3 listopada 2018

Zrzutka na aleję (m.in.)

Zanim zacznę, to zrzutka. Wszystko objaśnione, co, jak, dlaczego, na stronie zrzutki . A tu jeszcze raz pięknie prosimy - uratujmy razem 74 dęby, na które zapadł już wyrok, ale możemy to odwrócić!
My zrzuciliśmy się na jeden dąb (suma 25 tys. podzielona na 74), więc któryś będzie nasz! Wasz może być jeden, kilka lub kawałek. Wszystkie opcje dobre!

zdjęcie alei i cmentarza z marca 2016 autorstwa pana Wojciecha Pokusy z Olecka

A teraz zapowiedź reszty niusa.

1) sezon grzewczy w pełni

2) szykujemy niespodziankę nad jeziorem

3) rozjechał nas tir :(

4) ostatni pomidor

5) pierwszy śnieg

6) z cyklu „co ma wisieć…”

7) a poza tym…

No to wio!
Ad 1) O tym to nie ma co pisać, zdjęcia mówią same za siebie:

a więcej w albumie Życie toczy się przy kozie

Jak widać rozpoczął się również sezon na pudełka.

Ad.2) Ale jeśli ktoś liczył na to, że niespodziankę zdradzę, to się przeliczył:) Jak będzie, to będzie (sądzę, że za 40 dni), wtedy pokażę. A na razie ponapawajcie się widokami jeziora, do znudzenia:) Bo tak pięknie światło grało, że 25 października nie mogłam się oprzeć.

tylko zdradzę, że jeśli się uda, niespodzianka będzie tu!

A tu jezioro kolejno od 27.10 do 2.11 (gdy się najedzie na zdjęcie, w nazwie jest data i godzina):

Przy okazji jezioro z plaży gminnej:

i dzikie pomosty z jednoosobowej i trzypsowej spontanicznej akcji zbierania śmieci po drugiej stronie jeziora:

podczas której mało nie skręciłam nogi w bobrowej norze, co nam przypomniało historię byłego sąsiada, pod którym raz zapadła się ziemia i ledwo wyszedł na wierzch!

efekt akcji

Ksenia parę dni temu była nad trochę większym jeziorem! Ja wciąż tęsknię za Bałtykiem… Nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam:(

Ad 3) TIR to może zbyt dużo powiedziane, ale duży ciężarowy przywiózł ceglane płytki do uzupełnienia pokrycia kamiennego murku w Domku a przy okazji do położenia w wiacie Pod tulipanem, bo z moich malunków na gołym betonie sprzed 3 lat niewiele już zostało, zresztą miała to być prowizorka do czasu i właśnie nadchodzi jej kres…

Szkód tir narobił, zrył trawę, bo za daleko wjechał na parking, zjechał z górki i już pod górkę rady nie dał. Na ogół proszę przewoźników, by takich dużych nie przysyłali, bo zawsze są potem kłopoty, ale tym razem nie dopilnowałam. Trochę się nagrabiłam, żeby przynajmniej wyrównać doły, by na wiosnę równo odrosło.

Ad 4) Adios pomidory!

to ostatni malinowy pomidor ze szklarni, te, które rosły na zewnątrz, dawno szlag trafił, tylko kilka koktajlowych z Domku na górce dojrzewa w pudełku, ale nie wiem, czy im się uda.

W szklarni już tylko papryki zostały, takie maleńkie, i też wątpię, czy dadzą radę coś jeszcze zdziałać.

W ogóle ostatnie podrygi ciepłej jesieni raczej już za nami. Do przedwczoraj było tych kilka sławetnych ciepłych dni, temperatura u nas 16 stopni, w nocy szalone 12. Ciepły wiatr ale jedynie dwa dni słońca! Tylko wilgoć niemożebna była. Podłogi w wiacie, na ganku, kamienie na podwórzu… wszystko mokre było…

ale wyżej całkiem sucho i ciepło:)

O tak pięknie było:

Rzeczywiście wczoraj i dziś było ciepło

Ad 5) No właśnie… Nie wierzyliśmy w te piękne przedlistopadowe dni, bo 29.10 spadł pierwszy śnieg!

Nawet spacer w pierwszym śniegu już za nami!

A tydzień wcześniej, 22.10, mocno przymroziło:

oszroniona łąka z okna nad biurkiem

i łąki z podwórka

Ad 6) Z cyklu „co ma wisieć, nie utonie” zagroziłam rozwodem, jeśli nasz zrujnowany zlew w kuchni nie zostanie wreszcie dokończony. Bo aleja dębowa aleją, książka książką, ale co za długo, to nie zdrowo. Pamiętacie, kiedy był remont kuchni? Bo ja już nie ;-)

No i chciałam, to mam… Wcześniej przynajmniej wodę miałam w kuchni i miskę w zlewie na brudne gary… a od tygodnia nie mam zlewu w ogóle, po wodę biegam do łazienki, zmywam w umywalce… ;-)

Ad 7) A poza tym nastrój siada bez pływania, z braku widnego dnia, z braku warunków do robót podwórzowych, bo jednak ostatnio głównie pada, a w zasadzie mży. Gdy słonko wyjdzie, od razu robi się fajniej, bo drzewa jeszcze trochę liści mają.
Nastała rudość…

i mglistość…

skoro już jesteśmy w dolinie rzeki, to takie się tam płoży…

więcej zdjęć w albumie Dwie krótkie przerwy w deszczu

dzień się kończy przed 16 :-(

Wszyscy Święci, lub jak kto woli Dzień Zmarłych, minął nam z gośćmi tu i tam. Taka się nowa tradycja zrobiła. Ja i tak w czwartek mam niedzielę, a wczoraj pracowałam od rana do wieczora, więc do Maroka nie mogłam się udać;)
Jako że obrządkom cmentarnym oddawałam się podczas październikowego pobytu w Warszawie, chryzantemy z lidla spełniły u nas inną funkcję.

Wspominam bliskich, co odeszli, nasze zwierzaki, co nas opuściły. Ze wszystkich najbardziej Bilbusia nie mogę sobie darować. I Miodzia… To jesienne opuszczenia, więc pewnie tak rocznicowo mnie trzyma. No i teraz Strzałcia :(
A jak mowa o rocznicach, to niedługo będzie…

bo kilka dni temu była druga rocznica przybycia do nas Czarlika.

No nie powiem, nie jest już takim świrem, ale do normalności trochę mu brakuje;) Niestety bardzo słabo widzi i przez to o normalności mowy być nie może. A Dziadek, który miał Czarlikowi pomóc w czuciu się bezpiecznie, jest bezużyteczny;) Tylko pierdzi i wyjada kotom z misek. Ostatnio zjadł mi paczkę faworków leżącą głęboko na stole. Pewnie mu pomógł Ptysio, znaczy przywlókł bliżej i napoczął. A taką miałam na te faworki ochotę! Tylko tacka się po nich ostała. Nic dziwnego, że pierdzi;)

więcej w albumie Stosunki ptysiowo-dziadkowe

W międzyczasie był Dzień Kundelka i wspaniałe inicjatywy w tej sprawie, m.in. marsz kundelków po Krakowskim Przedmieściu zorganizowany przez Schronisko na Paluchu, a w Olecku prężnie działają Cztery Łapy - Adoptuj Psa Olecko ! Nareszcie dr Jakuszko ma następców!

No i zgodnie z życzeniem Żanety zgromadziłam Wszystkie zarejestrowane pozycje Misio-Ptysiów

Tu ostatnie:

Ze słodziaków jeszcze nasz najsłodszy z kawiarni z drugim dziadkiem, przysłany mejlem:

Z niesłodziaków - krety nie dają za wygraną! Codziennie usuwam kopce, psikam ekologicznym preparatem ale to syzyfowa praca…

Po suszy staw nam wysechł i zarósł…

a ścieżki życia nie wiadomo gdzie poprowadzą, o czym przypomniało mi ponowne czytanie Kroniki Szkoły w Zawadach Oleckich w celu spojrzenia świeżym okiem i wyłapania jeszcze niewyłapanych błędów. Podobno nieodwołalnie książka w poniedziałek idzie do drukarni! Robert siedzi nad bibliografią, jutro ostatnie poprawki przez telefon z wydawcą, a potem zespół odstawienny ;-)… a potem, mam nadzieję, ZLEW!!!

I w tym nostalgicznym listopadowym nastroju żegnam się z Wami, mam nadzieję nie na zawsze!

*

Komentarze

Becia, 2018/11/03 19:57
Pierdzący Dziadek po faworkach rozbawił mnie do łez.Daj mu głaska od ciotki
Monika, North Carolina, 2018/11/05 17:46
"I w tym nostalgicznym listopadowym nastroju żegnam się z Wami, mam nadzieję nie na zawsze!" - A bron Cie Boze! Nawet tak nie mysl!
Nastroj faktycznie jest paskudny, bo nagle, nie wiadomo po co i dlaczego - zimno, mgliscie i mokro sie zrobilo. U nas tez. Ale skoro juz jest listopad - to do majowki jest juz blizej, niz bylo w sierpniu. Wiec badzmy dobrej mysli.
Faworkow szczerze zazdroszcze Dziadkowi. Nie jadlam ich od wielu lat. Kiedys wprawdzie kupilam faworki gdzies tu, w polskim sklepie, i niby takie domowe byly, ale... bardzo daleko im bylo do tych, jakie robila mama.
ania, 2018/11/11 23:45
Tym pewnie też było daleko, były ze sklepu pod moim gabinetem, ale i tak...
Skomentuj:
JMTLM
 
 
zrzutka_na_aleje_m.in.txt · ostatnio zmienione: 2018/11/13 23:15 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika