Rok poszedł, rok przyszedł, czyli pora na głębsze refleksje

ale prawdę mówiąc refleksyjny nastrój znowu mi zburzyli sąsiedzi i nie wiem, czy uda mi się wzbić ponad. No dobra, próbuję:

Madzia popełniła w pracy coś takiego i 1 stycznia usiadłyśmy do podsumowania roku . Nie wszystko przystawało do mnie, bo tego rodzaju podsumowań nigdy nie robię i nie wyznaczam celów, ale jakoś tam obeszłam nieadekwatność swą;) i coś tam podsumowałam. I wniosek jest taki, że prawie wszystkie moje cele, i te, które udało się, i te które nie, zrealizować w zeszłym roku, oraz te, które sobie stawiam na ten rok, NIE ZALEŻĄ TYLKO ODE MNIE. Większość zależy też albo i głównie od Roberta. Moja rola to głównie gonienie do roboty:) a potem wykończeniówka. No i dość ważna rola - zarabiacza na to wszystko poza sezonem. Najlepiej widać moją zależność w Galerii. Dwa wieszaki i jedna podstawka, oraz pudło z podszykowanymi deskami, nic tylko wstawiać kafelki. Tak jak ostatnio straszyłam, że wezmę się za kładzenie glazury w tych wszystkich czekających na zmiłowanie łazienkach i pralni;) a tego chyba by Robert nie przeżył:) Jakiś ma opór wewnętrzny w sprawie kafelków wszelakich, przyklejania i wstawiania?? No dobrze, ale miałam o podsumowaniu swoim.

W kategorii radość/sukces (pytania: Jakie mam powody do dumy na koniec tego roku?, Co sprawiło mi w tym roku największą radość?, Jakie wydarzenia były w tym roku dla mnie najbardziej znaczące?, Co jest moim sukcesem tego roku?, Czy udało mi się dokonać jakiejś istotnej zmiany na lepsze?) najczęściej pojawiał się nowy kangur i wyjazd do Maroka:) Wychodzi na to, że okropna ze mnie buraczana materialistka, ale Wy, co czytacie niusy, dobrze wiecie, co się za nowym kangurem kryje i za Marokiem. Bynajmniej nie szpan nowym modelem auta:) czy zagraniczną wycieczką, tylko wreszcie koniec udręki z kangurem poprzednim i radość, że udało się wyrwać, odpocząć i nacieszyć słońcem i pływaniem. Na wysokim miejscu znalazły się też roboty pod i nad tulipanowe, bo dla mnie radość, gdy sprawy remontowo-budowlane idą do przodu, jest wielka. A wiecie, co ostatnio największą, najcudowniejszą radość mi sprawiło?? Wymiana kranu w kuchni i przenosiny galerii! Taka jestem przyziemna… Kranowi w kuchni swego czasu coś się stało od zbyt gorącej wody i odkręcanie kurków groziło skręceniem nadgarstków. Założenie nowego czekało na remont zlewu, a że Robert ma opór do kafelków… dalej nadgarstki skręcałam. Remontu nie było ale Robert w końcu kran zmienił (nie było to łatwe przy naszym murowanym zlewie i bardzo się przy tym namęczył), a ja do tej pory napawam się łatwością, z jaką puszczam i mieszam wodę zimną z ciepłą! Taaaka ulga i radość z rzeczy małych! Przenosiny galerii z bufetu na półpiętrze w naszym domu a przede wszystkim z podłogi pod tymże bufetem, to ulga kolejna. Bo w bufecie są ręczniki dla gości! Żebyście widzieli, jakie figury odstawiam, żeby ponad wyrobami sięgnąć do wnętrza bufetu! I jeszcze te drzwiczki wyjące, zamykające mi się, zanim wydostanę ręcznik! A teraz sobie siadam na podłodze, zastawiam drzwiczki kolanem i pobieram, wybieram i segreguję ręczniki dowolnie! Nie wspomnę o tym, że już nie będę musiała świecić oczami przed klientami i powtarzać mantry „proszę nie rozglądać się na boki… nie mamy czasu sprzątać, przepraszam za bałagan…”;) Mała rzecz a zmiana taka wielka! Aha! Jeszcze barierka przeciw wpadaniu Piesa i Kseni do piwnicy powstała, zrobię niebawem zdjęcie! To też sukces!

W kategorii kłopoty/porażki (pytania: Co sprawiało mi najwięcej kłopotów?, Co jest moją porażką tego roku?) na pierwszym miejscu oczywiście jest sprawa kupy sąsiadów zagradzającej przejście brzegiem i wszelkie z tym związane perturbacje, w tym koszmarna ostatnia rozprawa karna w moje urodziny, i to, co jeszcze nas czeka, a o czym nie będę pisać, bo ile można. Wiem, że nie wszyscy są w tej sprawie po naszej stronie, widzą w tym konflikt sąsiedzki z którym się rozprawiam na łamach zniechęcając do nas klientów, a nie naszą walkę o prawo, naturę, itd. w imieniu i dla ogółu, a nie dla prywaty. Wielu ludziom trudno jest myśleć, że ktoś może czynić nie tylko dla siebie, nie tylko dla pieniędzy i nie dalej niż swój czubek nosa. Klasyczny przykład projekcji;)

Cele, jakie sobie stawiam na rok przyszły, mogłyby się znaleźć na mapie marzeń, jak ta:

mapa marzeń Gustawa

Jak widać, Gustaw najbardziej marzy o zwierzakach, o własnym kocie i psie. O kocie bardziej, pewnie świadomy, że mama ma zbyt wiele na głowie i by spadł jeszcze na nią pies. Kot nie wiadomo jaki, czy kociak czy kot stateczny od razu. Byle nie drapał i nie sikał po domu, jak zgubiony na autostradzie Rysiek:( Urabiamy Borysa, któremu się coś pomieszało i zwierząt nie chce. Sam miał od urodzenia, świnki, psy i koty, a swoim dzieciom żałuje, choć jak wiadomo, dziecko wychowujące się bez domowego zwierzaka jest dzieckiem nieszczęśliwym i tracącym wiele w rozwoju. Gustaw miał też od urodzenia zwierzęta, ostatnio we Francji koty, więc tęskni, ale Ksenia ma tylko kota na przychodne (sąsiadów) a jak widać po miłości do Lodzi i Misio-Ptysiów, koniecznie musi mieć własne!

A co ja bym przykleiła na mapie?

narewka2_033.jpeg Dom z bala ofc i znowu nie chodzi o sam dom, lecz o to, co się w nim kryje - o ludzi, dla których ten dom i którzy… ale już o tym kiedyś pisałam. Co do tych ludzi, to przykleję ich na mapie marzeń na rok 2019:)

Brzeg jeziora bez sąsiedzkiej kupy (pamiętacie jeszcze, że tak było?? Zdjęcie z sierpnia 2014 roku!)

No i dokończenie rzeczy różnych, ale jak napisałam wyżej, mam ograniczony na to wpływ, oraz znowu jakiś samotny wypad w ciepłe kraje późną jesienią. Żeby nie było, że tylko ja, Robert ma wyjechać w sezonie, czyli gdy nie trzeba palić w piecach i kiedy mam urlop oraz gdy dobrzy goście siedzą na tyłkach i żadnych zmian turnusu! Dużo tych warunków do spełnienia, ale plan już jest!

Na koniec filmik z przesłaniem na nowy rok:

Komentarze

Krystyna, 2018/01/05 15:08
Aniu, przeczytałam Twoje podsumowanie zeszłego roku i okazało się, że tak jak Ty cieszysz się zreperowanym kranem, tak ja chodzę po domu i uśmiecham się do skrzyni pod schodami. Wiele lat na nią czekałam i mam. Kurcze, taka niby mała rzecz, chociaż gabarytowo całkiem spora :)a tyle radości. Podróże oczywiście też są moją wielką pasją i frajdą, ale to banał, skrzynia i kran są fajniejsze :)
Skomentuj:
EYTKA
 
 
zeszloroczne_podsumowania_i_noworoczne_marzenia.txt · ostatnio zmienione: 2018/01/28 18:31 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika