27 października 2013

Życie toczy się dalej

Jest bura, dżdżysta niedziela, jeden pensjonat czeka na posprzątanie od tygodnia, drugi domek do sprzątnięcia po gościach, którzy właśnie nas opuścili.

poznajecie budę po Miśku? Ale coraz rzadziej koty w niej urzędują - wolą koszyk wyściełany w korytarzu; październikowej wiaty też dni ostatnie

Zmiana czasu, więc już ciemno. Ciemno było o 15.50, bo rozpętała się burza. Wczoraj po nocy robiłam mydelniczki. Po nocy, bo wcześniej, zamiast robić, oglądaliśmy „Atlas chmur”. W łazience została wielka torba podkładów po Szelmie, nie wiem, gdzie ją schować, a w drzwiach nie ma już kraty, ale wciąż jest drewniana belka, do której się ją przykręca. Na podłodze wióry, bo Robert robi wieszaki. Życie toczy się dalej. Życie wciąż się toczy i jak długo nie piszę, piętrzą się zaległości. Mam taki katalog na pulpicie „do niusa”, gdzie odkładam zdjęcia. Więc napiszę dziś niusa, choć po zmianie serwera przestało działać grupowe przesyłanie zdjęć, a każdego oddzielnie okropnie jest upierdliwe. Wiem, odgrażałam się kiedyś, że nigdy więcej zmiany serwera. Ale firma, u której byliśmy na serwerze, powiadomiła niedawno, że kończy działalność. Bo życie toczy się i wciąż zmusza do zmian.

No i nasze psy coraz starsze, pora na pokarm dla staruszków. Pewien mądrala, wielbiciel farm wiatrowych, skomentował niedawno pod niusem wiatrakowym, co zostało wywalone, bo się coraz bardziej pienił nie na temat: „No cóż, pozostaje mi traktować te wszystkie Państwa eksperckie porady podobnie, jak „fachową” tęsknotę Pani męża za wycofaną ze sprzedaży karmą Chappi. Miłośnicy zwierząt i przyrody powinni wiedzieć, że śmieci to przy tym rarytas i delikatesy. Jeśli poglądy na temat wiatraków są podobnej wartości jak znajomość zawartości „karmy w karmie”, to gratuluję. Moje pisanie jednak zupełnie tu na nic, miejscowi Państwu na pewno przyklasną, w końcu „Chłop na zagrodzie równy wojewodzie”.
Wolę nie myśleć, co jest w tych wszystkich łiskasach, czapich i pedigripalach, ale prawda jest taka, że to z najtańszych pokarmów jedyne, które nasze zwierzęta jedzą. A na droższe po prostu nas nie stać. Gdybyśmy mieli jednego yorka… ale mamy do wyżywienia z Szuwarkiem, któremu podrzucamy worek co miesiąc, i Krecikiem, na którego łożymy, 5 psów i 5 kotów (znaczy 6, ale Rysiek je jakiś pokarm dla grubasów), i żadna purina ani rojalkanin nie wchodzą w grę. Ale chyba, jak życie pokazuje a nie propaganda konkurencji, nie są chappi i wiskas takie najgorsze. Belfegor i Wilkuś są ich żywą reklamą, nie jedzą niczego poza tym. Każdemu życzę takich zdrowych, starych zwierząt!

spacer bez Lodzi, bo Lodzia wciąż w kubraczku, a na kubraczek za mokro, na szczęście tylko do jutra

Jednak pora na pokarm dla staruszków, bo Piesowi coraz częściej po chappim przewraca się w brzuchu. Kiszki już nie te, zresztą zawsze był delikatny. A Lodzia, jak się okazało, też już należy do psów starszych - wczoraj przy szukaniu karmy dowiedziałam się, że pies starszy to pies 6-7+. Więc spokojnie mogą jeść to samo, bo każdy co innego by się nie udało. A zamawiana przez internet karma w wersji 30 kg w sklepie krakvet.pl, gdzie przesyłka przy większych zamówieniach darmowa, wychodzi za kg niewiele drożej niż chappi w najtańszym wyczajonym w Olecku miejscu. Więc jakoś przeżyjemy;) Zresztą… kto wie, co w międzyczasie przyniesie los.

może przyjdzie kolejna ulewa i znowu zniszczy przepust…

I tak kolejny tydzień za nami i kolejny przed nami. Trzeba jakoś przetrwać – najpierw do stycznia, gdy znowu zacznie się rozjaśniać, potem do przylotu żurawi, a wreszcie do jeziora, w którym da się pływać… Skoro kalendarz z rezerwacjami na rok przyszły powoli się wypełnia, znaczy lato wróci! Czego i Wam życzę.

A póki co…

staw zarasta, jak zresztą wszystko, łącznie z naszym wejściem do wody i brzegiem jeziora koło nas, nie tylko pałkami sąsiadów, ale też olchami samosiejkami, bo sąsiedzi strategicznie nie koszą w tym miejscu, żeby zarastało i odgradzało, nie przychodzi im tylko na myśl, że jak ustawowe przejście wokół jeziora zarośnie, to będą musieli swoje ogrodzenie rozebrać, żeby dało się przejść

ostatnie warsztaty w tym roku odbyły się już dawno, ale dopiero niedawno wyjęłam rzeczy z pieca (można zobaczyć w albumie Naprawdę ostatnie warsztaty

W międzyczasie był też warszawski remont i tyle wiem o efektach, co i Wy teraz - ze zdjęć Madzi starym marnym aparatem foto:

to Gucio w ramach zdjęć poglądowych, bo konsultowałam remont na odległość - gdy pojawiały się rzeczy nieustalone wcześniej lub budzące wątpliwości, dostawałam zdjęcia problemu i zarządzałam, jak ma być

A taki jest roboczy efekt, na niektórych z fleszem odbijającym się od błyszczących kafli:

tu uzupełnione po wymianie rur kafelki, które dorabiałam przed wyjazdem do W-wy - te dwa na linii baterii + trzy fabryczne

te trzy wzorzyste kafelki na obudowie rury kanalizacyjnej to oryginalne meksykańskie płytki, które dostałam w prezencie przy zakupie umywalek już pewnie z 10 lat temu;)

a tu nieco widać śmietnikowe znalezisko wkomponowane w łazienkową wnękę po gazowym piecyku - gdy chodzę w Warszawie z Krecikiem na spacer, to zawsze obok takiego miejsca, gdzie ludzie wystawiają stare meble - niejeden nasz mebelek stamtąd pochodzi i nie ja jedna tamtędy chodzę:) Ostatnio gdy tam byłam, natknęłam się na wielkie, lekko obtłuczone lustro i pomyślałam: szkoda, że nie mam na nie zapotrzebowania, takie wielkie lustro kosztowałoby z 500 zł… I już następnego dnia wyciągnęłam Madzię z pracy, wtargałyśmy lustro do kangura i zawiozłyśmy do szklarza, by przyciął na wymiar wnęki. Bo jak wiadomo lustro wypełniające całą wnękę stwarza niesamowite złudzenie przestrzeni - można się oszukać, że tam dalej też jest łazienka, co w takich małych pomieszczeniach jest bardzo zacnym efektem. Polecam! Robert tylko oczywiście klął, gdy je montował, ale nie pierwszy i nie ostatni raz:)

umywalka okazyjna z Allegro (meksykańskiej nie chcieli) miała wejść swoją półką we wnękę, ale się nie zmieściła przez kaloryfer, czeka teraz na półkę drewnianą pod lustrem, która będzie przedłużeniem tej umywalkowej

Na temat nowego wyglądu łazienki Borys wypowiedział się otwarcie - znowu moje dziecinne układanki. A ja na to, co następuje. Nic nie jest tak żałosne, jak modne wnętrze po 3 latach. Oglądam mieszkania na mieszkanicznikodpodszewki.pl, które ludzie remontują na wynajem i wiecie co? Wszystkie są na jedno kopyto, identiko, a ja już oczami wyobraźni widzę je za parę lat, jakie będą przebrzmiałe i nudne. I o ile mieszkaniem na wynajem wielu się nie przejmuje, choć z wiadomych powodów jednak urządza pod publikę, to remontom własnego mieszkania na tę samą modłę co u wszystkich, nieco się dziwię. Jeśli ktoś ma kasę i siłę, by robić remont co parę lat, proszę bardzo, choć moim zdaniem to nieekologiczne marnotrawstwo materiałów i energii. Te beżowe, kremowe łazienki, płytki 30×60… osobiście wychodzą mi bokiem. Wolę zwariowane bezguście gospodarzy, ich oryginalne pomysły niż te „modne” wnętrza rodem z budowlanych supermarketów. Powiecie, że inaczej jest drogo? Bynajmniej. W zacnych, firmowych sklepach z hiszpańską, włoską ceramiką można kupić tanio piękne resztki. Można na warsztatach ceramicznych samemu lub zagonić dzieci (nikt, jak one, nie zrobi oryginalniejszych dekorów) i w klasyczne płytki wstawić oryginalne dzieła. Można kupić jeden, dwa unikalne dekory u ceramika albo w jakimś dobrym sklepie i zrobić z nich punkt centralny łazienki… jest tyle możliwości zamiast tych mdłych, kafelkowych przestworzy.

Jeszcze wśród moich zaległości są zdjęcia robione komórką o zmierzchu z zajęć Gucia z piłki nożnej:

akcja, w czasie której Gucio, na ogół robiący na zajęciach wszystko, poza kopaniem piłki;) strzelił gola!

a tu na koniec bojowy piłkarski okrzyk w kręgu. Problem w tym, że na jednego trenera przypada 30-tka bachorów, więc wyobrażacie sobie, co tam się dzieje…

A poza tym zaległe widoczki:

to nie nasze bele siana oczywiście:)

bagienko za ogrodem zbrązowiało

widok na nas z łąki sąsiada

odbudowany latem dziki pomost na plaży gminnej

I Białka w balii, która nie tylko wyjada ręką chrupki z misek w pozycji leżącej, ale również pije z ręki wodę:

więcej małpy Białki w albumie Życie bez Szelmy toczy się dalej...

Komentarze

ola z katowic, 2013/10/28 09:48
więc moja łazienka z tych mdłych, beżowo - kremowych :-( , ale obysmy tylko takie problemy mieli ... pozdrawiam
ania, 2013/10/28 10:52
Olu, do następnego remontu:)
Monika, North Carolina, 2013/10/29 06:38
A ten chlopiec co udaje Gucia... to Borys jest, prawda?
ania, 2013/10/29 09:47
yyyy?
Monika, North Carolina, 2013/11/01 06:18
No przeciez dobrze pamietam Borysa! To musi byc on!
Taki wlasnie chlopiec biegal po naszym podworku na Saskiej Kepie...
ania, 2013/11/01 13:21
Skoro tak mówisz...:) Zachowuje się rzeczywiście identycznie!
Monika, North Carolina, 2013/11/02 07:31
...i tak samo ladny, uroczy!
kinga m., 2013/11/06 12:36
Ale fajnie wyglądają stodoła wraz z domkiem ,takie pomalowane ,z daleka!
ania, 2013/11/06 12:54
Zwłaszcza teraz, jak tak buro, wyróżniają się w krajobrazie:)
Skomentuj:
YRHWH
 
 
zycie_toczy_sie_dalej.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/07 20:19 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika