:zcpbaner.jpg

14 września 2006

Wreszcie o Związku Ceramików Polskich

Miałam wreszcie napisać o szczytnej idei i działalności Związku Ceramików Polskich, którego mam zaszczyt być członkiem. Lecz o tym chyba musicie Państwo przeczytać sobie na zcp.blog.onet.pl , podczas gdy ja podzielę się swoimi odczuciami związanymi z tym członkostwem. Posiadam elegancką legitymację ze szczęśliwym dla mnie nr 28, ale mam wyrzuty sumienia, że się nie udzielam. Wszystko przez to, że ceramika to nie jedyny mój zawód, czy raczej pasja, choć częściowo z niej się utrzymuję. Ci z Państwa, którzy kupują w Galerii Wiejskiej przez internet, zauważyli pewnie, że w nazwie konta figuruje Psychoterapia, a moje nazwisko nie brzmi Maluchnik, choć pod nazwą galerii występuję pod nazwiskiem męża, w dodatku dopiero od 17 czerwca tego roku prawowitego :) Owszem, galeria, warsztaty ceramiczne to działalność dopisana z czasem do mojej głównej działalności gospodarczej, jaką jest pomoc psychoterapeutyczna. I tak nieco rozdarta między dwa światy i dwie profesje, cierpię typowe dylematy. Z nas dwojga to ja zajmuję się ceramiką (Robert, przypominam, drewnem), dlatego to ja jestem członkiem ZC²P. We wcześniejszym C² (Otwarta Grupa Ceramików C²), z którego ZC²P się wywodzi, widnieliśmy razem, bardziej jako Zawady Oleckie, A.M. Maluchnik. Teraz muszę sobie radzić sama :) co łatwe nie jest, gdy chce się zachować anonimowość, do czego zobowiązuje mnie szkoła, w jakiej psychoterapię prowadzę. Pacjenci nie mogą oglądać naszego domu, naszych psów i kotów, kupować u swojego terapeuty i lepiej żeby nie czytali naszych niusów i starusów, a z łatwością znaleźliby mnie w sieci, gdybym występowała pod swoim nazwiskiem jako ceramik i mieszkanka bzowego domku nad jeziorem Głębokim. Prawdopodobieństwo byłoby duże, bo część z nich ma taką fazę w terapii, że szuka wszelkich informacji o mnie, by uszczknąć rąbka tajemnicy swojego terapeuty. Męczy się z tym biedny Darek Osiński, który głównie zajmuje się internetową stroną przedsięwzięcia, jaką jest propagowanie ceramiki. I choć poważna legitymacja ze zdjęciem i numerem zobowiązuje do podania peselu i nazwiska z dowodu osobistego, w biuletynie i na stronach o ceramice figuruję pod nazwiskiem Roberta, a zdjęcia ze mną podpisuje bez nazwiska. Po prostu – Ania z Zawad. Ale to nie jedyne zasieki podwójnego życia. Najgorszy jest brak czasu dla ceramicznego bractwa. W czwartki ceramiczne siedzę w gabinecie, bo mogę leczyć ludzi dopiero gdy wyjdą z pracy. Wyjeżdżać gdzieś dalej, np. do Bolesławca, gdzie ciągnie nas bardzo co roku, nie daję rady, bo albo nie mam kiedy, albo jeżdżenia mam już tak dosyć, że w urlop żadna siła mnie nie ruszy z Zawad, zwłaszcza na drugi kraniec Polski (impreza w Bolesławcu wypada pod koniec mojego urlopu). W życiu Związku nie za bardzo mogę uczestniczyć, bo albo pracuję jako psychoterapeuta, albo jestem w drodze do Zawad, albo wreszcie z Robertem w naszym bzowym domku i oddaję się życiu ceramika na wsi i właścicielki pensjonaciku. Jedyny mój kontakt z ceramiczną rodziną jest przez internet i tylko tu mogę jakoś sobie radzić z wyrzutami sumienia, że udzielam się zbyt mało. Jednym ze sposobów jest pisanie tekstów o ceramice. Na dowód ostatni mój tekst w biuletynie nr 2.

:czwartki_ceranmiczne.jpg

Komentarze

Skomentuj:
ZKYXW
 
 
zwiazek_ceramikow_polskich.txt · ostatnio zmienione: 2015/04/17 11:21 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika