

Komentarze

Monika Rybak , 2018/02/01 22:27
Hm...mnóstwo przemyśleń po przeczytaniu niusa.

Najpierw ubaw po pachy z tytułu wpisu wielbicielki...No cóż...zapewne była u Was ,widziała,poczuła to co my wszyscy,którzy w Zawadach gościliśmy,więc MA PRAWO się wypowiadać! A poważnie :bez komentarza!

Środek niusa :współczuję Panu Robertowi, ale niestety chory kręgosłupa przy ciężkiej pracy...zestawienie fatalne,a że zgrana para i dom jest jak praca zespołowa w firmie, jak jedno się posypie, idzie zaraz drugie.

Koniec to wkurzenie i bezsilność na coraz głupszych ludzi bez wyobraźni,szacunku do innych i do tego co dane im zostało przez naturę...

Jest nas trochę "nieadekwatnych" i tylko my wiemy jak ciężko nam w tym popieprzonym świecie, bo już naprawdę nie ma gdzie,przed ludzką głupotą i podłością uciec!

Mam wrażenie, że to co kiedyś było normalne i naturalne, teraz jest przejawem upośledzenia. Trudno, więc jesteśmy upośledzeni. Ostatnio moja koleżanka z czarnym humorem stwierdziła, że już tylko chyba w Ośrodku dla psychicznie chorych mogła by być sobą,bo obecnie wariatem jest ten,który przedstawia wartości obowiązujące jeszcze jakieś 20 lat temu.

Wobec z tego :witaj biały kaftanie! A Wy , Nieadekwatni, trzymajcie się ze wszystkich sił!
elaja, 2018/02/01 23:37
za wesoło to Wy tam teraz nie macie :( nie dość, że paskudni sąsiedzi to jeszcze choroby życie utrudniają, całość faktycznie depresyjna mocno :( sytuacja patowa - bo te 19 lat i wysiłku, a z drugiej strony ciągły stres! naprawdę współczuję ...
tylko zwierzaki uśmiech wywołują, a już wyłysiała Strzała mnie rozbawiła, chociaż może nie powinnam się śmiać z "cudzego nieszczęścia"?
ania, 2018/02/02 00:29
Spoko, Strzała już odrasta:)
Żaneta, 2018/02/02 01:50
Gdyby nie zwierzęta , a szczególnie Misio-Ptysie to w codziennym życiu byłoby mało odskoczni od tej badziewnej rzeczywistości.A tak popatrzy człowiek na pozycje Misio-Ptysiów i już humor lepszy.U mnie tez na kolanach leży taki 2-letni Burasek i poprawia mi humor. Ale gdzie tam jej do gwiazdorskiej pary. Co do szarej rzeczywistości - jak można opuścić cos tak pięknego co państwo tu stworzyli. Nigdy u państwa nie byłam/ale będę!!!/, ale dla mnie to raj, bajkowe domy, bajkowy krajobraz i ....bajkowe zwierzęta. Tyle pracy, tyle zaangażowania, taki super końcowy efekt i co? zostawić to wszystko? NIE!!!!!Takie myśli nie mogą państwu nawet przychodzić do głowy, Bo to oznacza zwycięstwo sąsiadów, i co? Czy te debilni ludzie mają wygrać? Musicie jeszcze zawalczyć, a jak dopadnie depresja , wystarczy wyjść na zewnątrz, popatrzeć co stworzyliście, pójść na spacer, popatrzeć na te cudna przyrodę i powiedzieć sobie - nie, walczymy dalej, tutaj zostajemy, tu jest nasz świat , tu jest nasze życie, tu jest nasza przyszłość, nasza , może i Gustawa, może Kseni....ja też miałam problemy z sąsiadami, byłam w sądzie, wygrałam, I zapowiedziałam, że każde naruszenie prawa z ich strony skończy się w Sądzie. Pomieszkali jeszcze trochę / ze 3 lata/ i wyprowadzili się.Szczęśliwa to była chwila.Mąż tez myślał o przeprowadzce , ale ja twardo powiedziałam - nie, dla mnie oni nie istnieją, a że stosunki z pozostałymi też mieli złe, długo nie wytrzymali. Sprawa sąsiadów rozwiąże się szybciej , niż Państwo się spodziewają. Zaczną w końcu przegrywać w Sądach, wyroki się uprawomocnią to i będą musieli je wykonać.Albo je wykonają, albo się przeprowadzą.Co do newsów , sa wspaniałe, świetnie się ich czyta,a po obejrzeniu zdjęć przenosi się w inny, bajkowy świat.jesteście szczęściarzami mogąc tam mieszkać.Powodzenia .
ania, 2018/02/02 10:46
Pani Żaneto, przede wszystkim to proponuję przestać sobie paniować, za dobrze się już znamy:) Dzięki za dobre jak zwykle słowa, ale niestety, jak napisała pod spodem pani Beata, św. Jehowy są nie do zdarcia, więc szczęśliwa opcja raczej niemożliwa. Tylko nadzieja w Jahwe:)
I czekam z niecierpliwością na Twój przyjazd!
Żaneta, 2018/02/03 01:04
Życie przynosi mnóstwo niespodzianek!!!
ania, 2018/02/03 01:38
Oby tylko miłych! Bo niespodzianek zza płotu to ja mam dość, no chyba że mnie czymś miłym wreszcie zaskoczą!
Beata, 2018/02/02 08:14
Pani Aniu
depresja wielu ludzi dopada zimą... ale dzień coraz dłuższy, sikorki w mieście już nawet śpiewają, ba Żurawie w Toruniu widziałam i słyszałam. Wy to macie na co dzień.
Szarpie się Pani z tymi sąsiadami... a mentalności ludzi na wsi nikt i nic nie zmieni. Nauczyła Pani innych, że odwala za nich czarną robotę w sądach, więc nie kiwną palcem, a Jehowi są nie do zdarcia... niestety. Mam wrażenie że to lekka obsesja już? Musicie trochę wyluzować!
A tej ceramiki to baaardzo Pani zazdroszczę... też bym chciała takie cudeńka robić. Może jakieś kursy Pani zacznie? Ma Pani kwatery, może znaleźliby się chętni?
pozdrawiam wiosennie!!
ania, 2018/02/02 10:30
Pani Beato, przecież prowadzę warsztaty ceramiczne - http://zawady-oleckie.com/wiki/informacje_o_warsztatach_ceramicznych

Co do obsesji, to nie trafiła Pani:) Jak obsesja to nie depresja! Obsesja służy temu, by nie dopuścić do depresji, a jak widać depresja na całego i to nie tylko zimą. Łatwo się luzuje w Toruniu, ale proszę mi uwierzyć - tu się nie da, trzeba by było oślepnąć albo zmienić cały system wartości w swojej głowie. Osobiście wolę zmienić miejsce do życia.

Co do jehowów, niestety ma Pani rację:(
Monika, North Carolina, 2018/02/02 09:18
No nie! Po 19 latach tworzenia, budowania, remontowania, upiekszania - zeby w ogole sie zastanawiac nad opuszczeniem Waszego bajkowego miejsca, wlasnego raju, przyladka dobrej nadziei, bo... kupa? - Nie wolno Ci nawet tak myslec, a co dopiero planowac!
A co do "wielbicielki Coelho" tom sie usmiala: ona chyba bardziej od Coelho uwielbia lekture tych niusow. Zaczytana jest az tak bardzo w szczegolach, mimo, ze Was nie lubi - chociaz niezbyt przyklada sie do zrozumienia ossochozzi... Bo gdzie sa te jej walace sie szopy? No ale mniejsza o wiekszosc.
Zima u Was latos to kompletna wanka-wstanka. Jest, nie ma, znowu jest i znika. Nie to co u nas: sztywny mroz od poltora miesiaca, ze hu-hu-ha!
Zas zwierzaki zawadzkie to niekonczaca sie gama dumy, radosci, zmartwien i milosci. Warto tam z nimi zyc, choc nie zawsze latwo - wiem, wiem.

PS. Slyszalas, Aniu, ze kilka dni temu zmarla kolejna pani profesor z naszego liceum? Cudowna Anna Grajewska uczyla mnie tylko przez 1 rok, w 3ciej klasie, ale do dzis pamietam jej magiczne lekcje polskiego. Was chyba nie uczyla, ale kazdy ja w szkole dobrze zauwazyl. Pamietasz ja?
ania, 2018/02/02 10:33
Hmm. Nie, nie słyszałam i niestety nie pamiętam. Ja w ogóle mało pamiętam z okresu szkoły i studiów. Mnie uczyła Płochocka, chyba tak się nazywała, wstyd mi, ale nawet tego nie jestem pewna, a język polski, jak można się domyśleć, był dla mnie ważnym przedmiotem...
ania, 2018/02/02 23:08
PS. Dlatego piszę niusy, żeby już nie zapominać;)
sylwia, 2018/02/02 23:50
A gdyby tak... postawić niemal w granicy z sąsiadami, ale wszystko w majestacie prawa jakieś maryjne kapliczki... świątki katolickie, krzyże. Nawet pokusić się o pobawienie się dalsze i zainicjować pewien kult swej radosnej twórczości, bo zakładam, że sami byście to to zrobić mogli ku większemu oburzeniu i obrzydzeniu sąsiadów, dla których takowe działania są obrzydliwością w oczach Jehowy.
Można nawet cały ma litanie maryjne tam z magnetofonu puszczać, kto zabroni? Można wiejskie wręcz modły tam składać, kółka różańcowe mogą Ci się tam gromadzić... to się chyba RÓŻAMI w tej społeczności zwie. Nikt się temu nie przeciwstawi, bo mu będzie przecież strach z kościołem walczyć. Nawet możecie napisać projekt unijny pod to... "Przywracanie odchodzącego dziedzictwa poprzez odtwarzanie tradycji kapliczek przydrożnych na wsi mazurskiej" (sik!) Czyż nie brzmi ładnie? Jeśli przez tydzień zafundowałabyś im życie w oparach dusznego katolicyzmu może poczują się dokładnie tak, jak Ty ... widząc ich przyjeziorną kupę? Ja nie żartuję. To brzmi śmiesznie, ale moim zdaniem jest to sposób. Oni się brzydzą tego, boją się takich rzeczy potwornie. Będą odczyniać po swojemu... ale to tylko będzie wzmacniać jedynie słuszny kult maryjny na waszej ziemi. W projekcie nawet ludzi można zatrudnić. Doskonale wiem, że się to nie mieści w obrębie Waszych nazwijmy to przekonań :) ..., ale w sumie jakie ma to znaczenie, skoro o własną świątynię walczycie? Może nawet uciekną w pieruny? No chyba, że się męczennikami za wiarę staną, ale u nich chyba czegoś takiego nie ma. Mają swoje 144tys zbawionych, do których nikt dołączyć już nie może, reszta to motłoch. A idąc dalej... na kapliczki jest zawsze popyt! :) jak już swoje u Was załatwią.
ania, 2018/02/03 00:15
Jest to jakiś pomysł, tylko na granicy to my mamy lasek i latem gęstwinę więc kapliczki to by tam tylko zarosły i nikt by się do nich nie dostał:), ale na drodze do sąsiadów można by postawić, tylko tu u nas nikt by nie uwierzył w nasze nawrócenie:) a nie daj boże by mi coś tu mamrotali pod domem, jakieś różańce!:)
Swego czasu myśleliśmy o wielkich banerach z hasłami strasznymi dla świadków, ale to niestety obosieczna broń, bo nam by psuły krajobraz i łopotały na wietrze:)
Może w jeziorze jakąś kapliczkę przycumowaną postawić co by patrzyła na molo:)
Oj tak, fajnie odreagować, ale niestety bardzo trafnie p.Beata napisała, że ŚJ są nie do zdarcia. Ty się człowieku zarżniesz chcąc ich zniechęcić/wykurzyć ich, a oni jak zombi dalej swoje, przecież w tym są szkoleni od urodzenia...
ola z Katowic, 2018/02/11 00:56
obsesja to nie depresja... całe życie człek się uczy ...
Skomentuj:
SUUJM
 
 
zebrze_i_wzbudzam.txt · ostatnio zmienione: 2018/10/01 11:07 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika